Wyświetlono wiadomości znalezione dla hasła: zabytki berlina-zdjęcia





Temat: Europa zdecydowanie ponad USA.
porque napisała:

> W ostatnich latach wskaznik bankrutujacych firm w EU wzrosl o 48% !!!

Skąd te dane ? Proszę o link . A ile wzrósł w USA ? A ile w międzyczasie
powstało w UE nowych firm ?

> Najwyzszy wskaznik posiadaja Belgia i Holandia.

Wzrost PKB w Belgii wyniósł w ub. roku 2,6 % . To nie najgorzej jak na kraj
wysoko rozwinięty . Rządzą tam wspólnie socjaldemokraci i liberałowie . A w
Holandii - prawica .

> W Niemczech bankrutuja wszystkie firmy budowlane, reszta ledwo dyszy.

Byłem w Niemczech w maju tego roku .. Berlin jest praktycznie JEDNYM WIELKIM
PLACEM BUDOWY (największym w Europie) Buduje się mnóstwo . Także remontuje .
Nie można zrobić zdjęć zabytków , bo nieaml wszystkie oplecione są
rusztowaniami !

> To sa wlasnie skutki europejskich biurokratow sniacych o socjalistycznych
ideac
> h )

A którzy to tacy "socjaliści" ? Blair ? Sarkozy ? Hartz ?




Temat: Nowy pomysł: pomalować Pałac Kultury na nowocze...
Z tego co zdążyłem się zorientować, w Berlinie dba się o estetykę miasta. Może
nie wszystko jest idealne, ale robi się tam dużo w tym kierunku. Nie jestem
pewien, czy pomalowanie zabytkowej budowli w jaskrawe żółto-fioletowe barwy
poprawia estetykę czy ją burzy. Wystarczy pojechać do Berlina i zobaczyć jak
wygląda np. Frankfurter Tor!

Według mnie budynek w takich barwach nie poprawi wizerunku Warszawy. Pałac nie
wygląda w tych barwach dobrze, wręcz przeciwnie, wygląda tragicznie.

Proponuję, by każdy kto jest za takim pomysłem zrobił sobie zdjęcie jakiegoś
innego zabytku w Warszawie, np. Pałac na Wodzie, Teatr Wielki czy Kościół św.
Anny i pobawił się w taki sposób, jak to zrobił p. Przemek z PKiN. Czy naprawdę
uważacie, że Warszawa stanie się piękniejsza po takich zabiegach?





Temat: Mrożąca krew w żyłach wycieczka po Centralnym
Pracownicy PKP chwalą się swoją nieudacznością. Chcą po 2012 budować
nowy dworzec podczas, gdy do 2012 "może uda się wywalić część
barów"? Czysta kpina.

Do kogoś, kto pisał o dworcu w Metz we Francji - wyguglałem sobie
jego zdjęcia. Cóż, dworzec w Metz jest ZABYTKOWY sprzed ok. 100 lat.
W Warszawie nie ma i NIE BĘDZIE takiego dworca. Wszystkie zabytkowe
dworce zburzyli nam nasi sąsiedzi ze wschodu i z zachodu (poza
jednym, który sami zburzyliśmy, bo był za mały).

Dworzec Centralny w Warszawie JEST i ewentualny następny RÓWNIEŻ
BĘDZIE MODERNISTYCZNY. Nie będzie łuczków, tralek, kolumienek i
krasnali w ogródku. Jest (i będzie) szkło, stal, beton.

A co do możliwości PKP. Oto piękny, nowy, stawiany za wzór, Dworzec
Główny w Berlinie:

farm1.static.flickr.com/240/527147660_2e699a095f_b.jpg

Gdyby go zbudowano w Polsce, to prawdopodobnie po ok. 3 latach
wyglądałby tak:

i233.photobucket.com/albums/ee80/tomeckb/haupbnahoff-2.jpg

I co? Czy według "burzymurków" nadawałby się już tylko do
wyburzenia?

Do tych, którzy piszą o zbudowaniu dworca przez prywatnego inwestora
z "nadbudową" handlową - pojedźcie na Dworzec Wileński i spójrzcie,
jak "cudownie" się to udaje w Polsce.




Temat: Co z BDT-em?
Co z BDT-em?
W 1911 roku został wybudowany na narożniku ulic Gdańskiej i Dworcowej.
Zaprojektował go berliński architekt Otto Walter.
Jego właścicielem był bydgoski kupiec Conitzer. - Był to wyjątkowo nowoczesny
obiekt, jeden z dwóch domów towarowych w Bydgoszczy. Drugi, do 1920 roku,
działał na placu Teatralnym. Gmach widoczny na zdjęciu został wpisany do
katalogu zabytków ze względu na wczesny przykład udanego zastosowania
konstrukcji żelbetonowej - wyjaśnia Zdzisław Hojka, kierownik działu historii
Muzeum Okręgowego w Bydgoszczy.
W okresie międzywojennym budynek nosił nazwę "Be-De-Te”, czyli Bydgoski Dom
Towarowy. Po wojnie na zakupy przychodziło się już do Powszechnego Domu
Towarowego, a ostatnio do "Jedynaka”. Dziś w budynku znajduje się "Empik”.
Pytanie następujące, kiedy Empik zadba o elewację?




Temat: Focus Park w środku - fotki
dziad napisał:
"Jej umiejscowienie także jest trafne, yuż koło dworca głównego.."

Ja tam zdjec G. Krakowskiej nie potrzebuje gdyz dobrze ja znam :)
Co do umiejscowienia to sprawa juz bardziej kontrowersyjna. Chodzi o
sam dworzec. A tu bylo mniej wiecej tyle samo glosow za co i
przeciw. Tak samo jak dla Zielonej Gory ostatnia rzecza na jaka sie
zgodzimy bedzie hipermarket jako inwestycja, tak samo dla
remontu/modernizacji zabytkowego dworca ostatnia rzecza jest
przerobienie go na galerie handlowa albo stawianie jej tuz obok. Co
innego nowoczesny budynek jak Berlin Hauptbanhoff, ale nie w
przypadku gdy mamy do czynienia z zabytkiem.



Temat: oddam DERR GROSSE AUTOATLAS z przewodnikiem
oddam DERR GROSSE AUTOATLAS z przewodnikiem
bezcenny już (sprzed obalenia muru berlińskiego) Wielki Atlas
Samochodowy Niemcy i Europa wraz z bogato ilustrowanym przewodnikiem
turystycznym - w języku niemieckim

FORMAT 30 CM

283 STRONY W TYM: mapy i plany miast 140 stron; reszta to
przewodnik

TWARDA NABŁYSZCZANA OBWOLUTA

W ANTYKWARIACIE W NIEMCZECH KOSZTUJE 16 EURO.

GRATIS DODAJĘ DWIE MAPY W JĘZYKU NIEMIECKIM - MUENCHEN ORAZ DDR -
SAME ZABYTKI :-)

oddam za symboliczny drobiazg - kawę Jacobs Cronat Gold
rozpuszczalną (koszt ok. 20 zł), herbatę Lipton, filiżanki lub fajne
kubeczki bo zbieram, coś do domu, kadzidełka, świece, obrazki, żywe
kwiatki doniczkowe lub wszelkie inne propozycje

kontakt gg 6591003 lub @

a zdjecia można zobaczyć tutaj:

www.voila.pl/291/8x45b/




Temat: Obraz Polaka w Europie Zachodniej!!
Klątwa faraonów wciąż zabija

Egipskie władze nie muszą wydawać milionów na ochronę zabytków. Wystarczy
legenda o zemście faraonów. Niemiecki turysta podczas wakacji w Egipcie ukradł
fragment starożytnej rzeźby. Po powrocie do domu niewyobrażalnie cierpiał. Aż do
rychłej śmierci. Przerażony syn zwrócił skradziony kawałek rzeźby ze strachu
przed klątwą.

Niemiec zostawił w egipskiej ambasadzie w Berlinie tajemniczy pakunek.
Pracownicy placówki nie umieli ukryć zdumienia, gdy wewnątrz odnaleźli fragment
egipskiej rzeźby. Dołączony do paczki list tłumaczył historię przedmiotu.

W wiadomości do pracowników ambasady Niemiec napisał, że dzieło sztuki ukradł
jego ojczym. Nieszczęśnika zaswędziała ręka trzy lata temu podczas wakacji w
Egipcie. Po powrocie do Niemiec aż do samej śmierci cierpiał na paraliż,
nudności, niewytłumaczalne gorączki i raka.

Ambasada bezzwłocznie odesłała fragment rzeźby pocztą dyplomatyczną do Egiptu,
gdzie zostanie poddany badaniu autentyczności. Czy to wystarczy, aby zdjąć z
przeklętej rodziny klątwę faraonów?
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=98&ShowArticleId=57539



Temat: Torunia z oszczędności nie ma w Europejskim Gotyku
Torunia z oszczędności nie ma w Europejskim Gotyku
Torunia z oszczędności nie ma w Europejskim Gotyku

Jest Stowarzyszenie Europejski Szlak Gotyku Ceglanego z siedzibą w Berlinie,
Georgenstrasse 21. Opracowało ono szlak po europejskich zabytkach, który jest
intensywnie promowany w całej Europie. Co roku wydają przewodniki po Europie,
ze zdjęciami, tekstami. Zamieszczenie miasta oczywiście kosztuje, w zamian
dając promocję w Szwecji, Danii, Niemczech, Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii.
W sumie w Europejskim szlaku uczestniczą 22 miasta europejskie, w tym
wszystkie kraje nadbałtyckie.

Z Polski należą tam Szczecin, Gdansk, Chojna, Chełmno, Grudziądz i Olsztyn.
Toruń z oszczędności nie przystapił do szlaku, nie jest promowany w Europie
oraz nie jest opisywany w przewodnikach stowarzyszenia "Europejski Szlak".
Jak chcemy przyciągnąć turystów, oszczędzając na promocji w Niemczech i
Europie? Z promocji na tym szlaku i w katalogach zrezygnował nasz Urząd
Miasta.



Temat: Co o tym myslicie?
Mysle ze to polacy maja kompleks zachodu a USA w
szczegolnosci.Film powiedzmy sobie naprawde zrobiony
nieprofesjonalnie i za czesto odwolujacy sie do ogranych zdjec jak
Walesa,mur berlinski,konie (za duzo koni).Na brak zabytkow
amerykanie nie narzekaja . Jak zajdzie taka potrzeba to sie zakupi i
przywiezie do USA. Zabraklo milych blizniakow i fotek z naszymi
chlopcami w Iraku i w Afganistanie. A chyba mozna by bylo sie
pochwalic i zamiast koni pokazac naszych chlopcow walczacych z
niewiernymi i w interesie USA. Amerykanie naprawde lubia takich
chlopcow i czesto poufale lubia poklepywac ich po ramieniu.



Temat: Wystawa zdjęć Szczecina w Berlinie
Wystawa zdjęć Szczecina w Berlinie
przepraszam, a gdzie jest ten pomnik cesarza Wilhelma ?
Może by jakoś wrócił ?
W końcu to zabytek i lepsze to niz Ruskie Małpy...



Temat: Rajd zabytków - Memoriał Exelberg
Rajd zabytków - Memoriał Exelberg
A co z OLDTIMER SHOW BERLIN z tego weekendu?

Byłem, widziałem, fotki zrobiłem. Myslałem że na takiej imprezie z GW tez się
ktoś trafi i zdjęcia będą. A tu nic?




Temat: 2 nowe przewodniki turystyczne Pascala -na prezent
2 nowe przewodniki turystyczne Pascala -na prezent
Mam 2 nowe przewodniki firmy PASCAL (na pewno reklamować nie trzeba - chyba
najlepsza firma na rynku, która wydaje przewodniki):

1. EUROPA na każdy miesiąc w roku - czyli 12 najpiękniejszych stolic Europy -
Berlin, Praga, Budapeszt, Wiedeń, Rzym, Amsterdam, Londyn, Paryż, Madryt,
Lizbona, Kopenhaga, Sztokholm (+ okolice każdej ze stolic) - 502 strony,
bogato ilustrowany (na każdej stronie min. 1 zdjęcie), przepiękne zdjęcia,
usztywniona okładka, szyte strony, zakładka. Przy każdej stolicy informacje
praktyczne, mapki, komunikacja, opisy zabytków, dni i godziny wstępów, ceny
lub informacje o wstępach bezpłatnych. Rok wydania - 2006, więc wszystkie
informacje są jak najbardziej aktualne.
link do strony z opisem:
www.pascal.pl/index.php?m=produkt&id=1193

2. Beskidy na cały rok - czyli: turystyczny kompas (zorientuj się co i
gdzie), opisy poszczególnych rejonów: Beskid Śląski, Beskid Mały, Beskid
Żywiecki, Babia Góra i Orawa, Beskid Makowski, Beskid Wyspowy, Beskid Sądecki
i Beskid Niski. Najpiękniejsze zakątki, informacje praktyczne, dokładne mapy,
wyciągi, hotele, restauracje, schroniska, trasy narciarskie - wszystko
zaznaczone na kolorowych mapkach, komunikacja, opisy zabytków, adresy, dni i
godziny wstępów, ceny lub informacje o wstępach bezpłatnych. Rok wydania -
2006, więc wszystkie informacje są jak najbardziej aktualne. 304 strony,
bogato ilustrowany, przepiękne zdjęcia krajobrazów i miejsc wartych
odwiedzenia (zarówno przy krótkich, weekendowych wypadach, jak i dłuższych
wyprawach), usztywniona okładka, szyte strony, zakładka. Link do strony
wydawcy:
www.pascal.pl/index.php?m=produkt&a=z&id=1225

Jeśli ktoś jest z Warszawy zapraszam do obejrzenia osobiście - na pewno
przewodniki te mogą być świetnym prezentem pod choinkę, bo są przepięknie
wydane, bogate w informacje i ilustracje, a co najważniejsze, zawierają
wszystkie aktualne dane.

Jeśli jest ktoś zainteresowany to proszę o kontakt na priv. Zamienię na coś
dla ok. 2 latka lub noworodka, lub coś fajnego do domu. Miło widziane
propozycje "prezentowe" :-) Możliwa również wysyłka pocztą.



Temat: Gorolskie warszawskie zlodzieje
Gorolskie warszawskie zlodzieje
Lew sprzed zoo odświeżony i podwojony
Katarzyna Wójtowicz
2007-10-25, ostatnia aktualizacja 2007-10-25 19:35

XIX-wieczny lew z brązu zniknął sprzed wejścia do zoo - zaalarmowali nas
czytelnicy

O lwa śpiącego przed wejściem od strony mostu Gdańskiego wojna toczy się od
dawna. Bronią go stołeczny konserwator zabytków i dyrekcja warszawskiego zoo.
Atakują urzędnicy, historycy sztuki i mieszkańcy Bytomia, którzy twierdzą, że
rzeźba jest elementem stojącego przed wojną na rynku w ich mieście pomnika
upamiętniającego żołnierzy pruskich poległych w wojnie z Francją.

Bytomianie tak zawzięcie upominali się o zwrot rzeźby, że warszawscy
konserwatorzy przeprowadzili własne śledztwo. - Robiliśmy badania w Warszawie,
poprosiliśmy też o pomoc archiwum w Berlinie. Okazało się, że takich lwów
słynny Theodor Kalide zrobił kilkanaście. Odkryliśmy je m.in. w Polsce,
Czechach i Niemczech. Nie ma żadnych podstaw, aby uznać, że do lwa z
warszawskiego zoo Bytom ma jakieś prawa - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler z
biura stołecznego konserwatora zabytków.

Tymczasem trzy dni temu lew niespodziewanie zniknął. - Pozostał po nim sam
cokół - zaalarmował nas czytelnik.

Kto jest sprawcą? Złodzieje? Bytomianie?

Jak się dowiedzieliśmy, lew, owszem, odjechał na Śląsk, ale nie do Bytomia,
tylko do Gliwic.

- Spokojnie, wróci do nas. Postanowiliśmy zrobić bytomianom prezent i dlatego
wysłaliśmy naszego lwa do odlewni. Zrobimy identyczną kopię rzeźby i
podarujemy ją Bytomowi - zapowiada Maciej Rembiszewski, dyrektor zoo.

Nowy lew będzie się różnił od oryginału stosowną informacją, że jest kopią. -
Poza tym żadnych różnic. Nie będzie się nawet różnił kolorem, bo zostanie
odpowiednio spatynowany - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler.

Stary lew zostanie natomiast gruntownie wyremontowany. Konserwatorzy zdejmą z
niego warstwę brudu, ale zachowają patynę. Sprawdzą też, czy dwie dziury w
rzeźbie to rzeczywiście ślady po kulach. Jeśli tak, to je zostawią.

Odświeżony lew nie wróci na stary postument. - W międzyczasie został wpisany
do rejestru zabytków, więc musimy zapewnić mu ochronę. Zostanie ustawiony na
terenie zoo - mówi Agnieszka Kasprzak-Miler. Jej zdaniem dawne miejsce nie
jest bezpieczne, gdyż lew jest wykonany z 400 kg brązu, stanowi więc łakomy
kąsek dla złodziei.

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4614276.html



Temat: Z ronda ONZ znika stara zabudowa
no i dobrze
Wj_2000 masz całkowitą rację! I co do Ciepłej 3 i co do historycznej Woli.
Tomasz Markiewicz z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ma tylko
słuszność w kwestii, że "urzędnicy przespali koniunkturę". Reszta o zabytkowym
charakterze to jakieś blah, blah...
"Miłośnikom" zabytków zalecam przestudiowanie definicji zabytku, zgodnie z
obowiązującym w Polsce prawem: "nieruchomość lub rzecz ruchoma, ich części lub
zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące
świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie
społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną i naukową".
W moim przekonaniu, w interesie publicznym nie leży zachowanie tej kamienicy i
utrzymywanie w przyszłości jej konserwacji z dotacji państwowych.
Jest to zwykła, tania, kiepskiej jakości architektura czynszowa. Tam naprawdę
nie było żadnych super dekoracji i sztukaterii. Porównywanie z budynkami na
Potsdamer Platz w Berlinie to NIEPOROZUMIENIE!!! Plac ten przed wojną należał do
jednej z najważniejszych miejsc miasta i przy jego współczesnej zabudowie
postanowiono nieco z tego przypomnieć - wyeksponować. W Warszawie odpowiednikiem
takiego miejsca było skrzyżowanie Marszałkowskiej z Al. Jerozolimskimi. Twarda -
to naprawdę kiepskie porównanie.
Radziłbym raczej przyjrzeć się stanowi konserwatorskiemu Łazienek Królewskich,
czy może walczyć o zabytkową tkankę miejską tam gdzie naprawdę warto. Ile to
cennych kamienic komunalnych w Śródmieściu straszy dramatycznymi remontami,
durnymi szyldami itp.
Kamienica przy Twardej może i jest świadkiem historii, tak jak są nimi
gospodarstwa chłopskie pod Skocznią na Mokotowie. Tylko czy warto konserwować
taki stan rzeczy? Może po prostu przy nowym budynku postawić na koszt miasta
jakąś dobrze zrobioną tablicę świetlną ze zdjęciem Twardej z pocz. XX w.
Fajnie jak by powstało tam coś sensownego.
Ale jak słusznie pisze wj_2000, czeka jeszcze Ciepła 3, poza tym kryzys więc
sobie pewnie jeszcze długo popatrzymy na nasz "zabytkowy" fragment stolicy.



Temat: Wroclaw przegra z wieżowcami
Wysokimi budowlami leczy sie kompleksy: to symboliczna pogon za Ameryką. Tak
sie wlasnie dzieje w III Swiecie, w roznych Malezjach, Indonezjach. Berlin,
Madryt, Rzym, Edynburg nie budują wiezowcow po 200 metrów. Nie ma takiej
potrzeby: urok, klasa, znaczenie takiego Rzymu (wielokrotnie wiekszego od
Wroclawia) czy Edynburga (nieco mniejszego od Wroclawia) to zabytki,
odrestaurowana architektura, wykorzystanie walorów położenia, itd. Wroclaw tez
ma te walory, ale po co je restaurować, skoro mozna, wzorem Azjatow czy
Amerykanów, wybudować ogromniasty "Tower"? Kto i gdzie na swiecie podziwia albo
zwiedza taką architekturę? Nikt, nigdzie,wyjątkiem Manhattan (z uwagi na
zagęszczenie wysokościowców na wąskiej wyspie, itd.). Żaden turysta nie jedzie
w świat podziwiać wieżowce! Podziwia sie zabytki, zaułki, wysepki, takie rzeczy
pozostają na zdjęciach i w pamięci. WROCŁAW MA TAKI POTENCJAL. Gdzie? Całe
nabrzeże odry, za Uniwersytetem, w stronę zachodnią. Co tam dzis jest?
Obrzydliwe, stare magazyny, warsztaty, rudery, płoty i kubły w centrum, w sercu
miasta. Wyspa Mieszczanska, dzis jeszcze ugór, rowniez ścisle centrum.
Obrzydliwa ulica Witolda, trzy kroki od Rynku...dojśc tam moze pieszo kazdy
zwiedzający miasto. Można tam wymieniac dlugo. Stary szpital na dawnym placu 1
Maja (dzis JPII), w calosci do wyburzenia... Tam trzeba inwestowac, robic
biura, apartamenty, niewysokie, o oryginalnej archiketurze, zagospodarowac to,
co Wroclaw ma najciekawsze; sąsiedztwo koryt Odry, nabrzezy, wysp, itd. Mało
jest miast o takiej topografii w samym centrum! Ale po co:)) Lepiej
wypierniczyć w niebo 200 metrowy kolos ze szkła i betonu, niech ludnosc czuje
sie, jak w Ameryce... Prawda? To co, gonimy Warszawe, w ilosci i wysokosci?



Temat: Wroclaw przegra z wieżowcami
mumio2000 napisał:

WWysokimi budowlami leczy sie kompleksy: to symboliczna pogon za Ameryką. Tak
> sie wlasnie dzieje w III Swiecie, w roznych Malezjach, Indonezjach. Berlin,
> Madryt, Rzym, Edynburg nie budują wiezowcow po 200 metrów. Nie ma takiej
> potrzeby: urok, klasa, znaczenie takiego Rzymu (wielokrotnie wiekszego od
> Wroclawia) czy Edynburga (nieco mniejszego od Wroclawia) to zabytki,
> odrestaurowana architektura, wykorzystanie walorów położenia, itd. Wroclaw
tez
> ma te walory, ale po co je restaurować, skoro mozna, wzorem Azjatow czy
> Amerykanów, wybudować ogromniasty "Tower"? Kto i gdzie na swiecie podziwia
albo
>
> zwiedza taką architekturę? Nikt, nigdzie,wyjątkiem Manhattan (z uwagi na
> zagęszczenie wysokościowców na wąskiej wyspie, itd.). Żaden turysta nie
jedzie
> w świat podziwiać wieżowce! Podziwia sie zabytki, zaułki, wysepki, takie
rzeczy
>
> pozostają na zdjęciach i w pamięci. WROCŁAW MA TAKI POTENCJAL. Gdzie? Całe
> nabrzeże odry, za Uniwersytetem, w stronę zachodnią. Co tam dzis jest?
> Obrzydliwe, stare magazyny, warsztaty, rudery, płoty i kubły w centrum, w
sercu
>
> miasta. Wyspa Mieszczanska, dzis jeszcze ugór, rowniez ścisle centrum.
> Obrzydliwa ulica Witolda, trzy kroki od Rynku...dojśc tam moze pieszo kazdy
> zwiedzający miasto. Można tam wymieniac dlugo. Stary szpital na dawnym placu
1
> Maja (dzis JPII), w calosci do wyburzenia... Tam trzeba inwestowac, robic
> biura, apartamenty, niewysokie, o oryginalnej archiketurze, zagospodarowac
to,
> co Wroclaw ma najciekawsze; sąsiedztwo koryt Odry, nabrzezy, wysp, itd. Mało
> jest miast o takiej topografii w samym centrum! Ale po co:)) Lepiej
> wypierniczyć w niebo 200 metrowy kolos ze szkła i betonu, niech ludnosc czuje
> sie, jak w Ameryce... Prawda? To co, gonimy Warszawe, w ilosci i wysokosci?

Więc sam przyznajesz, ze warszawa leczy swoimi kolejnymi wysokimi budynkami
swoje kompleksy, kompleksy azjatyckiej dziury, miasta nie europejskiego. I że
nie jest absolutnie prawdziwą metropolią.




Temat: Co sądzicie o tej stronie
Co sądzicie o tej stronie
Zupełnie przypadkowo natrafiłem na stronę www.lubuskie.republika.pl ,którą
redaguje rodowity gorzowianin. Fakt ten widać już na pierwszy rzut oka,
bowiem strona poświęcona województwu lubuskiemu dotyczy w gruncie rzeczy
promocji Gorzowa. Porównajcie chociażby fotografie Zielonki i Gorzówka. Ta
pierwsza jest szara, ponura, jakaś socrealistyczna i niefotogeniczna (ponoć
ktoś z Zielonej Góry miał je nadesłać, o czym świadczy - według mnie obłudny -
podpis pod zdjęciami: "Dziękujemy za przesłane materiały. Prezentacja ich
jest dla nas prawdziwą przyjemnością. Dziękujemy i prosimy o jeszcze, nie
chcielibyśmy pominąć nic, czym mogłoby się pochwalić nasze bratnie miasto").
Gorzów natomiast jawi się niczym nowoczesna metropolia - pełno tu kolorów,
szkła i aluminium (każde zdjęcie jest podpisane i tematycznie poszeregowane).
Na stronie tej zaznaczono, że redakcja "Gazety Wyborczej" jest w Gorzowie
(wymieniono go na pierwszym miejscu)i Zielonej Górze, "Gazeta Lubuska" też,
ale już TVP tylko w Gorzowie, a Zielona Góra nie jest nawet siedzibą
regionalnej rozgłośni Polskiego Radia. O radiu regionalnym nie wspomniano,
ale o redakcji "Ziemi Gorzowskiej" owszem, dając tym samym do zrozumienia, że
nad Wartą skupiła się większość mediów lubuskich. Podkreślono również, że
Gorzów jest stolicą województwa (nie dodano, że rządową stolicą wojeówdztwa),
zaznaczono, że jest największym i najważniejszym miastem w regionie. Zielona
Góra natomiast to siedziba sejmiku samorządowego i kilku instytucji
wojewódzkich, których siedzibę w Winnym Grodzie załatwili obrotni działacze
lokalni, chcący w ten sposób zapewnić mieszkańcom tak bardzo potrzebne
miejsca pracy.
Nie inaczej jest na pozostałych odnogach strony: np. wszelkie inwestycje w
lubuskiem ograniczyły się do Gorzowa (tu miasto to jawi się niczym berliński
plac budowy). Jako ośrodek akademicki na pierwszym miejscu wymieniono Subice,
uwzględniając UZ obok szkół gorzowskich i sulechowskiej. Wiekszość
najciekawszych atrakcji turystycznych zaznaczono w byłym gorzowskim (nawet
Łagów się tu nie znalazł, by o zabytkach Żagania nie wspomnieć).
Gorzów ma wiecej od Zielonej Góry parlamentarzystów (nie wspomniano tu m. in.
o byłym marszałku J. Zychu). Zielona Góra zresztą, zamiast 119 tys.
mieszkańców, liczy sobie 117 tys. (dodam, że w przypadku Gorzowa o takich
nieścisłościach mowy nie ma).
Podsumowanie: ta strona to zwykła tendencja, by nie powiedzieć manipulacja.
Zachęcam do dyskusji.



Temat: Dni Dziedzictwa Kulturowego w Gliwicach
PALMIARNIA
10.00 – 17.00 (co pół godziny) - zwiedzanie Palmiarni w zorganizowanych grupach
do 20 osób
PARK CHOPINA
15.00 – 18.00 - koncert chórów w ramach festiwalu Polskiego Związku Chórów i
Orkiestr Dętych Oddziału Gliwicko-Zabrskiego
WIEŻA KOŚCIOŁA PW. WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH
14.00, 15.00, 16.00 - wejście na wieżę kościoła – historia kościoła i panorama
Gliwickiej Starówki - dostępne pod opieką przewodnika w grupach do 15 osób
MUZEUM W GLIWICACH – ODDZIAŁ ODLEWNICTWA ARTYSTYCZNEGO
10.00 – 17.00 - wystawa czasowa: Narodziny przemysłu na Górnym Śląsku - mapy
geologiczne Górnego Śląska opracowane przez prof. F. Roemera, wydane w 1867 r.
w Berlinie w wydawnictwie Neumanna
KOŚCIÓŁ DREWNIANY Z ZĘBOWIC PRZY UL. KOZIELSKIEJ
13.30, 14.15, 15.00, 15.45, 16.30 - zwiedzanie kościoła z przewodnikiem
DODATKOWE ATRAKCJE:
18. 09. 2004 r. (sobota)
► Kataryniarz – Rynek - ulica Zwycięstwa, Willa Caro
► Specjalny okolicznościowy stempel pocztowy Gliwickich Dni Dziedzictwa
Kulturowego. Odbitka dostępna w ogrodzie Willi Caro
► Pamiątkowa fotografia dla każdego. Ekran ze zdjęciem z epoki ze zbiorów
własnych Muzeum dostępny w ogrodzie Willi Caro w godzinach otwarcia
19. 09. 2004 r. (niedziela)
► 10.00 – 17.00 - kurs zabytkowego tramwaju linii nr 4 z jazzującą załogą –
zespołem HOT DIXIE SOCIETY
► 13.00 – 17.00 - przechodnie w strojach z epoki (lata 20. i 30.) na ulicy
Zwycięstwa
► Pamiątkowa fotografia dla każdego. Ekran ze zdjęciem z epoki ze zbiorów
własnych Muzeum dostępny w ogrodzie Willi Caro w godzinach otwarcia
► Okolicznościowy stempel pocztowy – odbitka stempla dostępna przed budynkiem
Poczty Głównej.

WSPÓŁORGANIZATOR:
- Samorząd Miasta Gliwice
DOFINANSOWANIE:
- Samorząd Województwa Śląskiego
PATRONAT MEDIALNY:
- TVP3 Katowice
- Gazeta Wyborcza
- Nowiny Gliwickie
- Radio Plus
- Miejski Serwis Informacyjny
- Spotkania z Zabytkami
- Gliwicki Magazyn Kulturalny
- Miesięcznik ŚLĄSK



Temat: Majorka - co poza turystycznymi atrakcjami ?
Halo,
Temperatury na Majorce obecnie około 18-20 stopni, żadnych tłumów. Część hoteli
i lokali już pozamykanych, ale za to cicho i spokojnie.Bardzo sympatycznie.
Polecam Palmę. Piękna o każdej porze roku. Nazywam ją mniejszą Barceloną. Nawet
Via Roma nazywana Rambla, podobnie jak w Barcelonie główny deptak. Warto
pojechać stąd kolejką zabytkową z początku 20-ego wieku do Soller, a stamtąd po
zwiedzeniu zabytków starym tramwajem do Puerto Soller. Widoki zapierające dech.
Piękna zatoka, malownicze domki i uliczki. Sam przejazd tam i z powrotem to też
przezycie, bo po drodze również piękne widoki. W najpiękniejszym miejscu
kolejka się zatrzymuje i można nawet wysiąść i zrobić zdjęcie. Dworzec kolejowy
i autobusowy w pobliżu Plaza de Espana. Aha, przy niższych temperaturach trzeba
cieplej się ubrać, ponieważ wagoniki, jak przystało na zabytek, nie mają szyb!
Piękna też jest Valdemossa, gdzie przebywał nasz Fryderyk Chopin.
I tak mogłabym bez końca.
Jeśli chodzi o upominki to bynajmniej nie kupować ich na szlakach
turystycznych, bo tu zwykle są najdroższe i co tu dużo mówić niekoniecznie
gustowne. Odkryłam w Palmie taki mały, sympatyczny sklepik jak się idzie od
strony portu do centrum zaraz za placem z fontanną po prawej stronie. Bardzo
miła Pani, duży wybór ładnych upominków i w cenach umiarkowych. Można kupić już
ładne drobiazgi od 1,5 Euro.
Życzę miłego urlopu i duuuuużo sympatycznych wrażeń.
Jestem podobnego zdania, jak jeden z przedmówców. Byłam dwa razy na Majorce, i
wybieram się ponownie w lutym.....
Już się cieszę. Bilet lotniczy z Berlina tylko ca 200,- zł w obydwie strony!
Zosik



Temat: Jerzy Fiuk: Sedina to turystyczny pewniak
Jerzy Fiuk: Sedina to turystyczny pewniak
Gość portalu: emeryt napisał(a):

> Pomnik czy jakiś tam szczególny znak jest wyrazem emocji, stanu
> ducha czy sentymentu. Szczecinianie - pionierzy, Ci którzy oswajali
> to wredne, nazistowskie i zmilitaryzowane miasto dla tych
> wszystkich, którzy teraz mogą się tu czuć swojsko po polsku z jakiś
> powodów tam tę kotwicę ustawili. Taki pomnik zapamiętałem i taki
> pomnik zapamiętały dziesiątki jeżeli nie setki tysięcy ludzi
> przyjeżdżających pociągami i autobusami do Szczecina, dla których
> był to drugi, po barkach na Odrze przy dworcu, dowód na portowy
> charakter miasta. Kolega, który tu studiował, po wielu latach
> odwiedził Szczecin i zapytał czy kotwicę ukradli złomiarze. To był
> pomnik tamtych czasów.
> Rozumiem, że teraz obowiązuje zasada "róbta co chceta". Ok! Róbta
> więc sobie to miasto jak chceta! Nie róbta jednak z tata wariata,
> który zjadł zęby na takim robieniu wody z mózgu jak wy teraz
> nieudolnie usiłujecie to zrobić!

Jasne!
Niemcy dbają sami o swoje germańskie, pruskie czy hitlerowskie
sentymenty! Sycą je na różnych wystawach, a wkrótce będą je
rewitalizować w muzeum wypędzeń. W Berlinie, a nie w Szczecinie! Tam
też znajdzie się zdjęcie starego Szczecina z Sediną, a obok zdjęcie
z pustym cokołem, albo co gorzej - z nieudolną repliką tamtego
pomnika z podpisem: "Sedinę też wypędzili i postawili swoją".
Tak więc Trzy Orły z dorobioną, ale z miejsca przyjętą ideologią
trzech pokoleń Polaków pracujących dla Szczecina, są super!
To pokolenie moich rodziców i moje postawiło ten pomnik! I jak on
jest trafiony - założę się, że gdyby Niemcy znowu zajęli to miasto
to ten pomnik pierwszy zostanie zbesczeszczony i zniszczony. I nie
ochroni go żadna Sedina!
To, że dbamy o miasto i jego historię świadczy odbudowa zabytków. Na
placu Tobruckim świadczy o tym odbudowany Czerwony Ratusz - spalony
przez ruskich na znak swojego panowania w Szczecinie.



Temat: Właśnie wróciłem z fethiye z harmana,7+7 z triady
25.07
Po lunchu w harmanie przeniesiono nas do innego hotelu w fethiye
26.07
wyjazd o 7.00 i przejazd do efezu, miasto bardzo rozległe i miejscami(
np.biblioteka< teatr, odeon, toalety) dobrze zachowane, generalnie mimo upału
jest to obowiązkowy punkt zwiedzania, wcześniej jeszcze dom Maryi, oprócz
religi, nic specjalnego, ale bardzo krótkie i można zobaczyc, ok 18
dojechaliśmy do pergamonu, piękny widok ze wzgórza, więkrzośc zabytków zabrana
do berlińskiego muzeum, ale jest jeszcze teatr i pare pięknie zdobionych
kolumn , równiez warte obejrzenia, ok 19 dojeżdżamy do hotelu, kolacja o 19.45.
27.07
Pobudka o 4.00, 4.30 śniadanie, 5.00 wyjazd, najpierw troja- u nas połowa
rodziny nie oglądała, do obejrzenia trochę kamieni, odeon, mury i makieta
konia. Później rejs przez cieśnine dardanelena stronę europejską turcji, stroną
europejską dojeżdżamy na 17 do stambułu, oglądamy kryty bazar i do hotelu,
hotel ładny i czystyl, tylko klima kiepsko działała:].Po kolacji zrobiliśmy
sobie indywidualny spacer po stambule i najedliśmy sie troche strachu, bez mapy
( tylko nie jakiegoś planu z przewodniaka,a normalnej mapy) nie warto sie
wogóle ruszac z hotelu, bo łatwo zabłądzic.
28.07
Pobudka 6.30, 7.30 wyjazd, najpierw idąc przez hipodrom dochodzimy do
błękitnego meczetu, bardzo ładna budowla, alew porównaniu z aya sofią nie ma o
czym rozmawiac:D, potem pałac sułtanów topkapi, wielki kompleks, z zdodatkowych
żeczy byliśmy w skarbcu gdzie znajduje sie 86 karatowy diament( warto jeszcze
przed wycieczką poprosic przewodnika, żeby zatrudnił tureckiego przewodnika do
stania po bilety do skarbca lub haremu, my tego nie zrobiliśmy i musieliśmy
później zwiedzac osobno i gonic tych któży nie skożystali z dodatkowych wejśc),
następnie aya sofia, monumentalna i przytłaczająca świątynia( teraz muzeum),
wielkości mniej więcej naszego lichenia, zbudowana w 600r. zwłaszcza kiedy
pomyśli sie że my w tym czasie nie mieliśmy jeszcze chrztu można poczuc jej
wielkośc, po zwiedzaniu aya sofi chwila na lunch i czas na stambulskie
podziemne cysterny, niesamowite miejsce i zdjęcia:D:D:D, radzę robic fotki bez
lampy nie ważne czy cyfrakiem czy zwykłym, bez lampy wychodzą 1000x lepsze,
potem czas na małe oszustwo triady:] tzn na rejs po bosforze za który triada
życzy sobie 15$-20$ od osoby, my za taki sam rejs z pezystani eminou, ale
samodzielnie zorganizowany zapłaciliśmy 10lir od osoby ale można było jeszcze
troche potargowac bo turcy płacili chyba po 5 lir:D
29.07
Przejazd do Ankary i zwiedzanie muzeum cywilizacji anatolijskich( co w
rzeczywistości oznacza nudne skorupy:D myśle że wręcz należy sobie to
odpuścic), później dojeżdżamy do kapadocji i hotel z basenem



Temat: Płatny sondaż wśród łodzian
Płatny sondaż wśród łodzian
Wczoraj Prezydent zapowiedział płatny sondaż wśród łodzian - co powinno
reprezentować Łódź w parku miniatur.

www.uml.lodz.pl/indeksik.php3?menu2=2&zapytanie=2,01&poz=1&id=3526&PHPSESSID=d5363eb48d6c4fb5678f28f614c6a31c

Łódź w parku miniatur 2005-01-28
Łódź będzie mieć swoją miniaturową prezentację w parku Mini-Europe w Brukseli.
Prezydent Jerzy Kropiwnicki chce, aby łodzianie w głosowaniu zdecydowali,
który budynek będzie architektonicznym symbolem naszego miasta w stolicy
Belgii. Głosowanie odbędzie się w formie zbiórki pieniężnej. Zwycięży ten
obiekt, który zbierze najwięcej datków.

- Myślimy o różnych formach głosowania, od wrzucania pieniędzy czy czeków do
puszek, przez klikanie w ikonki na stronach internetowych i wpłaty na konto,
aż do wysyłania sms-ów z odpowiednim hasłem – powiedział prezydent Jerzy
Kropiwnicki.

Wśród obiektów, na które będzie można oddać „głos” są: Pałac Poznańskiego,
Plac Wolności, Biała Fabryka, Księży Młyn i ulica Piotrkowska. Ich zdjęcia z
powietrza zostaną zamieszczone w Internecie i mediach, które obejmą patronat
nad plebiscytem. Konkurs potrwa do wakacji. Ostateczną decyzję o tym, co i za
ile ma być zminiaturyzowane, trzeba podjąć do końca tego roku. Na razie
wiadomo, że zainstalowanie obiektu w parku miniatur kosztuje około 200 tysięcy
zł - cena zależy od wielkości miniatury.

Park Mini-Europe istnieje od 13 czerwca 1989 roku. Na powierzchni 2,5 hektara
skupia 350 najpiękniejszych budowli starego kontynentu. Na poznanie zabytków i
krajobrazów wszystkich państw unijnych zwiedzający mają kilka godzin. Wśród
miniaturowych eksponatów jest Big Ben, weneckie gondole i szybki pociąg TGV z
Paryża. Niektóre modele można nawet własnoręcznie uruchomić wywołując np.
wybuch Wezuwiusza, upadek Muru Berlińskiego, walkę byków w Sewilli. Atmosferę
tworzą maleńkie figurki przechodniów, wyjące syreny statków, przejeżdżające z
dużą prędkością pociągi i samochody. Polskę dotychczas ukazują tylko miniatury
z Gdańska. W brukselskim parku można zobaczyć: Dwór Artusa, Fontannę Neptuna i
Pomnik Poległych Stoczniowców. (M.Ka.)

pozdr.



Temat: Łódź uwodzi gadżetami [dł]
Łódź uwodzi gadżetami [dł]
W projekcie przyszłorocznego budżetu miasta - proporcjonalnie największy, bo
60-procentowy wzrost wydatków dotyczy gadżetów promujących Łódź.

Jeśli radni wyrażą na to zgodę, to wydatki na gadżety pochłoną w przyszłym
roku 1 mln 130 tys. zł. Dla porównania - Poznań przeznacza na gadżety średnio
300 tys. zł, a Kraków 450 tys. zł. Różnica między naszymi miastami jest jednak
taka, że Poznań i Kraków zawsze próbowały przyciągać turystów, a u nas robi
się to dopiero od kilkunastu lat.

W Biurze Promocji Turystyki i Współpracy z Zagranicą UMŁ jedną z
najważniejszych lokomotyw promocji okazał się w tym roku 12-minutowy film pt.
"Łódź - stolica kultury" na płycie DVD. Zrealizowany jak teledysk przedstawia
migawki z najważniejszych osiągnięć kulturalnych miasta: Camerimage, spotkań
baletowych, spektakli teatrów ulicznych. Na razie wytłoczono 10 tys. krążków w
języku polskim i angielskim. Przygotowywane jest tłumaczenie na francuski.
Film zdobył Grand Prix na przeglądzie filmów promocyjnych na targach
turystycznych w Poznaniu.

- W ostatnich latach nastąpił skok jakościowy naszych gadżetów - zapewnia
Ryszard Bonisławski, dyrektor Centrum Informacji Turystycznej w Łodzi. -
Pokazywaliśmy je na targach turystycznych w Berlinie, Poznaniu i Warszawie.
Widzieliśmy, jak wystawcy rozchwytywali naszą grę logiczną z zabytkami Łodzi,
bawili się nią w hotelach. Niby nie ma nic odkrywczego w rozdawaniu apaszek,
pendrive'ów, polarów, smyczy, ale w przypadku Łodzi one wszystkie układają się
wreszcie w logiczną całość. Łączy je logo Łodzi , ubiegającej się o tytuł
Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r.

- W tym roku Łódź była gospodarzem rozpoczęcia Roku Szlaków
Turystycznych-wspomina Ryszard Mamenas, prezes łódzkiego oddziału PTTK. -
Kiedy wręczaliśmy przedstawicielom województw mosiężną miniaturę ławeczki
Tuwima, to mieliśmy pewność, że takiej klasy pamiątka zawsze będzie kojarzyć
się z Łodzią. PTTK zamówiło tańszą pamiątkę - zaproszenie do Łodzi w postaci
lakierowanego kartonika ze zdjęciem i opisem charakterystycznych miejsc.

W Poznaniu hitem są minirogale św. Marcina w pudełeczkach, koszulki i
pendrive'y z rogalami. W Krakowie tegorocznymi hitami okazały się czarne
koszulki z napisem Likekonik i kubki z motywem trąbki, na której hejnalista
gra hejnał mariacki.
Włodzimierz Kupisz - POLSKA Dziennik Łódzki
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/800643.html




Temat: Szczecin świętuje urodziny tortem i śpiewem
Wzgledem 1 maja nie mam nic, ale wspominałes o 5 lipca,
jako o dobrej dacie, bo ciepło jest, to nadmieniłem,
ze ciepło, ale mlodziez juz na wakacjach, to moze wybierzmy
inna date moze 1 maja, bo mlodziez ma wolne i cieplo,
to mozna zrobic fajne imprezy - dwie w jednym,
skoro prezentujesz tak dowolny stosunek do dat...

Mozemy swietowac 5 lipca, ale nie mozemy mówic,
ze to np. 64. urodziny Szczecina jak sie tytułuje,
ale 64. rocznica od dnia przejecia miasta w polskie rece...

Data o tyle źle dobrana jednak, ze skoro Szczecin rosci sobie prawo
do bycia metropolia, ale wlasnie z okolicznymi miastami niemieckimi,
to moze dobrze byłoby, gdyby swietem tego miasta nie był dzien,
w którym wygnano stad własnie Niemców i sprowadzono Polaków
oddajac im tego dnia miasto we władanie...
bo ze tak powiem, to nie jest najlepsza okazja
do wspolnej zabawy i powiedzmy swietowania idac do zjednoczenia sie,
próbujac stworzyc jedna metropolie!

Chyba, ze chcemy bardziej swietowac z Rosjanami,
to wtedy na Placu Żolnierza z cokola ktorego zdjeto gwiazde
proponuje postawic popiersie Stalina, jako tego,
ktoremu Szczecin zawdziecza swoja polskość.

Swietowac mozemy rzeczywiscie co chcemy,
mozemy swietowac dzien wyprowadzki Niemców,
mozemy swietowac dzien przekazania miasta PRLowi,
ale nie nazywajmy tego urodzinami miasta...
ale nazywajmy po imieniu dniem przejecia miasta od Niemców!
radio.szczecin.pl/index.php?idp=0&idx=37669

Szczecin ma swoja setletnia historie,
mamy tu wiele zabytków po poprzednich mieszkancach,
byc moze dlatego, ze mój tata urodził sie w Berlinie
uwazam sie za obywatela tego miasta - nie wnikajac
czy polskiego czy niemieckiego - ale tego miasta,
dla mnie wazniejsza data jest dzien nadania praw miejskich,
a nie dzien wygnania mieszkanców i przekazania innym
wola jakiegos polityka, bo to nie jest okazaja do swietowania.

Musimy pogodzic sie z tym, ze Szczecin był niem ieckim miastem,
tak jak Niemcy z tym, ze jest polskim miastem.

Mozemy wspolnie jednak pielegnowac historie tego miasta,
a daty dzielace nas nie zapominac, ale na pewno nie swietowac.

Najlepsza data do swietowania w tym miescie,
tak jak i wielu innych polskich jest dzien nadania praw miejskich!




Temat: Kropiwnicki oszukał Łodzian
Łódź w parku miniatur 2005-01-28
Łódź będzie mieć swoją miniaturową prezentację w parku Mini-Europe w Brukseli.
Prezydent Jerzy Kropiwnicki chce, aby łodzianie w głosowaniu zdecydowali, który
budynek będzie architektonicznym symbolem naszego miasta w stolicy Belgii.
Głosowanie odbędzie się w formie zbiórki pieniężnej. Zwycięży ten obiekt, który
zbierze najwięcej datków.

- Myślimy o różnych formach głosowania, od wrzucania pieniędzy czy czeków do
puszek, przez klikanie w ikonki na stronach internetowych i wpłaty na konto, aż
do wysyłania sms-ów z odpowiednim hasłem – powiedział prezydent Jerzy
Kropiwnicki.

Wśród obiektów, na które będzie można oddać „głos” są: Pałac Poznańskiego, Plac
Wolności, Biała Fabryka, Księży Młyn i ulica Piotrkowska. Ich zdjęcia z
powietrza zostaną zamieszczone w Internecie i mediach, które obejmą patronat
nad plebiscytem. Konkurs potrwa do wakacji. Ostateczną decyzję o tym, co i za
ile ma być zminiaturyzowane, trzeba podjąć do końca tego roku. Na razie
wiadomo, że zainstalowanie obiektu w parku miniatur kosztuje około 200 tysięcy
zł - cena zależy od wielkości miniatury.

Park Mini-Europe istnieje od 13 czerwca 1989 roku. Na powierzchni 2,5 hektara
skupia 350 najpiękniejszych budowli starego kontynentu. Na poznanie zabytków i
krajobrazów wszystkich państw unijnych zwiedzający mają kilka godzin. Wśród
miniaturowych eksponatów jest Big Ben, weneckie gondole i szybki pociąg TGV z
Paryża. Niektóre modele można nawet własnoręcznie uruchomić wywołując np.
wybuch Wezuwiusza, upadek Muru Berlińskiego, walkę byków w Sewilli. Atmosferę
tworzą maleńkie figurki przechodniów, wyjące syreny statków, przejeżdżające z
dużą prędkością pociągi i samochody. Polskę dotychczas ukazują tylko miniatury
z Gdańska. W brukselskim parku można zobaczyć: Dwór Artusa, Fontannę Neptuna i
Pomnik Poległych Stoczniowców. (M.Ka.)




Temat: 18 parowozów na paradzie
18 parowozów na paradzie
To rekord w historii magicznych wolsztyńskich spotkań z parą. Poza Wolsztynem
nie zobaczymy tego nigdzie na świecie

Znamy już wiele szczegółów parady, która odbędzie się dokładnie w 100-lecie
wolsztyńskiej parowozowni. Mimo że najważniejsza część imprezy zaplanowana
jest tradycyjnie na sobotę, to duża część kolejowych atrakcji czekać będzie na
turystów w Wolsztynie w cały weekend. Wszystko rozpocznie się już w piątek 27
kwietnia. Będą pokazy obrządzania parowozów na kanale, spektakl "Światło i
dźwięk" z udziałem parowozów na obrotnicy, pokazy filmów o tematyce kolejowej
i dyskoteka przy rampie rozładunkowej.

Jednak dla tysięcy miłośników parowych maszyn największą atrakcją będzie
sobotnia parada (28 kwietnia) z rekordową liczbą parowozów - 18! Wezmą w niej
udział parowozy z Wolsztyna oraz gościnnie z Chabówki (Ty2-953, Trl2-25 i
OKz32-2) oraz Wrocławia (TKt48-18). Przyjadą także z zagranicy: z Anglii
(5521), Węgier (MAV 109.109), Czech (475.111 i 423.0145) oraz Niemiec
(03.1010, 03.2204 i 35.1019). Emocje powinien wzbudzić zwłaszcza ten z Węgier,
który poprzez swój zielony kolor przypominać będzie "Piękną Helenę", oraz
czeski 423.0145 z kołami o niewielkiej średnicy. Specjalne pociągi prowadzone
parowozami przyjadą z Berlina, Cottbus i Wiednia. Dodatkowo na wolsztyńskiej
stacji niezwykłą atrakcją będzie "pociąg militarny" i pokaz załadunku wojska z
czasów powstania wielkopolskiego. Po paradzie w parku Miejskim w Wolsztynie
odbędą się wybory Miss Świata Parowozów.

Podobne atrakcje, wraz z turystycznymi przejazdami z Wolsztyna do Tuchorzy,
będą czekać na miłośników parowozów w niedzielę: przejażdżki drezynami i
koleją ogrodową, wystawa obrazów, zdjęć i prac plastycznych w parowozowni,
zabytkowy wagon ze sprzętem ratownictwa technicznego i giełda pamiątek
kolejowych. Natomiast w sali muzealnej będzie można zobaczyć dioramy z
parowozowni z 1920 r.
/GW/




Temat: Rafał pamiętasz naszą rozmowę o wielorybie???
Rafał pamiętasz naszą rozmowę o wielorybie???
Jakiś czas temu, przy okazji ochrony zabytków rozmawialiśmy na tym forum na
temat szklanego wieloryba który zafundowano nam przy placu Piłsudskiego.
(niestety nie udało mi się namierzyć archiwalnego postu).
No więc „chluba” nowoczesnej architektury rodem z centrali rybnej, która
pasuje do tej części miasta jak kwiatek do kożucha się sypie. Oto co mi się
udało mi się znaleźć w Gazecie Stołecznej:

„Pęka fasada Metropolitana - biurowca obsypanego gradem prestiżowych nagród.
Co się dzieje z budynkiem otwartym w zeszłym roku?
Z elewacji pięciokątnego biurowca przy pl. Piłsudskiego zniknęło już około 20
granitowych płyt, tzw. żyletek. Bez nich fasada wygląda jak szczerbaty
uśmiech.
Wyjątkową jakość Metropolitana miało gwarantować nazwisko jego projektanta -
lord Norman Foster to jeden z najsławniejszych architektów świata. A
Metropolitan należy do najdroższych i najbardziej ekskluzywnych biurowców nie
tylko w Warszawie, ale i w naszej części Europy.
- Rok po oddaniu budynku do użytku przeprowadziliśmy jego przegląd. Wtedy
odkryliśmy pęknięcia na kilku płytach [wszystkich jest 1200 - red.] -
przyznaje Wojciech Rumian z firmy Hines Polska, właściciela i zarządcy
Metropolitana.
Żyletki na gwarancji
- Zupełnie nie wiemy, dlaczego "żyletki" pękają - dziwi się Maciej Miłobędzki
z pracowni JEMS Architekci, która współpracowała z lordem Fosterem przy
projektowaniu Metropolitana.
Budynek jest wciąż na gwarancji, dlatego jego wykonawca, firma Hochtief
Polska, zdemontował kilka uszkodzonych płyt. - Zdjęliśmy też kilka całych,
żeby mieć porównanie. Robimy analizę, która wyjaśni przyczynę pęknięć - mówi
Krystyna Twardowska z biura prasowego Hochtief. Podkreśla, że większość rys
trudno nawet zauważyć gołym okiem. Granitowe płyty przyjechały z Włoch.
Każda "żyletka" waży pół tony. - Nie ma mowy o tym, że popękana płyta mogłaby
spaść na chodnik - zapewnia Wojciech Rumian i przypomina, że
mocowanie "żyletek" zaprojektowano z zapasem - nawet jeśli kamień popęka,
będzie się trzymać elewacji”

Nie mam drogi Rafale satysfakcji, bo monstrualna szklana ryba nadal szpeci
plac i zasłania budynek teatru. A tak na marginesie, ten sławny architekt
jest chyba twórcą kopuły Reichstagu w Berlinie, która cieknie....
Pozdrawiam szary




Temat: dzieci z chorobą NF1
Iza!!! Jak Tobie dobrze, że masz tylko malowanie...:-),
byłam dzis z Iwem na lotnisku wojskowym. otworzyli dla zwiedzających.Zobaczył
swój ulubiony, ukochany samolot wojenny B17, niejaki bombowiec wojenny.Tak
podminowanego dziecka dawno nie widziałam :-) Iwo miał kiedyś problemy z
koordynacja oko-ręka. Za poradą pani psych. z poradni kupiłam mu grę pt.
symulator lotów lotniczych czy jakos tam, potem film pt."bitwa o Anglię", co
poskutkowało zafascynowaniem dziecka wszystkim, co ma silnik i lata..Jeżeli
chodzi o II wojnę świat. i lotnictwo, to Iwo wie chyba wszystko.Qrcze, chyba
znowu się chwale... ale to fantastyczne, znależć dziecku coś,coś, co uczy i
bawi!ale czasem zwykła fascynacja może przekształcić się w ciekawą pasje...i
kuuuupę wiedzy....Oprócz wiedzy o lotnictwie, Iwo ma wiadomosci o takich
niuansach, jak prądy powietrzne, zachmurzenie, geografia, ta z jakiejś warstwy
atmo-czy stratosfery itp, itd. Napisał w minionym r-ku szkolnym piekną prace z
historii o historii obrony lotniczej Polski, z czego jestem niesłychanie dumna.
nawet pani od przyrody byla zdumiona znajomoscia dziecka w ruchach powietrza...
No więc dziś iwaś zbaczyłz bliska ten swój ukochany samolot B-cos tam.Mamy
mnóstwo zdjęć, tylko matka nieobyta w foto internet, ale z pomocą córek może
jesienią się uda.... Poza tym dostalam od bratowej pyszne wino z Austrii, więc
jestem niejako wlana troszeczke, z pięknym, winnym, dobranoc - Dorota K.
Jutro c.d. historii, jestem antyklerykałem, antyLPR itd, ale historię PL cenię,
i dzieci też, więc z Iwem bedziemy zbierać ulotki z jego ukochanego B-cos
tam.aj, 17 chyba, B-17.Iwa fascynacja sięgnęła szczytu, kiedy dostał od
dalekiego co prawda, ale wuja z USA "prawdziwą" kurtkę US ARMY lotniczA.
Traktowałam to jako tandentny gadżet, dopóki parę osób na ulicy, po prostu nie
zgłosiło oferty kupna tego cuda na miejscu, za ciekawie spore $...?Jeden facet,.
od militariów mówił, ze podobną kupił na aukcji w berlinie zach. w 1990 r. Może
mam zabytek?...



Temat: Literackie trzęsienie ziemi w Krakowie
Literackie trzęsienie ziemi w Krakowie
FESTIVAL CONRADA W KRAKOWIE BYL I Z TEJ OKAZJI KOLEJNY CHORY PSEUDO-ARTYSTA
ZNOW WYZYL SIE PSEUDO-ARTYSTYCZNIE NA KRAKOWSKIM RYNKU GLOWNYM. KRAKOWIANIE I
TURYSCI MOGLI SIE PRZEKONAC NA WLASNEJ SKORZE CZYM GROZI "SZTUKA WSPOLCZESNA".
OTOZ ZEBY Z KRAKOWSKIEJ WIEZY RATUSZOWEJ ZROBIC "CONRADOWSKA LATARNIE"
ZAMONTOWANO NA NIEJ 4 PROJEKTORY KTORE WYSYLALY CO KILKA SEKUND GIGANTYCZNE
SNOPY SWIATLA (WIDOCZNE W OKOLICY KILKU KILOMETROW OD RYNKU!!!). NO ALE
ZAPEWNE ZEBY PROJEKT-INSTALACJA PSEUDOARTYSTYCZNA BARDZIEJ RZUCILA SIE CIEMNEJ
PUBLICE NA OCZY POSTANOWIONO ROWNIEZ WYLACZYC OSWIETLENIE POZOSTALYCH
ZABYTKOWYCH OBIEKTOW NA RYNKU GLOWNYM W KRAKOWIE CZYLI KOSCIOLA SW. WOJCIECHA,
KOSCIOLA MARIACKIEGO, SUKIENNIC I LATARN WOKOL POMNIKA MICKIEWICZA.
POSKUTKOWALO TO "EGIPSKIMI" WRECZ CIEMNOSCIAMI NA RYNKU GLOWNYM RAZ PO RAZ
ROZSWIETLANYMI PUNKTOWYMI STRUMIENIAMI SWIATLA PSEUDO-LATARNI POMYSLU
PSEUDO-ARTYSTY.
W LISTOPADZIE W KRAKOWIE ROBI SIE ZUPELNIE CIEMNO OKOLO GODZINY 16.30-17.00. A
ZATEM WYLACZANIE OSWIETLENIA ZABYTKOW NA RYNKU GLOWNYM (W CENTRUM MIASTA!)
JEST POMYSLEM PORONIONYM, PONIEWAZ Z POWODU MIERNEGO OSWIETLENIA RYNKU
LATARNIAMI ULICZNYMI ZAZWYCZAJ GLOWNE ZRODLO SWIATLA NA TYM PLACU STANOWILO
WLASNIE SWIATLO ODBITE OD FASAD ZABYTKOW (SUKIENNIC, KOSCIOLA NMP I KOSCIOLA
SW. WOJCIECHA) I WYLACZENIE ILUMINACJI TYCH OBIEKTOW WIECZOREM SPRAWIA ZE
CENTRUM MIASTA KRAKOWA ZAMIENIA SIE W CZARNA DZIURE, CO DAJE ROWNIEZ WRAZENIE
DZIURY ZABITEJ DECHAMI (GDZIE MIESZKANCY CHODZA SPAC Z KURAMI) ZWLASZCZA NA
KIMS, KTO WLASNIE PRZYJECHAL DO KRAKOWA Z PROFESJONALNIE ROZWIETLONYCH CENTROW
TAKICH MIAST JAK WIEDEN, PRAGA, BUDAPESZT, BERLIN A NAWET GDANSK, POZNAN,
WROCLAW CZY WARSZAWA.
CIEKAWE ILU LUDZI POTKNELO SIE NA DZIURACH W BRUKU WOKOL KOSCIOLA MARIACKIEGO,
A ILU WESZLO DO KALUZY PODCZAS TEGO PSEUDOARTYSTYCZNEGO "CONRADOWSKIEGO"
ZACIEMNIENIA RYNKU GLOWNEGO??? I CZY WSZYSCY PILOCI KOLOJACY NAD KRAKOWEM
SAMOLOTAMI BY WYLADOWAC NA BALICACH WIEDZIELI ZE TE ZNOPY SWIATLA Z WIEZY
RATUSZOWEJ TO TYLKO BYLA ARTYSTYCZNA DEWIACJA???
DZIEKUJEMY ZA TAKIE INSTALACJE - DURNE DEWIACJE I WOLIMY JEDNAK OSWIETLONE
ZABYTKI I ULICE.
NO ALE I TAK JEDYNYM PORZADNIE OSWIETLONYM OBIEKTEM NA RYNKU TEGO LISTOPADA I
TAK POZOSTANIE LEB MITORAJSKI. CZY P.T. AUTOR LBA TEGO SPREZENTOWAL KRAKOWOWI
I RYNKOWI TAKZE TO DODATKOWE OSWIETLENIE LBA NOCA Z WLASNYM ZASILANIEM W RAZIE
AWARII????

DZIEKUJEMY I NIE PROSIMY O JESZCZE.

P.S. NO I CO ZA CIUL WYMYSLIL PSEUDO-REMONT FASAD SUKIENNIC DOKLADNIE ZE
WSZYSTKICH STRON W TYM SAMYM CZASIE??? PRZEZ TO SUKIENNICE WYGLADAJA JAK
WIELKA OBLESNA PACZUCHA I Z ZADNEJ STRONY NIE MOZNA ZROBIC SOBIE NA ICH TLE
PRZYZWOITEGO ZDJECIA. CZY NIE MOGLI ROBIC TEGO (OD 3 LAT NIEKONCZACEGO SIE)
PSEUDO-REMONTU NAJPIERW Z JEDNEJ STRONY A POTEM Z DRUGIEJ, TYLKO PO CALOSCI
SUKIENNICE ROZGRACILI!

"POLNISCHE WIRTSCHAFT" !



Temat: Koncert w Berlinie - sprawozdanie
a teraz treściwie
dotarliśmy silną ekipą do Berlina...czułem się jak nuworysz, cóż, nie jestem
światowcem, nie bywało się to tu,to tam...( w sumie to w mojej głowie pojawił
się zamysł tego wyjazdu i dlatego uderzyłem do ludzi,którzy już przeżyli taką
eskapadę )...
Tak więc Kasia przywiozła nas do tego pięknego miasta, gdzie mieli wystąpić
PSB...Było parę minut po 18, czas idealny w naszym mniemaniu..spokojnie, bez
problemów dotarliśmy do miejsca, gdzie miał być zagrany PP; okazało się,że
koncert rozpocznie się 45 minut później..to nas nie zraziło Kasia z Martą
zajęły bardzo dobre strategicznie pozycje,tuż przy niemieckich fanach ( jakby
kto nie wiedział bardzo modne są w tym roku pieszczochy na szyi,ćwieki,te
sprawy)Ja z Tomkiem ubezpieczałem tyły. Po niedługim czasie dotarł do nas
Konrad, z którym ciągle byłem w kontakcie ..od tej chwili już mogliśmy nazywać
się piątą kolumną, pardon, piątką-forpocztą polskich fanów. Tłum gęstniał. Tomo
ciągle liczył na browarka,ale byliśmy spokojni,wiedzieliśmy ,że tam coś na nas
czeka..Zaczęli wpuszczać! Dziewczyny były na to przygotowane, po prostu zajęły
najlepsze miejsca. My z angielską flegmą ..zlustrowaliśmy teren i po
berlińskiego pilsnera. Lubię piwo,ale to jakoś mi nie specjalnie wchodziło,
ograniczyłem się więc do dwóch małych..za to precle to było to czego
oczekiwałem, smak jakiego szukałem!
Koncert miał odbyć się pod gołym niebem, aura temu sprzyjała.Teren przed sceną
był wyłożony imitacją trawy, także wielu się rozłożyło na niej, zapanował
piknikowy nastrój a .. wokół nas zabytki, jakieś kolumny, jakaś bazylika
protestancka..ludzie się schodzili. Gdy nadszedł czas przecisnąłem się przez
ciżbę...,na "szuflandię" musieli mi ustępować,za mną podążali Tomo i Konrad
( muszę tu wspomnieć,że Konrad wybawił mnie z opresji, bo tej wody to sam nigdy
bym nie sprzedał, nawet zapomniałem jak jest "nie rozumiem" ;cóż, Konrad w
ogóle okazał się świetnym kompanem, o takich ludziach mówi się ,że sprawiają
wrażenie jakby ich znało się wiele lat).
W KONCU ZACZĘLO SIĘ! najpierw odliczanie na ekranie ..licznik o 2005 latami
przeszedł do roku 1905 - temu wtórował niemiecki lektor i zaczyanał pobrzmiewać
muza..filharmonicy już byli, gdy pojawili się PSB! aplauz...chłopaki na razie
tylko sterują muzą..Neil i Chris już bujają się w swoich siedziskach przed
kompami, to samo dyrygent..ta muza jest transowa i widać po chłopach ,że ich
też rusza; zerkałem na obraz, ale ważniejsze było kiedy Neil zaśpiewa..byliśmy
co prawda odcięci od nich firanką, ale zasadniczo to chłopaki nie chcieli byćtu
na pierwszym miejscu. Gdy Neil podchodził do mikrofonu padało na Niego światło.
śpiewał świetnie, wczuwał się..czekałem do piątego utworu..ale tu pozwolił,
żeby DA i NYET wykrzykiwała za Niego maszyna..nie szkodzi..muza płynęła,nawet
partie,gdzie było więcej instrumentów nie raziły, nie przedłużały się..ciągle
muza, co kilka minut zmiana, wszystko płynne, raz szybsze, raz nostalgiczne,
raz porywające, raz uspokajające..i zakończenie w świetnym tempie ; skończyło
się koło 22, oczywiście bisem... WARTO BYŁO TAM BYĆ!
czegoś takiego już na żywo nie zobaczycie NIGDY
po koncercie-PSB sobie biesiadowali..mogliśmy tylko na to popatrzeć z góry..
zdjęć pstrykaliśmy ile się dało, zobaczymy co z tego wyjdzie...
na koniec dziewczynom jeszcze udało się ujrzeć odjeżdzających PSB...Neil
odwzajemnił pożegnanie i pomachał na do widzenia...
Na koniec chciałbym podziękować Kasi, Marcie,Tomkowi i Konradowi za miłe
towarzystwo, za to ,że mogliśmy razem uczestniczyć w tym wydarzeniu.



Temat: Inwestycje turystyczne we Wrocławiu
Inwestycje turystyczne we Wrocławiu
Zielone światło dla turystów
Prezydent Wrocławia chce wybudować nad Odrą port dla jachtów

Przewodnicy uważają, że Wrocław nie jest przyjazny dla turystów. Władze
Wrocławia chcą to zmienić.

Na wrocławskim Rynku powinno być więcej dorożek - uważa Bronisław Zathey,
prezes wrocławskiego oddziału PTTK
Powiększ zdjęcie

Znaki drogowe do najciekawszych zabytków stolicy Dolnego Śląska i konkurs na
trasę turystyczną Wrocławia - to tegoroczne plany prezydenta Rafała
Dutkiewicza na przyciągniecie większej liczby turystów.

Najchętniej odwiedzanymi miastami w Polsce są Kraków i Gdańsk. Stolica
Dolnego Śląska w rankingu atrakcyjnych dla turystów metropolii zajmuje
trzecie miejsce. We wrocławskich hotelach każdego roku nocuje ponad 300
tysięcy osób.
- Najwyższy czas przeskoczyć Gdańsk - mówi Rafał Dutkiewicz. Prezydent
Wrocławia chciałby, żeby to mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska zaproponowali
najciekawszą trasę turystyczna po wartych obejrzenia miejscach Wrocławia.
Dlatego władze miasta rozpisały konkurs na taką trasę. Autor zwycięskiego
projektu otrzyma w nagrodę 5 tysięcy złotych. Ale to nie wszystkie profity,
jakich się może spodziewać.
- Będziemy chcieli kupić pomysł trasy od zwycięzcy i wydać go w formie
przewodnika - mówi Bronisław Zathey. Przewodniczący komisji konkursowej i
jednocześnie prezes wrocławskiego oddziału PTTK uważa, że bez pomysłów
mieszkańców nie będzie w stanie zrobić kompletnego przewodnika. - We
Wrocławiu jest jeszcze wiele miejsc, które warto zobaczyć, a o których
przewodnikom się nawet nie śniło - dodaje.

Więcej pomysłów

Przewodnicy z PTTK mają nadzieję, że przy okazji tworzenia trasy uda się
stworzyć parkingi dla turystów, tabliczki na murach i foldery o Wrocławiu.
- Nie wystarczy odrestaurować okolic Rynku - mówi Bronisław Zathey. Jego
zdaniem nasze miasto nie jest dobrze przygotowane pod kątem potrzeb
turystyki. - Problemy z parkowaniem i kupnem biletów na tramwaj to tylko
przykłady - dodaje.
W końcu turystyką zainteresowały się także władze miasta. Ale ekipa Rafała
Dutkiewicza nie ograniczy się tylko do organizacji konkursu na trasę
turystyczną.
- Mamy kilka pomysłów, które chcemy zrealizować jeszcze w tym roku -
zapowiada prezydent Wrocławia.

Bilet do wszystkiego

Pierwszym z nich ma być karta turystyczna, którą można byłoby kupić na dworcu
lub lotnisku. Upoważniałaby ona do korzystania z parkingów bez dodatkowych
opłat. Dzięki niej turysta płaciłby mniej za bilety do muzeów, zabytkowych
obiektów, na baseny czy do ogrodu zoologicznego. Karty byłyby ważne przez
jeden lub więcej dni. Koszt najtańszej szacowany jest na kilkadziesiąt
złotych. Przewodnikom pomysł wprowadzenia kart bardzo się podoba.
- Karty znacznie ułatwiłyby turystom życie - mówi Bronisław Zathey i
podkreśla, że taki pomysł sprawdził się w wielu miastach europejskich. -
Dzięki karcie uniknie się kłopotów z kupowaniem biletów na tramwaje, czy
wyjściówek do muzeów. Wtedy na pewno przybędzie nam turystów - dodaje
Bronisław Zathey.
Prezydent Wrocławia obiecuje też, że jeszcze w tym roku uda się oznakować
drogi dojazdowe do niektórych zabytków. Jako pierwsze staną drogowskazy do
ratusza, katedry, Panoramy Racławickiej, głównego gmachu Uniwersytetu
Wrocławskiego, Hali Ludowej i Stadionu Olimpijskiego. Połowę z pieniędzy
potrzebnych na postawienie tych znaków da budżet państwa.

Port dla hotelu

Ostatnim z pomysłów Rafała Dutkiewicza ma być budowa mariny, czyli portu dla
małych statków lub jachtów. Władze chcą, żeby powstała ona na terenach
dzisiejszego zimowiska barek w rejonie Lasu Osobowickiego. Już teraz do
Wrocławia co tydzień przypływa statek pasażerski tzw. "hotelowiec", który nie
ma gdzie zacumować. Prezydent liczy, że wybudowanie mariny przyciągnie także
inne statki.
- Będzie można do nas przypłynąć kanałami i rzekami z Berlina - mówi Rafał
Dutkiewicz i ma nadzieję, że pomysł uda się sfinansować ze środków unijnych. -
Jeśli dostaniemy pieniądze to marina powstanie za dwa, trzy lata - dodaje.

Bartłomiej Knapik
bknapik@slowopolskie.pl
28. Kwietnia 2003 21:54



Temat: Wroclaw przegra z wieżowcami
Wić ja na koniec dołąćzę parę merytorycznych uwag,

po pierwsze własnie wróciłem z Drezna i choć sytem komunikacyjny i transport
miejski to kazdy pochwali, pieknie zadbane zabytki i w ogóle, to jednak miasto
puste i bez potencjału. a wiele osób uważa Drezno za europejską metropolię. Nie
miałem ani komplexów wyzszości(wszak słuchałem organów Silbermanna-a propos,
wiesz mumio któ to był? ) widziałem i swiezo odbudowany Frauenkirche i inne
piekne zabytki Florencji nad Elbą. I co, i Wrocław wypada nawet lepiej.
oczywiscie wciaz ma do nadrobienia braki.
po drugie Wrocław i Śląsk zawsze przynależały do europejskiej kultury, bo to i
pierwsza klasa sredniowiecznej rzezby i malarstwa(Piekna Madona Z Wrocławia,
Portal Ołbiński, Ołtarz Marii z Jednorożcem), a także najwyższa klasa złotnictwa
(Herma św. Doroty i ostatnio kupiona kolekcja), również jedna z najbogatszych
krain organów(takich mistrzów jak Michael Engler młodszy, Roeder, Casparini,
Menzel), tu są projekty i z warsztatu Berniniego i von Erlacha. Tu szkolił się
Langhans- czołowy architekt doby klasycyzmu. Tu była wysmienita architektura
XiX wieku i wspaniałe osiągnięcia modernizmu(Berg Poelzig Mendelsohn).
rowniez powojenna architektura jest ceniona, bo akurat znienawidzony Manhattan
przy pl Grunwaldzkim jest podziwiany, gdy pokazuje zdjęcia Frankfurtczykom(na
przykład).
po trzecie to, ze Wrocław został pozmieniany na blokowiska po II wojnie
swiatowej, niczego nie mówi(bo i miasta DDRu tak wyglądają-n z Berlinem na
czele ).
jednak jest coś, co każdy dostrzega, bo wszystkie osoby , które odwiedziły
Wrocław mówią ze jest to miasto piękne. bo mu wiele z odebranego piekna zostało.
jeszcze powiem o szowinizmie i polityce, o której pan mumio raczył wspomniec.
akurat obraza mnie stwierdzenie, ze polityka wpłynęła na mnie, bo ja dobrze
wiem , gdzie mieszkam. a pseudoszowinistyczne walki trwają w Niemczech(bo to
Monachium sie nabija z Koloniii, a Drezno z Lipska a Berlin z Bonn a Frankfurt
z Wiesbaden), a także we Włoszech(bo Wenecja czy Rzym a może Mediolan, nie
Florencja).
po kolejne, u nas sie jarają, jak to okreslono, wiezowcem, a we Frankfurcie, ze
sobie gazowe latarnie postawili i ze unikat mają, a Francuzi ze najwikszy most
zbudowali, a inni jeszcze ze coś. merytorycznie to możesz, szanowny mumio
podejsc do tej dyskusji, jesli zobaczycz wytyczne konserwatorskie, MPZP dla
dzielnic, jak zwiedzisz pare bibliotek i zakładów.
a poza tym to własnie wiele audycji o Wrocławiu widziałem w zagranicznej
telewizji, łącznie z wypowiedziami Szanownego Pana Prezydenta Dutkiewicza. i
mimo wielu mankamentów wizerunek miasta jest pozytywny.
ach, jeszcze jeden wątek poruszony, kubły na śmieci i tagi na murach i stan
ulic. A więc tak, Opole, choc malownicze i ładne nie bedzie chyba pretendowac
do rangi metropolii. ale jakie czyste i zadbane jest Opole, i Kołobrzeg, na
przykład. a dzielnice w rodzaju Kępy Mieszczanskiej, to wybacz ale i w Rzymie
widziałem(nie nie na obrzezach miasta), a brud smród i inne takie to własnie we
Frankfurcie nad Menem w centrum miasta widziałem.
przepraszam wszystkich forumowiczów za tak długą wypowiedz, ale nie wytrzymałem
(choć te fora rzeczywiscie wysokim poziomem nie grzesza).
na koniec powiem tylkko, jak nazywany był Wrocław przez tych, którym nie dano
ujrzec swego rodzinnego miasta- Odermetropolie- i w Paryzu nie mieszkamy, ale
taka postawa jak szanownego mumia tez do wielkich sukcesów nie doprowadzi.
Pozdrawiam.Dziekuje za mozliwosc wypowiedzenia sie na temat mojego rodzinnego
Miasta, które przezywa pierwszy rozkwit od 90 lat.




Temat: Warszawiacy - niech ten lew ryknie...
FORUM CIESZYN :

Wyślij petycje w sprawie lwa!
Bytomski.pl, Daniel Lekszycki 2007.10.27, Warszawa chce podarować
nam kopię

Czwartkowy warszawski dodatek do Gazety Wyborczej poinformował, iż w
Gliwicach poddawany renowacji jest posąg Śpiącego Lwa prawdopodobnie
wywiezionego z Bytomia do stolicy w latach 60-tych XX wieku. Ma tam
też zostać wykonana kopia, która następnie zostanie podarowana
naszemu miastu.
Już niemal dwa lata trwa spór pomiędzy Warszawą, a Bytomiem o zwrot
posągu Śpiącego Lwa. W XIX wieku zdobił on szczyt pomnika
upamiętniającego żołnierzy poległych w wojnie francusko-pruskiej w
latach 1870-1871. W trzecim dziesięcioleciu XX wieku posąg
przeniesiono na plac Akademicki. Z kolei w 1945 roku Armia Czerwona
zdewastowała cokół zawierający niemieckie napisy, depcząc tym samym
pamięć zmarłych bytomian. Lwa udało się uratować i umieszczono go w
sąsiedztwie palmiarni w Parku Miejskim. W latach 60-tych pomnik
zniknął i nikt go nie widział do początku 2006 roku.
Wtedy właśnie przy bocznym wejściu do warszawskiego ZOO znalazł go
Zdzisław Jedynak, były kierownik bytomskiego oddziału Archiwum
Państwowego. Od razu skontaktował się z bytomskim historykiem -
Przemysławem Nadolskim - w celu ustalenia pochodzenia lwa. Werdykt
był jednoznaczny - to rzeźba pochodząca z Bytomia. Wskazywała na to
m.in. data odlewu umieszczona na podstawie posągu, która zbiegała
się z rokiem ustawienia pomnika na bytomskim Rynku. Bytomski lew
powstał w 1873 rok w odlewni Gladenbecka w Berlinie. W Archiwum
Państwowym w Katowicach jest zestawienie kosztów budowy pomnika
wykonanego przez ten zakład. Z całą pewnością stwierdzić można, że
rzeźba znajdująca się obecnie w Warszawie pochodzi z bytomskiego
pomnika - powiedział Gazecie Wyborczej Przemysław Nadolski.
Jak relacjonowali dziennikarze po odkryciu Lwa w stolicy, posąg był
zaniedbany, brudny i stał na niewielkim, rozsypującym się cokoliku.
Warszawski Zarząd Dróg Miejskich, do którego należał obowiązek
opieki, jawnie przyznawał się, że w ogóle nie dbano o zabytek.
Dopiero po aferze warszawa przypomniała sobie o posągu i wysłała go
do renowacji.
Pomimo przedstawionych dowodów - w tym amatorskich zdjęć mieszkańców
Bytomia zebranych przez bytomskiego konserwatora zabytków i redakcję
Życia Bytomskiego - władze stolicy nie zgodziły się zwrócić
oryginału. Twierdzą, iż nie ma pewności, że lew pochodzi z Bytomia,
ponieważ rzeźba Kalidego została wielokrotnie powielona i znajduje
się w wielu niemieckich miastach (i tych będących w granicach
dzisiejszej federacji, i tych znajdujących się poza nimi). Bytomscy
historycy i Ruch Autonomii Śląska są tym sprzeciwem do dziś
zniesmaczeni. Urzędnicy warszawscy postępują arogancko, podważają
nasze ekspertyzy dziecinnym tłumaczeniem. Ich propozycja jest
niesmaczna, bo zapominają, że to pomnik poległych żołnierzy, kawałek
naszej historii - powiedział Gazecie Wyborczej Jerzy Gorzelik, szef
RAŚ.
Teraz w gliwickich Zakładach Urządzeń Technicznych poddawany
renowacji jest oryginał, który następnie zostanie skopiowany.
Postanowiliśmy zrobić bytomianom prezent i dlatego wysłaliśmy
naszego lwa do odlewni. Zrobimy identyczną kopię rzeźby i podarujemy
ją Bytomowi - zapowiada Maciej Rembiszewski, dyrektor zoo.
Wykonanie kopii uzgodnione było pomiędzy prezydentami obu miast.
Oczywiście panią Hanną Gronkiewicz-Waltz ciągle namawiam do tego,
żeby jednak zwróciła nam oryginał. - powiedział nam wczoraj
prezydent Piotr Koj - Niestety nie jest to proste i tu się nic na
siłę nie da zrobić. Myślę, że fakt, iż jest wykonywana kopia z
zachowaniem wszelkich szczegółów i będzie identyczna jest już jakimś
pozytywem. Nie znaczy to, że zakończyliśmy starania o oryginał. Nie
powiedzieliśmy w tej kwestii ostatniego słowa.
Z kolei Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzecznik bytomskiego Urzędu
Miejskiego, powiedziała Gazecie Wyborczej, że miasto będzie nadal
walczyć o posąg i nie przyjmie tej kopii.
My też się na to nie zgadzamy, dlatego wystosowaliśmy do władz
stolicy petycję, nawołującą do zwrócenia nam oryginału posągu i
umieszczenia jego kopii w warszawskim ZOO. Każdy, kto popiera tą
inicjatywę - lub nie - może wyrazić swoje zdanie w internetowej
petycji, znajdującej się pod adresem www.petycja.bytomski.pl




Temat: Śląski lew mieszka wciąż, w Warszawskim ZOO
Śląski lew mieszka wciąż, w Warszawskim ZOO
Warszawa nie chce oddać śląskiego lwa
Władze stolicy nie zamierzają zwrócić rzeźby lwa, która przed laty zniknęła z
Bytomia.
O śpiącym lwie - rzeźbie, którą zaprojektował wybitny górnośląski artysta
Theodor Erdmann Kalide - pisaliśmy wiele razy. W 1873 roku postument pojawił
się na bytomskim rynku. Najpierw zdobił pomnik ofiar wojny prusko-francuskiej,
potem został przeniesiony do parku miejskiego, w okolice palmiarni. Na
przełomie lat 50. i 60 dzieło zniknęło. Rok temu bytomscy historycy Zdzisław
Jedynak i Przemysław Nadolski odnaleźli dzieło Kalidego przy bocznym wejściu
do warszawskiego zoo. Od tego czasu miasto stara się o odzyskanie lwa.

Wiosną tego roku władze stolicy zgodziły się oddanie rzeźby, pod warunkiem że
potwierdzą się informacje o jej pochodzeniu. Nadolski przygotował szczegółową
ekspertyzę dotyczącą lwa. W archiwach znalazł m.in. koszty budowy, listy
darczyńców, którzy ofiarowali w sumie 1799 talarów na stworzenie monumentu
(6786 talarów pochodziło z budżetu powiatu).

- Bezsprzecznymi dowodami pochodzenia rzeźby jest umieszczona na niej data i
miejsce jej odlania: 1873 rok, Gladenbeck w Berlinie. Obie te informacje
przemawiają na korzyść Bytomia. Co więcej, w tamtej odlewni tylko raz wykonano
dzieło Kalidego - argumentuje Nadolski.

Dokumentację wysłano do Warszawy, ale nie przekonała ona tamtejszych
urzędników, którzy domagają się bardziej jednoznacznych dowodów.

- Rzeźba jest u nas od 1956 roku. Gdyby pojawiła się w latach 40., można by
podejrzewać szabrownictwo, ale później musiała trafić tu legalnie. Podobno w
latach 60. lew stał jeszcze w Bytomiu, więc nie ma pewności, że to ta sama
figura - mówi Włodzimierz Konrad, zastępca dyrektora warszawskiego zoo.

Barbara Klajmon, bytomski miejski konserwator zabytków: - Nie wiemy, kiedy lew
zniknął, dlatego apelujemy do mieszkańców - jeśli mają jakieś zdjęcia albo
pamiętają ostatnie lata rzeźby, prosimy, by się z nami skontaktowali. Warszawa
jest ostrożna, bo oddanie rzeźby byłoby precedensem. W stolicy jest wiele
zabytków pochodzących z innych miast, może urzędnicy boją się fali żądań
dotyczących ich zwrotu.

Do akcji odzyskania lwa od początku włączył się Ruch Autonomii Śląska. - W
odzyskanie zagrabionej figury powinni zaangażować się ludzie, którym leży na
sercu sprawa dziedzictwa kulturowego naszego regionu. Dlatego apelujemy o
wysyłanie do władz Warszawy protestów - mówi Jerzy Gorzelik, historyk sztuki i
przewodniczący RAŚ.

Formularz z treścią protestu można znaleźć na www.raslaska.org.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3763604.html




Temat: Legalnie!?!
Legalnie!?!

Warszawa nie chce oddać śląskiego lwa
Tomasz Malkowski
2006-11-29, ostatnia aktualizacja 2006-11-29 21:33
Władze stolicy nie zamierzają zwrócić rzeźby lwa, która przed laty zniknęła z
Bytomia.
O śpiącym lwie - rzeźbie, którą zaprojektował wybitny górnośląski artysta
Theodor Erdmann Kalide - pisaliśmy wiele razy. W 1873 roku postument pojawił
się na bytomskim rynku. Najpierw zdobił pomnik ofiar wojny prusko-francuskiej,
potem został przeniesiony do parku miejskiego, w okolice palmiarni. Na
przełomie lat 50. i 60 dzieło zniknęło. Rok temu bytomscy historycy Zdzisław
Jedynak i Przemysław Nadolski odnaleźli dzieło Kalidego przy bocznym wejściu
do warszawskiego zoo. Od tego czasu miasto stara się o odzyskanie lwa.

Wiosną tego roku władze stolicy zgodziły się oddanie rzeźby, pod warunkiem że
potwierdzą się informacje o jej pochodzeniu. Nadolski przygotował szczegółową
ekspertyzę dotyczącą lwa. W archiwach znalazł m.in. koszty budowy, listy
darczyńców, którzy ofiarowali w sumie 1799 talarów na stworzenie monumentu
(6786 talarów pochodziło z budżetu powiatu).

- Bezsprzecznymi dowodami pochodzenia rzeźby jest umieszczona na niej data i
miejsce jej odlania: 1873 rok, Gladenbeck w Berlinie. Obie te informacje
przemawiają na korzyść Bytomia. Co więcej, w tamtej odlewni tylko raz wykonano
dzieło Kalidego - argumentuje Nadolski.

Dokumentację wysłano do Warszawy, ale nie przekonała ona tamtejszych
urzędników, którzy domagają się bardziej jednoznacznych dowodów.

- Rzeźba jest u nas od 1956 roku. Gdyby pojawiła się w latach 40., można by
podejrzewać szabrownictwo, ale później musiała trafić tu legalnie. Podobno w
latach 60. lew stał jeszcze w Bytomiu, więc nie ma pewności, że to ta sama
figura - mówi Włodzimierz Konrad, zastępca dyrektora warszawskiego zoo.

Barbara Klajmon, bytomski miejski konserwator zabytków: - Nie wiemy, kiedy lew
zniknął, dlatego apelujemy do mieszkańców - jeśli mają jakieś zdjęcia albo
pamiętają ostatnie lata rzeźby, prosimy, by się z nami skontaktowali. Warszawa
jest ostrożna, bo oddanie rzeźby byłoby precedensem. W stolicy jest wiele
zabytków pochodzących z innych miast, może urzędnicy boją się fali żądań
dotyczących ich zwrotu.

Do akcji odzyskania lwa od początku włączył się Ruch Autonomii Śląska. - W
odzyskanie zagrabionej figury powinni zaangażować się ludzie, którym leży na
sercu sprawa dziedzictwa kulturowego naszego regionu. Dlatego apelujemy o
wysyłanie do władz Warszawy protestów - mówi Jerzy Gorzelik, historyk sztuki i
przewodniczący RAŚ.

Formularz z treścią protestu można znaleźć na www.raslaska.org.
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3763604.html
Wa-wa wszystko legalnie zabierała!:(



Temat: Niepotrzebna Polakom historia Polski
Szanowny Panie. Płock to miasto przemian społecznych i ja to rozumiem.
Jednoczesnie jest to nadal małe miasteczko. pisze Pan o zyczliwym dudusiu i
zyczliwej pani kawce niestety prosze Pana. Świat jest pelen zyczliwosci odktorej
umieraja ludzie. Rzeczony dudus wyraxnie pisal ze listonosz p..... moja żone. A
kawka zabrała mi cale moje człowieczeństwo. Pozatym zrobila cos złego a co pisac
nie będe bo nie mam nawet na podanie do sadu, zeby ją tam docenili.
Ale powrócmy do moich prac. Do tej pory wydrukowalem we własnym zakresie 24
książki. Ta niemila kawka pisała o moim brudnopisie. Np opracowanie ZAPOMNIANE
POKOLENIE jest wydrukowane w kolorze 1 egz. zrobiony przez WK UM, jako ukłon w
moja stronę za współprace. Jest to jedyna w Polsce praca w której są zebrane
wiadomości o rodzinie generała Z.Padlewskiego. Zaprzyjaźniłem sie Rodziną z lini
bocznych. Rodziny te w większości nie kontaktowały sie ze soba. Każda z nich
jednak miała jakąś cząstkę wiedzy, dokumentów, zdjęc. U jednej np x fotografia
była baardzo zniszczona, u innej , była w doskonałym stanie. Poprzez Kanade,
Warszawę, Londyn, zebrałem w jednym miejscu ogromna wiedzei unikatowe
fotografie. Nie miał tego autor biografi o Z.Padlewskim, Władysław Karbowski.
Ja mam. Ale tylko dzieki pokorze i uporowi. Podzieliłem sie moja wiedzą 2 lata
temu w TNP w ponad 2 godzinnym wykladzie. Został on w całości sfilmowany.
Była pełna sala słuchaczy. Będąc nowoczesnym człowiekiem na TV pokazywałem
fotografie Rodziny, których nie ma TNP.

niestety nie mam cenzusu naukowego i wyklad mój nie znalazł odbicia w relacjach
TNP. Jest tylko wzmianka w roczniku.

mozna zauwżyc ciekawe zjawisko. W zasadzie płoccy historycy usiedli na laurach i
nic nowego nie potrzebują. Jest ulica, szkola, płaskorzexba o której mozna dojśc
bez wychodzenia z budynku. Co za oza szczęsliwości.
A tam na miejscu, wielu z nich nigdy nie było, znaja przeciez temat z papierów.
I tak w tym przebogatym w wiedze i uczonych Płocku, dokonano OCHYDNEJ rzeczy.

1 kazał rozebra rk Kunzmana, 2. Zakazał filmowa Padlewskim, która tym uczonym
zrobiłem.
# wiedział, że wg niego, nie ma kosci, ponieważ kazał je usunąpały kabel linii
Berlin - Moskwa.
4. wyrzucił te kości, 5 powiedzial do ukrytej kamery, ze wojsko kości wyrzuciło,
5 kazął nastepne kości usuną jeszcze mnie nie znał. 6, sprzedał groby. 7 kupił
cały teren po znajomosci. 8. powiedzial, ze to nie krzyż, tylko to jest małe
budownictwo. Az 6 Organów Państwa RP, powiedziało, ze w Płocku nic niema. 9,
zaraz przyszedł na kolejne uroczystości tam gdzie nic nie ma. 10, sprzedał nawet
dęby. 11. wymusił na zapis i ratunek dla 1 debu, czyniąc go obiektem ZABYTKU
PRZYRODY. 12 nie potrafił nawe napisa w Padlewskiego jest..
W moich notatkach jest zgromadzone ponad 800 fotografi i dokumentów, opisane
1800 zdarzen, policzył osobiście zastępca prezesa TNP. W drigim brudnopisie są
unikalne djęcia i opisy całej Rodziny generała Padlewskiego.
Dołączyłem na koufie lepszej jakości. Unikatowa rzecz.
Na koniec dostałem w morde od kawki i nędznika, prze którego mój brat stracił
prace.I tyle złego narobiłem w tym Płocku. Nie wiem, czy autoat juz nie wytnie,
może za długo. Ale mozna poogląd nkursie o Padlewskim. Atu koniec Sprzedane.
Wygaszone i prosba dudusia, żebym juz umarł. Wszystko w swoim czasie.
Pozdrawiam. Błędów nie poprawiam . Mam jaskrę na obu oczach i już źle widze.



Temat: Hamburger na dachu - prof. Andrzej Wielgosz o p...
Podsumowując powyższe wypowiedzi
Dodam swój komentarz. Tylu tu "pseudo speców" gada ale żadnego innego projektu
nie widziałem. Popleczników jest tylu jakby się chcieli podlizać temu całemu
włochowi. Mnie rybka czy on tworzy dla Calvina kleina czy kogoś innego.
Abakanowicz i ten od pasków na teatrze też mieli zrobić "furrorę" i g...o z
tego wyszło. Poszła kasa na cytadelę na bezgłowe kadłubki, których nikt nie
ogląda poza psami je osikującymi. Co to za sztuka? Wolę rzeźbę Mitrojana w
browarze a na paski przy ruchomych schodach to nawet nikt uwagi nie zwraca taka
to sztuka przez wielkie "SZ".

Sztuka powinna być użytkowa. Owszem w świecie robi się różne wynalazki.
Widziałem na żywo przeszklony obiekt w Wiedniu przy Stephanplatz'u i Wieżę
Eifla i Piramidę w Luwrze. I z tych wszystkich obiektów jestem wstanie znieść
wieżę eiffla. Statua Wolności (też defacto Eiffla) też jest OK jak dla mnie.

Dlaczego jedne koncepcje odrzucam a inne nie? Bo liczy sie otoczenie i
funkcjonalność a nie prowokacja. Muzemum narodowe nie może być oszpecone jakimś
kawałkiem odwróconego kija do golfa. Tam powinien być obiekt podobny do starych
zabytkowych budynków (może zmienić fasadę muzeum i dobudować piętro) Przecież
zaraz obok jest Biblioteka Raczyńskich obok Hotel Bazar a na przeciwko Adria
(poprzez plac wolności) I w to ładujemy jakieś nowe bamberskie g... W dodatku
Plac Wolności i aleje marcinkowskiego mają być odbudowane w stylu przedwojennym
czyli starodawnym. Popieram tutaj profesora. Tak samo radykalnie nie można
zmieniać arsenału można tam postawić jakiś budynek w stylu neo-renesansowym
(aby pasował pod ratusz) a nie przeszklonego MC'donalds'a.

Mamy przykłady dobrego budownictwa: odnowiono Merkurego, Targi Poznańskie,
budynek delty, PFC, Teletra, Browar. Ale wszystkie są ładne bo są samodzielnymi
budynkami nie stojącymi na starówce. Teraz będzie Andersja. Miał być na
górczynie jakiś budynek brama bardzo intrygujący i co?

Dlaczego Petronas Towers w Kuala Lumpur jest rozpoznawalna? Bo nie
jest "nadbudówką" nad czymś innym tylko obiektem samym w sobie. A wieże ma
podobne do buddyjskich świątyń w tajlandii czy kambodży (np. Angkor Wat).

Jeśli chodzi o przeróbki to zajałbym się tym co widać z daleka. Np. budynek
akademi ekonomicznej. Kiedyś była fajna reklama elektroniczna ale nierentowna i
zdjęli ją. Może by wrócić do pewnego pomysłu i umieścić tam jakiś pożądny ładny
zegar na wszystkich jej ścianach i urządzić pożądny taras widokowy. Byłem na
nim jak jeszcze działał i widok jest super ale teraz to zlikwidowano. Dlaczego?
W Toronto czy Berlinie mają kawiarnię z tarasem a u nas nie ma. Wisi jakaś
smętna rama po starej reklamie. ten budynek psuje wizerunek bo widać go nawet z
winograd znad kładki z "Mieszka I" i wielu innych miejsc poznania (np.
z "Bukowskiej" już od "Bułgrskiej"). To jest budynek symbol. Ponieważ jest
dość "nowoczesny" (bo komunistyczny) można go troszkę przebudować bez
uszczerbku na bryle. Może jakaś iglica albo na dachu np. kwadratowy obracający
się taras widokowy (coś ala jeden poziom kostki rubika.)

Nie wiem nie jestem architektem a inżynierem w innej dziedzinie. Ale jak
widzę "Nawiedzonych plastyków" co walą g...em tu i tam jak im tusz na projekt
skapnie to się wkurzam. Powinno się przemyśleć pewne sprawy.




Temat: industrialne dziedzictwo Europy
Nikiszowiec będzie wielką atrakcją Katowic

W niedzielę Nikiszowiec zwiedzali turyści z Niemiec i Francji

Czy blisko stuletnie familoki Nikiszowca staną się wreszcie wizytówką Katowic?
Władze miasta uważają, że tak. Wkrótce rozpoczną renowację całej dzielnicy, a
potem może starania o wpisanie jej na listę światowego dziedzictwa kulturowego
UNESCO

Nikiszowiec to najczęściej pokazywany na ekranie kawałek Śląska. Pojawił się w
filmach Kazimierza Kutza, Janusza Kidawy, Macieja Pieprzycy, Lecha Majewskiego
i telewizyjnych reportażach - częściej zagranicznych niż polskich. Turyści
obcokrajowcy zaglądają tu częściej niż goście z innych regionów Polski.
Wczoraj, pomimo zimna, które nie zachęcało do pieszych wycieczek, przed
południem kręciła się tu grupa Francuzów i Niemców. Pstrykali zdjęcia
familoków, zaglądali na podwórka, zachwycali się kościołem i arkadami na
centralnym placu.

- Widziałyśmy już podobne osiedle w Berlinie, ale nie było aż tak wielkie. To
jest naprawdę coś imponującego, jakby czas cofnął się o sto lat. Wystarczy
tylko trochę pielęgnacji i będzie super! - mówiły zgodnie Edith Kahlert i Thea
Höll, turystki z Niemiec.

Spotkałem je na ulicy Rymarskiej, naprzeciw zaniedbanego budynku starego magla
i pralni. Jezdnia straszy wybojami. Podobnie jest na sąsiednich ulicach, a
nawet na placu przed kościołem św. Anny, centralnym punkcie Nikiszowca. W
niektórych budynkach straszą puste oczodoły po wybitych szybach, a inne szpecą
plastikowe okna i drzwi wejściowe.

Wkrótce ma się to zmienić. Władze Katowic deklarują, że jak tylko zakończą
renowację śródmieścia, wezmą się za Nikisz.

Sam remont starego magla, obecnie filii Muzeum Historii Katowic, pochłonie 3
mln zł. Plac przed kościołem i okoliczne uliczki zostaną wybrukowane kostką,
taką jaka tu kiedyś była, a wzdłuż jezdni postawione zostaną lampy. Magistrat
chce również wesprzeć finansowo remonty elewacji i przypilnuje, żeby na
podwórkach zrobiono porządek. Dziś strach na niektóre z nich zaglądać nawet w
biały dzień.

- Musimy mieć produkt turystyczny z prawdziwego zdarzenia. Wszyscy wiedzą,
gdzie jest Spodek, ale mamy również Nikiszowiec. Jeździ tam mnóstwo wycieczek i
musimy zrobić wszystko, by był jeszcze atrakcyjniejszy - mówi Waldemar Bojarun,
rzecznik prasowy katowickiego magistratu.

Piotr Uszok, prezydent Katowic, w tamtym roku osobiście oprowadzał po Nikiszu
goszczące na Śląsku żony akredytowanych w Polsce dyplomatów. Gościł tu też były
prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, a w czasie kampanii wyborczej jego
następca Lech Kaczyński. - Tu jest prawdziwy Śląsk - tłumaczyli im gospodarze.

Alojzy Koszawski, emerytowany górnik, który mieszka na Nikiszowcu od 50 lat,
zgadza się, że remonty są potrzebne.

- Ale najpierw przyda się tu trochę posprzątać. Od początku zimy tak tu jest -
mówi, pokazując pryzmę zlodowaciałego śniegu obsypaną petami i papierkami.

Urzędnicy mają nadzieję, że Nikiszowiec uda się wpisać na listę światowego
dziedzictwa kulturowego UNESCO. Nie zrażają się nawet tym, że pytana w tej
sprawie Urszula Brzezińska z Polskiego Komitetu ds. UNESCO w Warszawie nawet
nie wie, gdzie jest Nikiszowiec.

- To unikat i wszyscy nasi goście są zauroczeni tym miejscem. Jestem za tym, by
wpisać dzielnicę na listę - mówi Grażyna Szołtysik, wiceprezydent Katowic. Pod
wnioskiem na pewno podpisze się Jacek Grela, prezes Spółki
Mieszkaniowej "Wieczorek", która administruje częścią zabytków.

- To by nam pomogło w staraniach o dodatkowe pieniądze na remonty. Cieszę się
także z planów miasta. Ciągle spotykam tu turystów, ale wiem, że trzeba tu
jeszcze wiele zrobić - mówi Grela i radzi, by w pierwszej kolejności zadbać o
poprawę bezpieczeństwa w dzielnicy. Ten pomysł ma akurat największe szanse na
szybką realizację - wspólnie z magistratem spółka założy system monitoringu.

Nikiszowiec to osiedle wzniesione w pobliżu szybu Nikisch na początku XX wieku.
Zespół budynków na Nikiszowcu to katowicka perełka architektury. Osiedle
zaprojektowali bracia Emil i Georg Zillmannowie z Charlottenburga. Sercem
kompleksu jest centralny plac z neobarokowym kościołem. Od placu rozchodzi się
pięć ulic. Z lotu ptaka całość przypomina widownię amfiteatru ze sceną
umiejscowioną na centralnym placu. Każdy z trzykondygnacyjnych familoków
stanowi zamkniętą całość, wyposażony jest w wewnętrzne podwórko, na którym
jeszcze do niedawna w tzw. piekarniokach piekło się chleb i hodowano świnie i
kury. Budynki były, jak na swój czas, niezwykle nowoczesne, miały bieżącą wodę
i kanalizację.

miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3222279.html



Temat: Poznań idzie w ślady Wrocławia
Podoba mi sie wypowiedz na ten temat Starosty z forum skyscrapercity i pozwole
sobie ja tutaj zacytowac:

"kolejna pomyłka
Czy władze mojego miasta mają jakiś kompleks Wrocławia???
I potrafią tylko papugować? I to w dodatku najprostszymi sposobami?

1. Z tego co mi wiadomo motywem przewodnim kampanii wrocławskiej są oferty pracy
i inwestycje w tym mieście poczynione, a nie klimat

2. Niestety w chwili obecnej osoby studiujące w naszym mieście, opuszczają je
coraz częściej... Są to głównie osoby po studiach inżynierskich... Powód jest
prosty - Poznań oferuje zbyt mało miejsc pracy w tym sektorze. Gdzie ulokowały
się inwestycje typu high-tech w tym roku? We Wrocławiu, Krakowie, Warszawie.
I tak np. znajomi mojego kumpla z Gorzowa, którzy przez parę lat studiowali w
Poznaniu wyjechali za pracą do Warszawy i Wrocławia.
To wcale mnie nie cieszy.

Ale nasze władze utknęły gdzieś w średniowieczu...
Poznań do dzisiaj nie doczekał się spójnej i przejrzystej koncepcji promocji
miasta. Nie znaleziono nawet prostego hasła, z którym identyfikowanoby nasze
miasto w Polsce i zagranicą. Najpierw zaczęto od hasełka "Poznań gra fair".
Potem próbowano z hasłem wziętym ze strategii rozwoju "Przyjazne człowiekowi
miasto możliwości". Bez polotu, bez wyobraźni, za to skomplikowane i za długie.
Aż wreszcie zdecydowano się na "miasto warte poznania".
Pamiętam jak zachwalano to hasło: "ono łączy w sobie rzekę z miastem..."
"jednocześnie identyfikuje miasto z tak pospolitym ludzkim procesem jakim jest
poznanie..." Hasło w mojej opinii nie wypaliło. O ile jeszcze w polskiej wersji
ma jakieś brzmienie, czy wywołuje jakieś skojarzenia, o tyle brak ich w językach
obcych.
Wybór już padł - trudno. Niestety miasto nie jest konsekwentne w promowaniu tego
hasła. Nie pojawiło się ono np. w trakcie kampanii promocyjnej w Berlinie.
Mógłbym kontynuować moją listę zarzutów. Dodam tylko, że nasze forumowe zdjęcia
(made by Subs i PB) są typem fotek jakie powinny być wykorzystywane w kampaniach
promocyjnych. (Powstrzymam się zatem od słownej krytyki tych, które zaprezentowano)

Nie chcę żeby przypięto mi opinię malkontenta, ale powstrzymywać się nie mogę,
gdy widzę jak marnuje się potencjał tego miasta. Oto kroki, które w mojej opinii
władze powinny podjąć:
1. Skupić się na uchwaleniu i zatwierdzeniu STUDIUM KIERUNKÓW I UWARUNKOWAŃ
ZAGOSPODAROWANIA PRZESTRZENNEGO, które jest podstawowym dokumentem
planistycznym. Bez niego niemożliwy jest rozwój miasta. Studium wyznacza obszary
pod inwestycje i zabudowę, jest też podstawą dla planów miejscowych (jedynie 8%
powierzchni miasta je ma - bez komentarza). Jego brak jest również jedną z
przyczyn pewnego wyhamowania/stagnacji inwestycyjnej, którą ostatnio w mieście
zauważamy. Jego brak jest również przyczyną konfliktów (patrz Volkswagen,
sytuacja placu Wiosny Ludów, itd)
W chwili obecnej Miejska Pracownia Urbanistyczna kończy prace nad tym
dokumentem. Zostanie on poddany do przyjęcia na wiosnę 2006 roku. I już dzisiaj
mogę powiedzieć, że napotka problemy. Z powodu prywatnych interesów wielu
radnych - np. p. Grzybowskiego - inicjatora protestu mieszkańców Wildy przeciwko
rozbudowie ulicy Dolna Wilda. Rozbudowa tej ulicy jest zapisana w planach
Studium. Jeżeli ten dokument przepadnie Poznań czeka wieloletnia stagnacja,
również w zakresie działań inwestycyjnych miasta - budowa dróg i nowych linii
tramwajowych...
Władze juz dzisiaj powinny to Studium promować, tak aby żaden z radnych nie
odważył się jemu przeciwstawić. Wszak mamy w 2006 rok wyborczy.
Kampanię "studiuj w Poznaniu" można odłożyć na czas późniejszy.

2. Studium wskaże nowe tereny pod inwestycje, które natychmiast powinny zostać
wypromowane. Rok 2006 - obchody 50. lecia poznańskiego czerwca stają się okazją
do promocji miasta za granicą. NALEŻY PRZYGOTOWAĆ CIEKAWĄ DYNAMICZNĄ KAMPANIĘ
PROMOCYJNĄ MIASTA NA POLACH: INWESTYCYJNYM, TURYSTYCZNYM I "STUDENCKIM". Takie
coś ma sens! Nie papugowanie po Wrocławiu!
Dodam, że to nie pierwszy pomysł papugowany: coś podobnego było z Expo. Dlaczego
Poznań nie wpadł na to pierwszy?
Brak koncepcji rozwoju miasta, specyficzny dla naszych władz zaowocował tym, że
nasz najbliższy i największy konkurent wykorzystał nasze największe atuty i
uczynił je swoimi!!!
Nie wiem, co o tym sądzicie, ale jak dla mnie to Poznań nadawał się lepiej na
Expo! Dlaczego - chociażby tradycje wystawiennicze oraz kwestia wykorzystania
terenów po Expo. Targi mogłyby taki teren dobrze wykorzystać! I jaka promocja
miasta! Poznańskie władze śmiały się z Wrocławia. Dowiodły tym tylko mizernego
poziomu myślenia, jaki często prezentowały. A dzisiaj? 10 milionów wydane przez
Wrocław w ramach promocji Expo zaowocowało tysiącami powstających i
zapowiedzianych miejsc pracy w mieście i regionie! I dziś Wrocław ma prawo do
przeprowadzenia kampanii, którą teraz robi.

Moje słowa są gorzkie ale niestety prawdziwe. Trzeba zrewidować styl rządzenia i
patrzenia na miasto i jego rozwój. Władze z polotem, pomysłami, dynamiczne,
potrafiące wykorzystać całkowicie tkwiący w nim potencjał. Tego Poznań potrzebuje!

Ostatnia sprawa:
to rozwój turystyki i rewitalizacja Starego Miasta. Dalekowzroczna, zachęcająca
osoby wykształcone, artystów do osiedlania się w sercu miasta.
Rozwój lotniska, rozwój małych, tanich hotelików lub pensjonatów. Pokazanie
naszych zabytków Polsce i Europie.
Mógłbym pisać dużo...
Na marginesie dodam jako przewodnik turystyczny, że informacja turystyczna w
Poznaniu, działająca na Starym Rynku jest ZAMKNIĘTA W NIEDZIELE, A W SOBOTY
CZYNNA MIĘDZY 10 A 14.
będę wdzięczny za jakiekolwiek komentarze
pozdrawiam"

koniec cytatu

Szablon by Sliffka