Wyświetlono wiadomości znalezione dla hasła: zabawy dla dzieci niewidomych





Temat: W Sejmie głosowanie nad budżetem
W Sejmie głosowanie nad budżetem
Bardzo boli mnie sposób traktowania przez sejm samotnych rodziców
pozbawionych alimentów na wychowywane przez siebie dzieci. Państwo , które
pomaga rodzinom z Iraku , dzieciom z Biesłanu a nie widzi biedy, często
głodu Polskich dzieci musi być niewidome. Jeżeli jest niewidome to znaczy, że
jest chore. Trzeba go leczyć. Pytanie tylko kto to zrobi? Ja nie widzę wśród
obecnych polityków dobrego lekarza. Wszystko to fałsz i obłuda. Głupie
polityczne zabawy za pieniadze podatników. Panowie posłowie zamiast odbierać
dzieciom weżcie się do pracy stosownej do waszych poselskich pensji.



Temat: pierwsze dziecko niewidome
pierwsze dziecko niewidome
Witajcie. Moje pierwsze dziecko nie widzi, teraz ma 11 m-cy. Od
niedawna samodzielnie siada, zresztą sami wiecie jak to jest z
rowojem naszych dzieciaków. Jestem na wychowawczym, poświęcam mu
cały swój czas. Chcielibyśmy mieć drugie dziecko ale synek wymaga
tak wiele uwagi i nie darowałabym sobie jakiegoś zaniedbania. On
jest najważniejszy. Z drugiej strony, jeśli chodzi o zabawę,
stymulację itp., to rodzeństwo jest przecież niezastąpione. Czy
można określić, kiedy jest najlepszy czas na pojawienie się brata
czy siostry, skoro każdy Maluch rozwija się swoim tempem? Jak to
było u Was? Pozdrawiam





Temat: Dzieci niewidome i wspinaczka.
Zgadzam się we wszystkich czterech punktach :)
Poza tym każda aktywność ruchowa dla osoby niewidomej jest korzystna. W Laskach
taka mini skałka dla dzieci jest na terenie przedszkola. Mojej Mai bardzo się
podobała. Okazuje się, że niektóre sale zabaw dla dzieci oferują możliwość
wspinaczki np. Fit Miś w Warszawie.
Podejrzewam jednak, że wac_pl proponuje coś większego :)



Temat: pierwsze dziecko niewidome
U nas było inaczej. Zawsze wiedzieliśmy, że chcemy mieć więcej niż jedno dziecko
(planowaliśmy co najmniej trójkę). Jak Tomek się urodził to przez pierwsze
półtora miesiąca nie wiedzieliśmy, że jest niewidomy, żyliśmy sobie w takie
błogiej nieświadomości i powoli zaczynaliśmy rozmowy na temat kolejnego potomstwa.
Kiedy okazało się, że Tomek nie widzi oczywiście odsunęliśmy to na dalszy plan
ale decyzja o drugim dziecku pozostała nie zmieniona. Chcieliśmy małą różnicę
wieku, ale ze strachu ciągle odkładałam decyzję o zaczęciu starań.

Między Hanią a Tomkiem jest 4 lata różnicy i teraz myślę, że mogliśmy się
zdecydować rok wcześniej. Tomek bał się dzieci, a raczej ich głośnych zabaw i
płaczu, przy Hani się uodpornił. Faktycznie wydaje mi się, że trochę zaniedbałam
Tomka (szczególnie w okresie ciąży - brak cierpliwości i siły do szalonych zabaw
jakie lubi Tomek). Ale teraz to nadrobiliśmy i wydaje mi się, że Hanka już teraz
(mimo, że ma niecałe 10 m-cy) zaczyna "ciągnąć Tomka za uszy". Nie ukrywam też,
że jest ciężko - czasami mam wrażenie, że mam w domu bliźniaki, a tak naprawdę
to chyba Tomiś wymaga ode mnie więcej opieki niż Hania ale myślę, że warto było.
A decyzja o kolejnym dziecku... na razie odroczona o kilka lat :-)




Temat: Dziecko z ADHD w klasie
Nigdzie nie napisałam, że Twoje dziecko winne jest swojej
dysfunkcji - podobnie jak niewidomy nie ponosi odpowiedzialności za
to, że niewidzi. Jest róznica między nietolerancją i egoizme, a
pozwoleniem na to, aby osoby z dysfunkcjami zaburzały cały świat i
życie innym. Nie na tym polega integracja.
Mój syn chodził do szkoły z kolegą na wózku inwalidzkim. I nikt tego
dziecka nie odtrącał.
Mogę bardzo współczuć niewidomemu, ale w ramach, no właśnie w ramach
czego współczucia, wyrównywania szans, braku odtrącenia, nikt o
zdrowych zmysłach nie wyda mu prawa jazdy. Dysfunkcje łączą się z
ograniczeniami. To przykre dla rodziców, to dramat, ale życie
takie , niestety, jest. Nie każdy jest młody, piekny, zdrowy i
bogaty. Są i starzy, ubodzy, chorzy w przytułkach. Nie oznacza to,
że tym pierwszym nalezy odebrać to co maja i rozdać tym drugim (
zeby choc mieli pieniądze).
Wiesz, jakoś nie wuierzę w entuzjazm przedszkolaków gdy Twoja córka
przeszkadzała im w zabawie. Dzieci mogły być pacyfikowane przez
nauczycielke, mogły się usuwać, ale nigdy nie zaakceptowały "innego"
dziecka.




Temat: Gdzie na turnus
My właśnie wróciliśmy z turnusu w Borach Tucholskich w Krągu. Ale dziwi mnie
to, że Wy sami sobie wybieracie miejsce na turnus. Nasz był zorganizowany przez
naszą poradnię więc nie mięliśmy za bardzo wyboru. Ośrodek okazał sie taki
sobie (późny PRL) ale teraz z perspektywy czasu stwierdzam, że może to i dobrz,
bo dzieci nie były tam "ścigane" prze personel. Poza tym głusza straszna! No i
dzięki temu człowik mógł się skoncentrować na tym co ważne, czyli na dziecku, a
nie rozpraszać się na rzeczach zbędnych tak jak na co dzień. Blisko do jeziora
(20m), stołówki, są podjazdy i z tego co wiem to często organizują turnusy dla
dzieci niewidomych. My byliśmy na turnusie dla dzieci niesłyszących i
niedosłyszących. Co było kiepskie to zagospodarowanie terenu wokół ośrodka.
Dużo niebezpieczeństw dla dzieci i plac zabaw do niczego!
A z tego co wiem to dużo ofert odnośnie turnusów jest w PCPR-ach i panie
(przynajmniej u nas) orientują się gdzie jest w miarę dobrze.
A może ktoś wie gdzie są organizowane dobre turnusy dla dzieci z wadami słuchu?
Chętnie bym skorzystała w zimie.
Pozdrawiam:-)



Temat: Moje obserwacje na placu zabaw...
do fishka7
"Smieszy mnie taka jedna kobitka, która przychodzi zawsze do nas na plac zabaw
ze swoim 2 letnim
synalkiem. Plac ogrodzony!!!! Ona chodzi za nim wszędzie, dosłownie na 20 cm. za
nim! A takie robi miny przy tym, że jest już tym zmęczona, że już nie ma sił,
ciągle tak sapie dając do zrozumienia, że jest zmęczona, mówi "o matko", czasem
mówi "michaś nie tak szybko""

Ja również moge Cię śmieszyć bo chodzę prawie krok w krok za moim synem, ale mój
syn ma o zgrozo!! 3,5 roku i nie ma na imie Michał tylko Tomek.
Plac zabaw też mamy ogrodzony ale Tomek jest dzieckiem niewidomym i bardzo
często wchodzi na kogoś lub na coś. Jestem w drugiej ciąży (5 miesiąc) i też
czasami jestem zmęczona tym chodzeniem za nim. Nie pamiętam czy mówię "O Matko"
ale nie wykluczam, że nie. Chętnie bym sobie usiadła na ławeczkę, ale wtedy mój
syn pewnie chciałby siedzieć ze mną ;-(

Chciałam Ci tylko powiedzieć, że pozory mylą. Mojego brzucha niestety jeszcze
nie widać (jestem bardzo drobna - ważę teraz około 46 kg), a że Tomek jest
niewidomy też praktycznie nikt nie poznaje. Też moge kogoś śmieszyć... ale to
najmniejszy problem w moim zyciu.

Pozdrawiam i życzę troche więcej tolerancji dla innych "dziwnych matek".
P.S. Ciekawe jakie dziwienie wzbudzam jak prowadzam swoje dziecko za linę -
zalecenie specjalisty od orientacji przestrzennej?




Temat: ...a on nie chce mowic !!!!
Alez z tego co piszesz wynika jasno i wyraznie ze dziecko mowi. Jego wlasna
mowa to rowniez komunikacja, tak samo jak gest czy nawet spojrzenie. Zapisuj
cokolwiek dziecko probuje powiedziec a zobaczysz ze jest tego slownictwa duzo
wiecej. Poza tym wyobraz sobie siebie w zupelnie obcym ci kraju, ktorego
jezyka nie znasz. Czego wowczas zyczylabys sobie aby nauczyc sie mowic? Mysle
ze kogos kto glosno i wyraznie, oraz powoli wymawia slowa. Wierz mi ze nie ma
lepszego sposobu jak patrzec na usta aby nauczyc sie nimi odpowiednio
ruszac.Dlatego dzieci niewidome maja spore problemy z nauka mowy. Uczymy sie
poprzez nasladownictwoi dlatego synek patrzacy na twoje usta to wspanialy
znak. Staraj sie miec dziecka uwage i wzrok na poziomie swoich ust, a
nastepnie powiedz slowo, ktorego chcesz go nauczyc. Jedno , dwa na raz nie
wiecej.Rob to w zabawie i pozwol mu nia kierowac!!!!Nie nauczysz go mowic
szepcac po katach i do tego uzywajac dlugie i skomplikowane zdania. Takich
dzieci jak twoje jest mnostwo. Najbardziej boli to iz otoczenie uznaje je za
mniej inteligentne niz rozgadanych rowiesnikow. Co absolutnie nie ma nic
wspolnego z rzeczywistoscia. Napewno synek bedzie mowil wiecej kazdego dnia
ale to rowniez i przede wszystkim zalezy od ciebie. Zaden specjalista nie
zrobi tego co ty. Bo to ty jestes z nim na co dzien. Korzystaj z pomocy
logopedy. Uzbroj sie w cierpliwosc , pracuj ciezko i chwal dzieciaka na kazdym
kroku jak zrobi jakikolwiek pozytywny wysilek. Pozdrawiam.



Temat: Przypomnij drogowcom o ścieżce na moście Grota
"Po co windy dla inwalidów w metrze? Przecież inwalidzi zwykle siedzą w domach.
Po co sygnały dla niewidomych na przejsciach dla pieszych? Przecież mało
niewidomych chodzi po ulicach. Po co plac zabaw na osiedlu? Przecież sporo
miejsc parkingowych się tam zmieści, dzieci i tak rodzi się mało, a umęczeni
ludzie nie mają gdzie zaparkowac samochodu." Oto twój sposób myslenia :(

Porównanie Was do inwalidów, niewidomych albo dzieci jest demagogicznym
nadużyciem ale w kontekscie twoich niektórych wypowiedzi wydaje mi się
zaskakująco trafne.



Temat: Adaptacja??
Wiem właśnie, tylko jest jeden mały problem - we Wrocławiu nie ma gabinetu SI.
Jest tylko jeden znośnie wyposażony na Kamiennogórskiej, w ośrodku dla dzieci
niewidomych, ale tak oblegany, że praktycznie nie sposób tam się wepchać z
dzieckiem nie prezentującym jakichś szczególnie patologicznych objawów. Robimy
sobie SI dla ubogich - a to kąpiel w kisielu, a to masaż z wierszykiem, a to
zabawa na huśtawce, a to kręcenie się z dzieckiem na rękach... Warszawianki to
mają dobrze...




Temat: 1 % podatku dla Oliwii Siemieniec (CALINECZKA)
1 % podatku dla Oliwii Siemieniec (CALINECZKA)
Na prośbę jednej z mam przesyłam info odnośnie przekazywania 1 % dla
Oliwii.
Jest nam troche głupio zakładać tutaj ten wątek bo to forum gdzie
każda z nas ma mniej lub bardziej chore dziecko i w zasadzie każda
powinna pieniążki przeznaczyć na leczenie, rehabilitacje i rozwój
własnego dziecka.
Nie można porównac i ustalić czy dziecko niewidome jest bardziej
chore od tego z porażeniem czy od tego które jest nadpobudliwe itp.
Kazde jest na swój sposób chore i jakby Oliwia wyszłą z wcześniactwa
widziała, chodziła, mówiła to i tak przeznaczalabym środki na
edukacje, zabawy rozwojowe, zdrową żywność......




Temat: Kiedy Wasze pociechy zaczęły siadać, chodzić..?
Nasz synek ma teraz 16 miesięcy i do tej pory nawet nie siada.
Posadzony siedział już jak miał 8-9 miesięcy, ale dalszych postępów
nie zrobił. Nigdy tez nie raczkował tak jak to robią dzieci. Jedyne
co lubi to kulać sie i kręcić na swoim dywaniku do zabawy...
Chodzimy na rehabilitację ruchową, SI ale efekty jeli są to nieduże.
Gdzieś przeczytaliśmy, że dzieci niewidome zaczynają siadać jak mają
1,5 roku, a chodzić jak mają 2 latka... Tym się pocieszamy,
pozdrawiam serdecznie.



Temat: propozycje zabawek
Przepraszam, że sie wtrącam - nie mam żadnego doświadczenia w postępowaniu z dziećmi niewidomymi, a na forum zajrzałam w celu uzyskania pomocy dziecku uchodźców. Tylko tak kombinując nad zabawkami dla niego, wpadłam na taki pomysł... można przejść sie po sklepach z materiałami i kupić np. po 10 cm różnych tkanin (lub poprosić o resztki) - polar, sztruks, żorżeta, materiały z haftami wypukłymi, koronka, tiul, różne futerka. I potem z tych pasów tkanin związywać różne kształty lub wycinać kształty i naszywać lub nalepiać na kawałek materiału. Taka zabawa fakturami ;) Jeśli to strasznie głupie co napisałam to proszę o skasowanie tego postu. Pozdrawiam :)




Temat: Ugoda niewidomej z hipermarketem coraz bliżej
Stan prawny
Terror politycznej poprawności w Polsce opanował, jak widać, nawet sądy.

Załącznik do Uchwały Nr LXXVII/2427/2006 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia
22 czerwca 2006 roku w §29 stanowi:

"9. Psów i innych zwierząt domowych nie wprowadza się:
1. do placówek handlowych, gastronomicznych i innych obiektów wspólnego
użytku, jeżeli wynika to z wyraźnego oznakowania,
2. na tereny placów gier i zabaw dla dzieci.
10. Przepisu ust. 9 nie stosuje się do psów-przewodników osób niewidomych i
psów-opiekunów osób niepełnosprawnych. Psy te muszą posiadać wyraźne oznakowanie."

Co to oznacza? Oznacza to tyle, że psów-przewodników zakaz z ust.9 nie dotyczy.
Nie oznacza to jednak obowiązku wpuszczania psów-przewodników, dlatego sąd
powinien sprawę oddalić. Widocznie polityczna poprawność jest w sądach
silniejsza od poczucia sprawiedliwości.




Temat: Niewidoma babcia
marudzik napisała:

Jednak wkrótce będę
> potrzebować znacznie więcej - samodzielnego zajęcia się dzieckiem i domem gdy
> będę w szpitalu, a potem pomocy w pracach domowych, w wychodzeniu na spacery
z
> dwójką, zajęcia się na zmianę noworodkiem i dwulatką, a czasami nawet dwójką
> naraz (nie tylko zabawa, ale też karmienie, przewijanie, kąpanie...). Powiem
> szczerze - nie wyobrażam sobie, żeby osoba niewidoma była w stanie mi wiele
> pomóc, choćby miała szczere chęci. Nie chcę też denerwować się o
bezpieczeństwo
>
> dziecka gdy będzie tylko pod opieką babci, choć wiem że umyślnie nie
zrobiłaby
> przecież krzywdy... Nie chcę żeby w domu panował brud i bałagan, którego
babcia
>
> przecież nie widzi (gdy jedziemy z wizytą, zawsze trzeba u babci posprzątać).

Czy ta babcia (lub opiekunka) to ma byc do dzieci czy do sprzatania. Raczej nie
oczekuj, ze jak zatrudnisz opiekunke do dzieci to Ci bedzie chalupe pucowac. Co
najwyzej po dziecku zabawki posprzata i talerz oplucze.

I czy toma byc 24-ro godzinna opiekunka, ze bedzie dzieci kapac?

Przy Twoich wymaganiach to faktycznie babci nie bierz.

Pozdr.




Temat: one kochają dzieci-niech dzieci je pokochają!!!!
Moje calkowite poparcie
Dzieci potrzebuja znacznie wiecej niz psy. Psu wystarczy zarcie i kocyk..
Nie ma co wogole tego przyrownywac.. Sa tez tacy, ktorzy nie cierpia psow, ale
uwazaja, ze jak dadza dziecku przyslowiowego kotleta, kupia rajstopki, to juz
spelnili swoj obowiazek...
Przykro mi ale takie ataki sa nie na miejscu.. Wlasciwie szczegolnie narodom
troche wlasnie bagatelizujacym te inne potrzeby- nie tylko jedzenie i nie tylko
kocyk.. Czas aby Polacy dorosli i w tej kwestii...
A dla samotnego dziecka, nie ma nic b. wspanialego niz przyjazn i zabawa z malym
wesolym pieskiem...Choc ten mu jesc nie da...
Poroniona dyskusja i ataki na ludzi, ktorzy chca zrobic cos pozytywnego...
Dla tych co nie wiedza.. W Stanach i UK jest tez zawod psi- ktory nazywa sie psi
-clown. Taki pies z wlascicielem jezdzi po szpitalach, osrodkach dzieci
specjalnej troski, po przedszkolach a jego misja (po odp. przygotowaniu) jest
wlasnie dawanie dzieciom tego - czego nie moga dac lekarze czy inni ludzie...
Wescie sie do diabla w garsc..
W POlsce zalatwienie psa dla osoby niewidomej do dzis graniczy z cudem... Gdzie
indziej to jest normalka... Psy wciaz traktuje sie po macoszemu... Po co te
ataki antypsie?



Temat: 3-cia ciąża, 3-cie dziecko - dla mnie dramat!!! ..
Moja droga nosisz w sobie swoje trzecie dziecko, zastanów się dlaczego tamtych
dwoje jest kochanych, a to ma być przez ciebie odrzucone i nie chciane. Nie
wartościuj w własnych dzieci bo to droga do nikąd. Ktoś mógłby powiedzieć po co
ci niewidoma córka? Przecież jest wielkim obciążeniem dla rodziców.Ja myślę, że
nic nie dzieję się bez przyczyny. NIe wiesz czy to właśnie dziecko , które w
sobie nosisz nie będzie kiedyś wielką podporą dla ciebie a kiedy was zabraknie
dla starszej siostry. Nie baw się w panią życia i śmierci bo to się zawsze
strasznie mści na człowieku. Prędzej czy póżniej. Sama jestem teraz w takiej
wpadkowej nie chcianej ciąży. Mam bliznę po c.c. grubości 2,5 mm. Skierowanie do
szpitala bo właśnie zagraża mi pęknięcie macicy. Pracuję choć powinnam siedzieć
w domu. Nie jestem w euforii, ale godzę się z pokorą. Będę to maleństwo kochać
ze wszystkich sił. I tyle. TO będzie moje 7 dziecko na przestrzeni 23 lat. Mam
wyższe wykształcenie i nie jestem ultra katolicka. Po prostu żyję zgodnie ze
swoim sumieniem. A cha jeszcze jedno nie jest prawdą, że ci się tak strasznie
obniży standard życia.Tak nie jest z każdym dzieckiem jest łatwiej a twój synek
będzie miał kompana do zabaw polecam. To jest samograj przy takiej różnicy
wieku. Wiem co mówię. POzdrawiam i życzę pokory i więcej zaufania do siebie i
życia. Zobaczysz będzie dobrze choć niekoniecznie łatwo.




Temat: Choroby psychiczne a ciaza.
W pewnym sensie jestm temu przeciwna, wiem że każdy ma prawo do posiadania
dzieci itd. ale znam rodzinę - są chorzy obydwoje /psychika, wzrok- jedno jest
niewidome i słuch - to tylko część ich kłopotów/ i mają dziecko, też jest
chore, przychodzi do nich jakaś opiekunka i oczywiście ich rodziny są
bezprzerwy zaangażowane, siłą rzeczy nie pracują, dostali jakieś mieszkanie, i
wiecie co - myślą o drugim dziecku. Dla mnie jest to zwykły egoizm, zwłaszcza,
ze sami są niepełnosprawni i potrzebują opieki. Ja mam tylko córkę i martwię
się jak jej zapewnić przyszłość, a oni? Po prostu myślą o sobie - chcę mieć
dziecko i już. Wiem, że oni inaczej patrzą na świat, ale jak patrzą ich dzieci -
np.jak rodzice są zaproszeni do przedszkola na zabawę i nie mogą z nimi
tańczyć? Albo jak wszystkie dzieci grają na podwórku z tatą w piłkę, a ze swoim
się nie da? Co czują te dzieciaczki, jest im dobrze z tym, że pewnych rzeczy
nigdy nie będą mogły?



Temat: Łódź przyjazna dzieciom i rodzicom
Łódź przyjazna dzieciom i rodzicom
Aby łódź była przyjazna dzieciom i matkom potrezbna jest:
1. zmiana mentalności mieszkańców i urzędników - przykład sposób
parkowania. Czasami życzę niektórym parkującym, żeby chociaż na
miesiąc staki się niepełnosprawnymi na wózku albo niewidomymi
wówczas zobaczyliby co znaczą dla niektórych ich fatalnie
zaparkowane na chodnikach samochody. Tam gdzie zdrowy może sie
przecisnąć ewentualnie ominąc ulica niepełnosprawnego czyni
bezradnym. Trochę wyobraźni proponuję wszystkim parkujacym,
2. stan placów zabaw bez komentarza. Niech urzędnicy przejada sie do
innych maist to zobacza, ze mozna jednak takie miejsca czynić
pieknymi i przyjemnymi. I nie chodzi o tworzenie wielkich placów
zabaw ale małych przyblokowych,
3. Ciągle zbyt mało jest miejsc do rekreacji - parków, zieleńców
skwerów tego wszytkiego co maisto czyni maistem dla ludzi a nie dla
nie wiadomo kogo,
4. Szkoły i przedszkola. Np. ogrody w przedszkolach kiedys zadbane
dzisiaj wołające o pomstę do nieba. Boiska szkolne z których mozna
transmitować ladowanie na marsie,
5. Wreszcie więcej uśmiechu i życzliwosci na ulicach. Zycie nie
powinno stanowić ciągłej walki kto kogo gdzie i kiedy. Zwykłymi
słowami, przyjaznymi gestami możemy uczynić nasze życie lepszym-
przeciez to nic nie kosztuje.



Temat: Taka dygresja a propos dzieci niepełnosprawnych...
pewnie i jest, ale jak mozna rozmawiac z niewidomym o kolorach?
ludzie mają jakieś wbite do głowy stereotypy,
i ludzi niepełnosprawnych traktują ( co tu widać) jak chodzące burze
gradowe.
niepełnosprawne dziecko = pobite zdrowe
schizofrenik = facet latający z siekierą
itd
mieszkam koło osrodka dla niepełnosprawnych umysłowo, i nasze dzieci
nigdy nie doznały krzywdy ...wręcz smialismy sie na placu zabaw , ze
oprócz dogo terapi, stosuje sie dzieckoterapię...bo ich opiekuńczość
była godna podziwu...
pracuje w szkole podstawowej integracyjnej, owszem zachowania dzieci
niepełnosprawnych są rózne, ale nie eliminują ich ze społeczności...




Temat: Rossman nieprzyjazny dzieciom?
Lipcowa, będziesz kiedyś robiła zakupy z dziećmi, to porozmawiamy.

Równie dobrze można wysunąć twierdzenie sądząc z Twojego postu, że
niepełnosprawni nie mogą zrobić zakupów w miejscach, gdzie towar leży na
półkach na wyciągnięcie ręki:
-niewidomi-bo przecież białą laską może strącić coś z dolnej półki
-niewidomi z psem przewodnikiem-pies może machnąć ogonem i coś w trakcie
liczenia poprzestawiać
-niesprawność ruchowa-kule-może też coś potrącić
-wózek inwalidzki-może chcieć taka osoba w poszukiwaniu szamponu do włosów nie
zmieścić się w ciasnych alejkach i również coś uszkodzić
-mamy z wózkami też nie mają prawa tam wchodzić, bo to ani przedszkole, ani plac
zabaw. Powinni zrobić takie miejsca gdzie należy przywiązać takie osoby/wózki/
przed sklepem i te osoby mogą sobie przez szybkę zobaczyć jak my normalni robimy
zakupy. Niewidomi mogą jedynie posłuchać dobiegających zza rozsuwanych drzwi
strzępków rozmów przy kasach i pikających skanerów.

To po cholerę "walka z trzema schodami'??? Skoro nie można wejść do rossmana???



Temat: Terapia SI - kiedy efekty?
Moja Oliwia to dziecko jakby z innej bajki (moocno opóźniona
psychoruchowo, nie widzi, padaczka codziennie, spastyka - MPDz 4
kończynowe)
ale poszliśmy wczoraj pierwszy raz na SI do p. Aleksandra Friedel.
Sympatyczny terapeuta - bardziej jak dobry wujek czy dziadzio w
pokoju zabaw
Narazie się poznajemy i nie wiem na ile SI może pomóc bardzo
nadwrażliwej, nie lubiącej dotykać i niewidomej Oliwii ale myślę, że
pobudzenie przedsionka, wykorzystywanie innych zmysłów, poczucie
własnego ciała może w czymś przydadzą się w dość opornym rozwoju
Oliwii. Tym bardziej, że odbywa się to raczej w przyjaznej
atmosferze zabawy.
Oliwia lubi bujanie, huśtanie, boi się podnoszenia do góry.
NAjbardziej to zainteresowała się dźwiękami - jak inne dzieci
włączały zabawki grające. POchodzimy, zobaczymy. Zawsze jakaś zęśc
informacji przeniesie się na grunt domowy - własnie myślę o zakupie
dywanu do turlania, hamaku (teraz sezon ogrodowy) i linek gumowych
(pewnie w sklepach alpinistycznych)i innych akcesorii w Ikei - a nóż
widelec coś drgnie

Jola

p.s.
A czy z moim błędnikiem jest coś nie tak - nienawidze krecenia się w
kółko i żadnych karuzeli - blee



Temat: dofinansowanie z PEFRON
Bezpieczny piekarnik jak dla mnie w ogóle nie podlega dyskusji,
dziecko wchodząc do kuchni musi być bezpieczne, nie narażone na
zabawy pokrętłami od kuchenki, ani na otwieranie drzwiczek czy tez
ciepłą szybę. Akurat my mamy kuchnię połączoną z pokojem i starą
kuchenkę. A każde dzieko lubi majsterkować.. Szuflady będą pomagały
zachować porządek i łatwe odszukiwanie danych produktów. W końcu to,
ze synek jest niewidomy dodatkowo powinno nas motywować by był
zaciekawiony światem, też kuchnią i tym co w niej się znajduje. Co
do zmywarki, to rzeczywiście trudno to argumentować, ale dla osób
niewidomych wydaje mi się bardzo pomocna, gdyż jest pewność, ze
naczynia na pewno są czyste. Prawda, ze dziecko jest małe, ale nie
będę wymieniać kuchni co 5 lat. Może macie jakieś pomysły jak
argumentować zmywarkę?




Temat: Rodzice chcą dzieci z wadami genetycznymi
> urodzenie chorego. Natomiast dojdzie na pewno do sytuacji, w której genami
> zdrowego zarodka będzie można manipulować - i co wtedy? Czy schizofrenicy będą
> mieli prawo rodzić schizofreników, niewidomi - ślepców, a niesłyszący -
głuchyc
> h?

Dlatego od tego trzeba zaczac, ze wszelka zabawa zarodkami rodzi i bedzie
rodzic pytania natury etycznej. Jedynym rozwiazaniem byloby zabronienie
jakichkolwiek eksperymentow tego typu, co raczej jest nierealne.
Natomiast jezeli juz sie tak bawimy to niestety musimy akceptowac to, ze metody
te beda sluzyc zarowno nam (w imie naszych dobrze pojetych celow), jak i
ludziom, ktorzy maja zgola odmienny poglad na to co ladne, normalne, pozadane.
I przed takimi dylematami nie uciekniemy.
Bo jezeli teraz mamy dylemat czy lepszy zarodek slyszacy, czy nieslyszacy to
jaka mamy gwarancje, ze za jakis czas tak zwana "wiekszosc" nie uzna, ze lepszy
zarodek bialy od czarnego?
Ludzie nieslyszacy, niewidomi, niscy, garbaci itp. sa takimi samymi ludzmi, jak
Ci "normalni". Niczego im w ich swiecie nie brakuje. Jak to ladnie ujela corka
jednego z piszacych "kazdy ma swoje ograniczenia", takze ludzie potocznie zwani
zdrowymi. A to co robi z nich kaleki, innych, nieprzystosowanych to stosunek
spoleczenstwa do ich innosci. Dziecku z Downem nie przeszkadza, ze ma Downa.
Slepego malo obchodza kolory, a gluchego dzwieki, dopoki ktos nie powie im, ze
sa inni i gorsi. Wszystkich ludzi nalezy akceptowac takimi jakimi sa, a nie
roztaczac nad nimi aure litosciwego wspolczucia nazywajac to tolerancja.



Temat: Turnusy rehabilitacyjne
ja byłam ze swoimi dziećmi na turnusie zorganizowanym przez PZN,
właśnie dla dzieci słabowidzących i niewidomych, w Laskach. Było
naprawdę super, dzieciaki nie chciały wracać do domu: fajni koledzy,
plac zabaw z trampoliną do skakania (prawie jej nie opuszczały :)),
do tego basen z naprawdę ciepłą wodą i wejściem do wody dla
niepełnosprawnych. AAA i koniki - choć tę atrakcję polubiły na
końcu. Dodatkowo mnóstwo zajęć zorganizowanych przez personel:
rehabilitacja wzroku, ruchu, logopedia itp. w zależności co komu
potrzebne. W tym roku turnus organizowany jest w Rabce i mam
nadzieję, że tu również będzie super :). Pozdrawiam, Renata



Temat: Miasto proponuje: ograniczyć liczbę psów i kotó...
Jestem za dwoma rękami i dwoma nogami.Dość tych tak zwanych psich i kocich
mam.Dość zafajdanych chodników,trawników,skwerów i piaskownic dla dzieci.Niech
ci obrońcy tych "mamek" i one same zajrzą po zimie do osiedlowych piaskownic i
na place zabaw.Zgroza.Poza tym proponuję wysokie opłaty za trzymanie zwierząt w
domach (blokach) wielomieszkaniowych.I tak np za psa w zależności od wagi od 50
do 100 zł miesięcznie.Za drugiego stawka podwójna. Za każdego następnego
potrójna.Za kota np 30 zł. Za każdego następnego podwójna.Do tego oczywiście
potrzebny by był katalog zwolnień i ulg dla np osób
niewidomych,niedowidzących,samotnych np po 60 roku życia itp, itd.Szczegóły są
do dopracowania przez urzędy.Generalnie należy wyeliminować zwierzęta które są
krótkotrwałymi zachciankami dzieci,z całą stanowczością egzekwować(najpierw
wprowadzić) obowiązek sprzątania po pupilach,nakładania kagańca i
obroży,dokonywania obowiązujących szczepień.Najniższy mandat za nie
przestrzeganie powyższych przepisów powinien być na poziomie 100 zł.To tylko
zaznaczyłem jak można postarać się rozwiązać te problemy.



Temat: Carrefour przed sądem za dyskryminację niewidomej
lukasik73 napisal:
>proces parafii niewidomej,bo nie wpuscili psa do kosciol
Juz wolalbym sto razy psa w kosciele,niz rozwydrzony bachor
biegajacy po kosciele myslac ,ze to plac zabaw ,a obok udajacy
zajety zdrowaska rodzic.Do kosciola idzie sie by w skupieniu modlic
sie a nie sluchac dzikich wrzaskow "cudownych dzieci"



Temat: Nie widzę, nie mogę zagrać w "Milionerach"
Jakby zmienić zasady to ona byłaby uprzywilejowana
Od dziecka mam kontakt z osobami niepełnosprawnymi z różnym upośledzeniem.
Kiedyś pamiętam taki eksperyment/zabawę mającą na celu podbudowanie niewidomych.
Schronisko w środku gór, wszędzie porozstawiano pułapki tzn. np. miednicę z wodą
na podłodze i zgaszono światło. :) Niewidomi nie mieli żadnego problemu, widzący
powpadali w te miski i w ogóle było śmiesznie. :)

Jeżeli zmienić formułę tych eliminacji na taką, że są 4 przyciski A, B, C, D.
Prowadzący czyta te słowa, które należy uszeregować ALE nie wyświetlają się one
na monitorze przed uczestnikami to ta Pani miałaby znaczną przewagę nad
widzącymi. :)

I można by tak zrobić jakby były chęci.

Cóż tej Pani polecam wzięcie udziału w jakimś bardziej inteligentnym programie
niż teledurnioturniej. Chociażby "jeden z dziesięciu" ma o wiele wyższy pomysł i
brakuje mu tej idiotycznej oprawki postaci Urbańskiego.



Temat: Nie widzę, nie mogę zagrać w "Milionerach"
> To co proponujesz? Do gazu ich, czy pod ścianę?
> O jakich kosztach mówimy? Podjazd zamiast 3 schodków przed
> wejściem do budynku, drzwi o 10 cm szersze, niżej umieszczone
> okienko w urzędzie i uchwyt w ubikacj i? To są te ogromne koszty,
> które musi ponosić społeczeństwo?

To Ty proponujesz nie on. Ale czy rządanie dostosowania parku
linowego na potrzeby osób niewidomych czy inaczej niepełnosprawnych
nie uznałbyś za szaleństwo? Czyli jednak jest granica.
Są sprawy gdzie dostosowanie dla potrzeb niepełnosprawnych jest
obowiązkowe, są sprawy gdzie było by to miłym gestem, ale są takie
gdzie jest to czystym szaleństwem. Można dyskutować, które należy do
której grupy podzielić ale negowanie samego podziału świadczy o
niepełnosprawności bynajmniej nie somatycznej.
Jeżeli uważam za zabranianie wchodzenia do hipermarketów osób z
psami przewodnikami za szczyt chamstwa. Czy nie przystosowanie do
potrzeb niepełnosprawnych obiektów użyteczności publicznej (powinny
być obowiązkowo nowe, a stare w kolejności od tych najczęściej
odwiedzanych). To już przystosowanie jakiejś zabawy dla osób
niepełnosprawnych to już tylko miły gest a nie obowiązek.
Ostatecznie dlaczego niewidoma osoba miała by móc, a dziecko już
nie? A problem osób chorych na serce - powinni mieć zespół
reanimacyjny na zapleczu? Ostatecznie człowiek może żyć bez takich
zajęć tak jak 99% ludzi zyje bez wspinania się po Himalajach (w
ramach równouprawnienia zarządajmy windy na MT. Everest).




Temat: weekendowe rozterki
hmm.witam.
Ja tez często znikam na weekendy.z tym że Ja pracuje również w weekend jak mi
wypadnie zmiana i również na noce więc często jestem w pracy.a jak mam wolny
dzień jakiś to nie jest moim wielkim marzeniem spędzić go biegając z
3-latkiem.lub gotować mu jego przysmaki itp.owszem np.basen, spacer, 2 godzinki
zabawy czemu nie, aczkolwiek nie zawsze mam ochotę.i jeżeli mam wybór jak 333a13
to tez wybiorę spokojnie spędzić wolny czas o co mój M. ma pretensje bo on
chciałby wszystko w trójkę bo on najlepiej się tak czuje i jest mu najfajniej i
potem ma taki miły tydzień...też jestem wygodna też dobrze mi z tym ale..
i np.najbliższą sobotę i niedzielę mam wolna co wypada średnio raz w miesiącu i
chciałabym iść na jakąś dyskotekę albo zrobić sobie jakiś wypad.standardowo M>
ma dziecko w domu bo nie odpuści żadnego weekendu co już przyjęłam do
wiadomości.zaopiekuję się sama sobą;)
Niestety pojawił się problem boo na informacje że ja chcę wyjść gdzieś w sobotę
wieczór spotkałam się z fochem...bo chcę gdzieś latać z koleżankami niewidome
gdzie i z kim???bo nie chcę spędzić czasu z nim i jego synem w trójeczkę bo mamy
mało czasu dla siebie i Ja jeszcze sobie latam.ufffffffffffffffffffffffffffffff.
wzbudza to we mnie wyrzuty sumienia,Ja jakaś wyrodna dziewczyna jestem???ale
ogólnie mam zdanie że Ja dziecka NIE POSIADAM w związku z czym obowiązków nie
mam również.strasznie wygodna ze mnie kobitka:).powiem nawet że ja nie mam
ochoty odciążać M. bo z jakiego powodu i racji??.On natomiast niejednokrotnie
dawał do zrozumienia że tego oczekuje.jakoś sobie próbuje radzić;)



Temat: od redakcji - Co Wam Przeszkadza?
- tesciowa, ktora wszystko wie lepiej
- uwiazanie w domu i brak kontaktu z doroslymi (wizyta listonosza to ho ho hooo )
- nierowne, waskie chodniki zastawione czesto przez samochody, zaczne ze soba
gwozdzia nosic
- "niewidomi" na przystankach - nikt nie pomoze wtaszczyc wozka
- ogromne place zabaw i dwie krotkie laweczki dla rodzicow (a w sezonie na dwor
wychodzi sie na pol dnia i co, na kolanach dorosli maja sobie siadac?)
- porownywanie dzieci ('jak kasia byla w wieku twojej asi to juz daaaaawno
costam, wrrr)
- sklepy osiedlowe, do ktorych albo nie mozna wjezdzac z wozkiem, albo to nie ma
sensu gdyz wozek sie nie zmiesci
- brak miejsca na parterze w klatce na zostawienie wozka i przypiecie go linka
rowerowa (a wozkownie o ile bywaja sa brudne zakurzone i przede wszystkim lecisz
w dol po schodach tak jak do piwnicy, pelen komfort)
- reklamy tv (kup mi bo widzialem w reklamie i tez chce takie, a w reklamie
mowili ze to jest zdrowe - np. cukierki z sokiem w srodku)

Jak sobie przypomne, to dopisze jeszcze.

nov.



Temat: ''mamo, ale gruba pani!!!'' -mowione bardzo glosno
Po pierwsze panią przeprosiłabym.
A potem dziecku wytłumaczyłabym, dlaczego. Kiedyś próbowałam tłumaczyć to
swojemu synkowi, który też w penym momencie zareagował podobnie na grubą
dziewczynkę na placu zabaw. Sytuacja była o tyle inna, że dziewczynka tego nie
słyszała, syn stał koło mnie. Powiedziałam mu, że nie powinno się nikogo
"wytykać", ani grubego, ani chudego. Rozmowę "rozciągnęłam" wtedy też na
niepełnosprawnych ruchowo, niewidomych itd. Powiedziałam, że każdy się czymś
wyróżnia, nikt nie jest taki sam jak inny. A to, że ktoś jest taki czy inny nie
zawsze zależy od niego i może mu być po prostu przykro, gdy usłyszy na swój
temat komentarz. Na koniec przewrotnie zapytałam, czy ktoś za nim lub za mną
zdziwiony woła "Ale on/ona jest chudy/chuda!"
Nie wiem, czy wszystko zrozumiał, ale na razie sytuacja się nie powtórzyła.
Pozdrawiam




Temat: Więzienie dla pijanego rowerzysty
proponuje wsadzac tez do wiezienia ludzi cierpiacych na depresje, bo jak wiadomo
ludzie w tym stanie najczesciej popelniaja samobojstwa, a wiec jest ryzyko, ze
bedzie taki probowal rzucic sie pod jakis samochod, a kierowca probujac uniknac
potracenia wpadnie na przystanek pelen ludzi albo sam zawinie sie na latarni.
proponuje tez wsadzac do wiezienia ludzi niepelnosprawnych umyslowo, bo oni
przeciez tez moga probowac sie zabic wskakujac pod samochod, albo ze wzgledu na
swoje ograniczenia zrobic to nieswiadomie.
proponuje wsadzac tez do wiezienia niewidomych, ktorzy przeciez tez moga wejsc
komus pod kola.
proponuje wsadzac do wiezienia takze dzieci, bo one czesto zajete zabawa nie
zwracaja uwagi na to, ze w poblizu jest jezdnia, a wiec tez moga wpasc komus pod
kola.
proponuje tez wsadzac do wiezienia wszystkich posiadaczy komorek, bo jak wiadomo
moze taki zajety rozmowa wejsc na jezdnie nie zauwazywszy jadacych samochodow.
proponuje...



Temat: Biznes Park Kulczyków
Gość portalu: z napisał(a):

> ja mieszkam w tym miescie i jak na razie to jeszce nie
zauwazylam jakis
> wyraznych inwestycji w ktore by zainwestowal dr Jan.
> A Browar jeszce nie stoi w calosci i dokladnie nie wiadomo co
pozostanie ze
> sterej zabytkowej budowli
> Park moze i byl misjcem spotkan okolicznych meneli, ale
rozwniez misjcem zabaw
> dzieci i prawie jedynym zielonym miejscem spacerow dla
mieszkancow centrum

To jestes niewidomy kolego... Autostrade Wielkopolską z
samolotu z 10km widac!




Temat: o s t r z e g a m przed P S A M I
o s t r z e g a m przed P S A M I
OSTRZEGAM PRZED P S A M I .
Proszę o zwrócenie uwagi na własne bezpieczeństwo w czasie przebywania na
ulicach miasta ze względu na możliwość zaatakowania przez psy.
Spotkało mnie nieprzyjemne zajście spowodowane przez sukę rasy labrador.
Wybiegła z otwartej posesji z dużym impetem kierując atak na mnie, spokojnie
idącego ulicą. Suka nie reagowała na przywołanie właścicielki. Nie pozostało
mi nic innego, jak przeskoczyć siatkę po drugiej stronie ulicy. Udało się w
ostatniej chwili. Niestety upadając po drugiej stronie siatki doznałem
złamania kości małej prawej stopy i ran od siatki na dłoniach.

Jeszcze większy apel kieruję do właścicieli psów. Jesteście za swoje psy
odpowiedzialni. Nie można dopuścić do wybiegnięcia rozjuszonego psa z posesji
na ulicę, gdzie atakuje ludzi.
Był to labrador ( suka ). Teoretycznie - Posiada bardzo łagodny i
zrównoważony charakter i dlatego jest również świetnym przewodnikiem dla
niewidomych. Pogodna natura i wielkie przywiązanie do właściciela sprawiają,
że można go polecić jako towarzysza dla dzieci i dorosłych. Będzie wspaniałym
kompanem do zabaw i spacerów. Nie liczmy jednak na to, że nas obroni gdy
zajdzie potrzeba. Wszystkich bez wyjątku powita radosnym merdaniem ogona i
podskokami. Niestety mnie wściekle zaatakował.
Piszę to , by ustrzec innych przed niebezpieczeństwami ze strony psów.



Temat: Polska jest krajem przyjaznym rodzinom z dziećmi?
> - nie ma przedszkoli i żłobkow na wysokim poziomie w
wystarczajacej
> ilości dla wszystkich zainteresowanych

A jakiż to wysoki poziom musiałby być ?

> - nie ma bezpiecznych placów zabaw w małych miastach i wsiach. A
te
> co są często wołają o pomstę do nieba

Są ale nie wszędzie. A to akurat nie jest specyfika Polski ale wielu
światowych wsi i miasteczek. W Danii w ogóle nie ma placów zabaw. W
Kopenhadze jest 1 lub 2 tylko.

> - ulice, chodniki, sklepy, urzędy nie są przystosowane do wózków -
> schody, za wąskie drzwi, nie działające windy...

Zdarzają się takie. Ale są też ładne ulice, chodniki z podjazdami,
urzędy przystosowane dla niepełnosprawnych-przy schodach jest
specjalny podnośnik a urzędnicy obłusugują głuchoniemych i
niewidomych, drzwi są szerokie-to coraz powszechniejsze, windy
działają zazwyczaj

> - w przychodniach rzadko kiedy jest kącik zabaw dla dzieci i jeśli
> już to są to przychodnie prywatne

w przychodniach często jest kącik zabaw dla dzieci i są to
przychodnie z nfz

> - w szpitalach dziecięcych rodzic nie ma dla siebie łóżka tylko
> zmuszony jest spać na podłodze lub na krześle, co jest gorsze niż
> pobyt w celi więziennej. Zajmuje się dzieckiem wyręczając
> pielegniarki i jeszcze musi często dopłacać za możliwość
opiekowania
> sie dzieckiem

Zdarzają sie takie oddziały ale są również oddziały na których
rodzic ma łóżko, kącik socjalny, wyżywienie

> - toalety w większości miejsc publicznych/sklepach sa tak brudne,
że
> nie można w nich przewinąć i nakarmić dziecka

Toalety czasem są brudne. I nie powinny słuzyć przewijaniu i
karmieniu dzieci

> - pociągi, tramwaje to juz prawdziwy survival dla matki z dzieckiem

Tak bywa. Ale nie wszystkie. Ostatnio wracając ze świnoujścia
zrobiłam fotkę w pociagowym w wc i pokazuję komu moge- ślicznie,
czysto, elegancko

> I najważniejsze - prawo polskie dyskryminuje matki z dziećmi,
które
> są często zwalniane z pracy zaraz po urlopie macierzyńskim, trudno
> im znaleźć pracę po urlopie wychowawczym lub pracować tylko na 1/2
> lub 3/4 etatu, pensje kobiet są niższe niż mężczyzn itd itp...

Prawo nie dyskryminuje. Nie ma prawa, które mówi,że matka która
urodzi jest zwalniania. Jeśli znasz taką ustawę zaskarż ją do TK. Z
pewnością wygrasz. Pracę jest znaleźć coraz łatwiej, sytuacja na
rynku pracy poprawia się. Nie jest coraz gorzej. Pomału jest coraz
lepiej

Dwie kobiety
Dwa spojrzenia
Dwie prawdy ?




Temat: rodzice dzieci w wieku 1,5 - 2 lata
Witam serdecznie,

bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi:

Na wstępie chciałabym krótko poinformować
o głównych celach pracy:

Moje badania dotyczą komunikacji matki z dzieckiem, zanim jeszcze
zacznie ono mówić, chodzi mi o takie aspety komunikacji, jak
informowanie o potrzebach (typu: jaką zabawkę wybrać), o stanie
emocjonalnym (tj. jak dziecko informuje o swoich
emocjach, jak jego zachowania interpretuje mama itp), dochodzi do tego
obserwacja zachowań społecznych (systemu gestów i ich znaczeń).
Badanie obejmuje cztery grupy dzieci (niewidome, z mpd, oraz z zeposłem Downa).
Prowadząc badanie szczególną uwagę poświęcam rodzicom dzieci z
uszkodzonym wzrokiem, ze względu na specyfikę trudności tych
dzieci w kontakcie z mamą ze względu na brak wzroku. Problemy tych
dzieci obejmują: utrudnione możliwości naśladownictwa, brak (lub
ograniczony) uśmiech społeczny, konieczność silniejszej stymulacji
w celu wzbudzenia określonej reakcji emocjonalnej, brak (lub
ograniczenie) wyraźnych sygnałów od dziecka na temat jego potrzeb,
czy stanu w jakim się znajduje.
Obserwacja rodziców wychowujących zdrowe dziecko pozwala mi
wychwycić dynamikę interakcji i opisać różnice między grupami.

W celu zebrania potrzebnych informacji:

Materiały do badania zbieram w postaci nagrania na taśmę video,
ale także posługuję się kwestionariuszami, dodatkowo również
prowadzę wywiad na temat kontaktów ze specjalistami.
Nagranie trwa około 30 minut (zabawa mamy i dziecka bez zabawek,
z wierszykiem, z piosenką; z zabawkami dowolnymi, oraz z nowymi
przedmiotami, które przynoszę są to zabawki muzyczne).
Jeśli chodzi o nagranie najczęściej umawiam się u rodziców w domu,
a po nagraniu zgrywam film w dwóch wersjach (jedna dla mnie, druga
dla rodziny). Wszystkie uzyskane dane służą mi wyłącznie do celów
statystycznych, czyli zliczam interesujące mnie zachowania mamy i
dziecka, i istnieją w mojej bazie jedynie jako dane liczbowe
Oczywiście wszystkie wyniki będą są do pełnej dyspozycji, jak również
nie wykluczam tego, że można zrezygnować na każdym etapie
badania.

Istnieje też możliwość, żebyśmy wspólnie obejrzały film zastanawiając się
nad różnymi zachowaniami dziecka.

Pozdrawiam
Joanna Sińska




Temat: dziecko upośledzone
WITAj Monkastonko!
wydaje mi się, że zrozumiałas idealnie moje odczucia. zgadzam się z Tobą w
każdym słowie które napisałaś.
Tak jak Ty równiez obwiniam siebie za chorobe córci. I niestety prawdopodobnie
jest to moja wina. Dość późno dowiedziałam się o ciąży. Napewno brałam mocne
środki przeciwbólowe w 1szym trymestrze. I nie mogę sobie tego wybaczyć!

Ewomoniko, zupełnie się z Tobą nie zgodzam. Nadal wolałabym aby moje dziecko
miało "jedynie" fizyczny uszczerbek na zdrowiu. A z prostego względu: nie wiem
co dalej z nią będzie, jak sobie poradzi w życiu kiedy mnie zabraknie?
Nawwt dzieci niewidome mają szanse nauczyć się funkcjonować w świecie.
A moje co? do zakładu??
Bosheeeeee ona ma TYLKO mnie. Gdyby cokolwiek mi się zdarzyło, nikt nie zapewni
jej prawidłowej opieki. I już napewno nie zrobi postepów..
Czasami na powierzchnie wypływa miłość do niej, czasami wqq na świat. Ale czuję
wszystko w sobie cały czas tak samo. I wiem że niebawem, za godziny dni znów
przyjdzie dołek i będę ryczeć i przeklinac na czym świat stoi. Na razie jestem
spokojna.
I nadal nie moge patrzeć na zdrowe dzieci, i chociaż kilkioro z was uważa że to
nienormalne, nic na to poradzić nie mogę.

Co do rehabilitacji-nie mamy problemów np z napięciem mięśniowym, jest w miare
sprawna fizycznie. Codziennie ja masuję, by pobudzić mózg. Muzykoterapia,
terapia kolorami, zapachami. Jak najwiecej bodzców. A przede wszystkim wspólna
zabawa, czytanie książeczek, i mówienie mówienie mówienie. Tak wygląda
ta "rehabilitacja". Praca z dzieckiem od rana do wieczora. Zresztą daje nam to
mase radości. I każdy nowy postęp nastawia mnie entuzjastycznie.

pozdrawiam



Temat: Odstraszacz psow - jaki najskuteczniejszy?
troche przepisow - warto wiedziec

Rozdział VII
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe
§ 28
1. Utrzymujący zwierzęta domowe ponoszą pełną odpowiedzialność za
zachowanie
utrzymywanych zwierząt.
2. Utrzymujący zwierzęta domowe są zobowiązani do zachowania środków
ostrozności zapewniających ochronę zdrowia i zycia ludzi i innych
zwierząt oraz w szczególności do dołozenia starań, by zwierzęta te
były jak najmniej uciązliwe dla otoczenia i nie zakłócały
spokoju domowego i nie zanieczyszczały miejsc przeznaczonych do
wspólnego uzytku.
§ 29
1. Utrzymujący zwierzęta domowe mają obowiązek stałego i skutecznego
dozoru nad nimi.
2. Zwierzęta agresywne lub mogące wzbudzać zagrozenie dla otoczenia
winny być prowadzone pojedynczo, wyłącznie przez osoby dorosłe.
Zwierzęta te muszą być prowadzone w sposób zapewniający sprawowanie
nad nimi kontroli.
***
5. Na tereny przeznaczone do wspólnego uzytku psy nalezy
wyprowadzać na smyczy, a agresywne nadto w kagańcach.
6. Na terenie nieruchomości moze przebywać na swobodzie pies, o ile
przebywanie takie nie jest uciązliwe dla sąsiadów i innych osób, a
nieruchomość posiada ogrodzenie uniemozliwiające wydostanie się psu
poza teren nieruchomości. Ponadto w widocznym
miejscu umieszcza się tablicę ostrzegawczą.
7. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się
zwolnienie psa ze smyczy i kagańca pod warunkiem zachowania przez
właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa za wyjątkiem
psów rasy uznanej za agresywną lub mieszańce tych ras,
które muszą mieć nałozony kaganiec.
8. Psy mogą być zwolnione ze smyczy na obszarach wyznaczonych.
10
9. Psów i innych zwierząt domowych nie wprowadza się:
1) do placówek handlowych, gastronomicznych i innych obiektów
wspólnego uzytku,
jezeli wynika to z wyraźnego oznakowania,
2) na tereny placów gier i zabaw dla dzieci.
10. Przepisu ust. 9 nie stosuje się do psów-przewodników osób
niewidomych i psówopiekunów
osób niepełnosprawnych. Psy te muszą posiadać wyraźne oznakowanie.
11. Zabrania się pozostawiania psów i innych zwierząt w obrębie
nieruchomości niezamieszkałych lub nieuzytkowanych
******
Polecam lekturę Załącznika do uchwały Nr LXXVII/2427/2006 Rady m.
st. Warszawy z dnia 22 czerwca 2006 roku "Regulamin utrzymania
czystości i porządku na terenie Miasta Stołecznego Warszawy"
Rozdział VII par. 28 i 29 (w szczególności par. 29 pkt 5 i 7).
www.bip.warszawa.pl/dokumenty...c_20060612.pdf




Temat: Halo! pomocy!:)
Tutaj są przepisy. Nie wiem skąd jesteś, ale warto zawsze sprawdzić
przepisy danej gminy...czasem znacznie różnią się jedne od drugich
więc lepiej uważać... Te warszawskie pozwalają na
większe "manipulowanie " przepisami.

Uchwała Nr XXXIII/756/2004 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia 8
lipca 2004 roku
um.warszawa.pl/samorzad/rada/uchwaly_rady/html/756_2004.htm

§ 23
1. Na tereny przeznaczone do wspólnego lub publicznego użytku psy
mogą być wyprowadzane tylko na smyczy, a agresywne nadto w kagańcach.
2. Zwolnienie psa ze smyczy dozwolone jest tylko w miejscach mało
uczęszczanych i pod warunkiem, że pies ma kaganiec, a właściciel
(opiekun) ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad jego
zachowaniem.

3. Psów i innych zwierząt domowych nie wprowadza się:
1) do placówek handlowych, gastronomicznych i innych obiektów
wspólnego lub publicznego użytku, jeżeli wynika to z wyraźnego
oznakowania,
2) na tereny placów gier i zabaw dla dzieci.

4. Przepisu ust. 3 nie stosuje się do psów-przewodników osób
niewidomych.

§ 24
Osoby utrzymujące psy i inne zwierzęta domowe mają obowiązek nie
dopuszczać do zakłócania spokoju innym użytkownikom nieruchomości.

§ 26
Utrzymujący psy, koty i inne zwierzęta domowe zobowiązani są do
posiadania dowodu szczepień ochronnych wymaganych bądź zarządzanych
przez odpowiednie służby weterynaryjne.

§ 27
Do obowiązków utrzymujących zwierzęta domowe należy sprzątanie i
usuwanie odchodów pozostawionych przez te zwierzęta:
1) na klatkach schodowych, w windach i innych pomieszczeniach
wspólnego użytku w obrębie budynku, a także w miejscach publicznych.
2) na chodnikach, alejkach spacerowych i innych miejscach
przeznaczonych do wspólnego użytku, a także w miejscach publicznych
o ile w tych miejscach bądź w ich najbliższym otoczeniu ustawione są
pojemniki na odchody zwierzęce.




Temat: Pies, który mieszka w samochodzie
Ja rozumiem ze ty nie zamykasz psa w łazience (jeśli go posiadasz) ale napewno
znajdą się takie osoby które tak robią.
Zgadzam się z Tobą że właściciel jest całym światem dla psa ale to podobnie jak
z ludźmi jednych lubimy innych nie (a przez to traktujemy lepiej lub gorzej).
A powiedz co sądzisz o ludziach, którzy trzymają (24h) psa w kojcu który ma
2x1,5m i to wszystko w ładnej kracie. Czy uważasz że mają 'równo pod sufitem'?
lub tez przywiązują psy do krótkiego łańcucha, co prawda pies ma budę ale do
końca życia jest do niej uwiązany i nigdy nie odpinany. - Wtedy też dla tego psa
jest właściciel całym życiem.
Uważam że wcale nie trzeba bić lub głodzić zwierzęcia aby się nad nim znęcać ale
pies może różnie służyć człowiekowi - może być jego przyjacielem - bronić jego
własności(czy to być na tym nieszczęsnym łańcuchu czy też siedząc w aucie),
służyć zabawie (z dziećmi), pomagać (niewidomym i niepełnosprawnym) można
zakładać że taki pies może być szczęśliwy - choć nigdy nie mamy pewności czy
napewno.
Psy to najlepszy przyjaciel człowieka - tak mówią, jeśli mu powiesz pilnuj
będzie pilnował, tak wiec każdego z nas osobno może razić wykorzystanie zwierząt
ale patrząc z punktu ogółu taki czworonóg w aucie może odstraszyć wyrostków od
kradzieży radia czy wybicia szyby ale też powoduje że właściciel pojazdu czuje
się bardziej pewnie że jego zwierze pomaga mu chronić jego własność i mogę się
założyć że pies może być z tego zadowolony, jeśli pojazd jest mu znanym miejscem
podróżował nim, to nie sądzę że jest mu źle aż tak jak to chyba widzą niektóre
tu wypowiadające się osoby i TOZ.
Czasami poprostu warto się rozejrzeć czy zwierzętom w naszym najbliższym
otoczeniu nie dzieje się krzywda czy to fizyczna czy psychiczna(tę zapewne
trudniej zauważyć).

Pozdrawiam
Tomek



Temat: dziecko niewidzące i niesłyszące...
Może napiszę truizm, ale dobrze by było, gdyby dziecko zostało otoczone opieką
przez instytucję, która profesjonalnie zajmuje się rehabilitacją takich osób w
ramach wczesnej interwencji. Nie chodzi mi o umieszczenie dziecka w ośrodku,
tylko o taka formę opieki, w której do domu przyjeżdżają rehabilitanci, którzy
pracują z dzieckiem, instruują rodziców i na bieżąco kontrolują rozwój dziecka.

Rodzicom trudno będzie samodzielnie zapewnić takiemu maleństwu optymalne
warunki do rozwoju.
Nie wiem, skąd pochodzi dziecko, ale na Śląsku istnieje fundacja pomocy osobom
niewidomym i niedowidzącym z dodatkową niepełnosprawnością (z siedzibą w
Chorzowie, ale zasięg działania mają spory),która prowadzi właśnie taką
działalność. Wiem, że w innych rejonach Polski też istnieją podobne instytucje,
ale niestety nie umiem podać konkretnych namiarów - może zapytać w Funduszu
Zdrowia, albo w PFRONie lub PCPRze.

A jeżeli chodzi o stymulację dziecka - to na pewno wszelkie zabawki ciekawe
dotykowo - o różnych fakturach (gładki, szorstki, śliski), także wydające
wyczuwalne wibracje (ale zacząć od delikatnych bodźców). Oddziaływanie
temperaturą (zimny, ciepły).Woda, piasek, ciasto, masa solna, plastelina
(chodzi o przyzwyczajanie dziecka do substancji o różnej lepkości, bo może mieć
nadwrażliwość dotykową).
Także kołysanie, zabawy w kocu (dwie osoby trzymają - dziecko w środku),
przetaczanie, zabawy polegające na fizycznym kontakcie z rodzicem (też turlanie
się, kołysanie)- wszystkie ćwiczenia wpływające na poczucie równowagi,
pokazywanie dziecku części ciała prowadząc rączkę dziecka, rytmiczne klaskanie
rączkami - można wymyślać mnóstwo zabaw, stymulujących dziecko przy pomocy
działających zmysłów).




Temat: Za klapsa jak za znęcanie się - 12 lat więzienia
To Twój sposób rozumowania (czarne-białe). Kto tu pisze o waleniu w łeb?

Pytasz skąd biorą się grzeczne i niegrzeczne dzieci. A skąd się biorą
dziewczynki i chłopcy, skąd się biorą dzieci łatwiej i gorzej radzące z nauką,
uzdolnione artystycznie, wolące takie a nie inne zabawki itd. itp. Sprowadzasz
charakter, zachowanie i zdolność rozumowania dziecka jedynie do kwestii
wychowania. Uważasz, że gdyby rodzice Ciebie wychowali inaczej to byłbyś np. nie
prawnikiem a astronautą? Albo wolałbyś grać w piłkę a nie pływać na basenie lub
też rozbijał się po klubach wieczorami zamiast w ciszy czytał książkę?

Niektóre dzieci (ludzie) ze swej natury są mniej lub bardziej grzeczne,
ruchliwe, głośne itd. Niektórym wystarczy powiedzieć coś raz i doskonale
zrozumieją, a innym można mówić w ten sam sposób razy 15 i do nich nie dotrze.
Dzieci uczą się badając otoczenie. Dlatego np. można mówić niektórym, żeby nie
ruszały wrzątku a i tak się sparzą, że nie należy kogoś bić, a i tak będą to
robić np. dla zabawy albo że nie należy dręczyć zwierząt. I tłumaczenie nic nie
da, bo niby skąd mają rzeczywiście wiedzieć, że wrzątek jest gorący, kopanie
kogoś boli albo pies to nie zabawka? I co to w ogóle znaczy? To tak jakby mówić
dziecku, że cytryna jest kwaśna a cukier słodki bez możliwości spróbowania tego.
Albo jakby ktoś niewidomy od urodzenia miałby wiedzieć jak wyglądają
poszczególne kolory.

Zrozum, że są takie dzieci i takie sytuacje, w których klaps (ja nie wiem jak Ci
to wyłożyć, żebyś załapał, że to nie jest to samo, co używanie siły czyli lanie
dzieci) jest czasem niestety konieczny i w pewien sposób usprawiedliwiony.
Dziecko wcale nie musi wtedy płakać i mieć siniaków - po prostu momentalnie
zrozumie, że coś robi nie tak. I lepiej dać klapsa niż dać dziecku sprawdzić na
własnych błędach dlaczego rzeczywiście nie wolno wsadzać palców do kontaktu,
wchodzić na ulicę, dusić kota czy wkładać rąk do garnków.

Zakazami i rozmowami wszystkiego się nie załatwi, bo gdyby tak było, to na
świecie nie potrzeba by tych wszystkich struktur. Dziecko to taki sam człowiek
jak dorośli, tylko mniejsze - nieraz musi przekonać się na własnej skórze
dlaczego czegoś nie można robić i choćby mu rodzice mówili, że tego nie wolno
robić i uzasadniali to na milion sposobów, to może nie zrozumieć.



Temat: Martwie się o Tomka
Martwie się o Tomka
Jak już napisałam w temacie ostatnio zaczęłam bardzo martwic się o Tomka, a
dokładniej o jego rozwój intelektualny. Wiem, że ma opóźnienia rozwojowe ale
ciągle jednak idzie do przodu, ciągle zdobywa jakieś nowe umiejętności.
Ostatnio jednak zaczęłam się znowu niepokoić. Na wszystkich opiniach jakie
dostawałam od specjalistów piszą, że Tomek jest bardzo bierny - i z tym się
zupełnie zgadzam.

Gdy coś się robi jego rękoma on się temu poddaje, ale gdy zaprzestaje się tej
czynności prosząc by zrobił to sam - Tomek momentalnie zastyga w bezruchu.
Bardzo rzadko sam weźmie coś sam do ręki, albo zaproponuje jakąś zabawę -
jeśli już to ""Pobawmy się w pociąg", "Włącz mi piosenki", "Pobawmy się w
kółko graniaste" . Lubi zabawy, w których jest dużo ruchu albo dużo śpiewania
- pozostałe, w których trzeba się skupić na zmyśle dotyku już go nie
interesują. Nudzi się kiedy próbujemy lepić coś z plasteliny, ciasta, kiedy
dotykamy zabawek (tak dotykamy bo to ja muszę prowadzić jego ręce, jeśli sam
weźmie zabawkę to trzyma ją tylko w ręku nic z nią nie robiąc.

Kolejny problem to komunikacja: Reaguje oczywiście na podstawowe zwroty typu:
"siądź", "wstań", "podciągnij spodnie", "napij się", "spróbuj", "chodź" itd.
ale nic ponad to. Nie mogę z nim porozmawiać na temat tego co robił w
przedszkolu, w co się bawił na placu zabaw z tatem (mimo, że tata nazywa każdą
zabawę). Dużo i wyraźnie mówi, ale jest to raczej powtarzanie zwrotów, których
usłyszał i czasami mam wrażenie, że zupełnie nie rozumie z tego co mówi. Jest
kreatywny tylko wtedy gdy na przykład chce ciasteczko - wtedy jest w stanie
powiedzieć" "Kochana Mamusi poproszę ciasteczko" = jeśli nie zareaguje na
zwrot "Daj ciasteczko".
Wiem, że ma opóźnienie rozwojowe nie tylko w mówieniu ale i w samoobsłudze,
ale to powoli nadrabiamy. Najbardziej martwie się jego "rozumieniem".

Jeśli pamiętacie i możecie to napiszcie co wiedziały i co potrafiły Wasze
dzieci w wieku pięciu lat. Wiem, że trochę inaczej będzie przebiegał rozwój
dziecka szczątkowo widzącego i zupełnie niewidomego (tak jak Tomek) ale
interesują mnie wszystkie opinie.

Dziękuje i pozdrawiam




Temat: Nie widzę, nie mogę zagrać w "Milionerach"
maaac napisał:

> To Ty proponujesz nie on. Ale czy rządanie dostosowania parku
> linowego na potrzeby osób niewidomych czy inaczej niepełnosprawnych
> nie uznałbyś za szaleństwo?

Zależy jakie dostosowanie. Nisko zawieszona lina dla głuchych (maja słabą równowagę), toaleta z podjazdem dla niepełnosprawnego rodzica przyprowadzającego dziecko. Koszty w zasadzie zerowe.

Czyli jednak jest granica.
> Są sprawy gdzie dostosowanie dla potrzeb niepełnosprawnych jest
> obowiązkowe, są sprawy gdzie było by to miłym gestem, ale są takie
> gdzie jest to czystym szaleństwem. Można dyskutować, które należy do
> której grupy podzielić ale negowanie samego podziału świadczy o
> niepełnosprawności bynajmniej nie somatycznej.

Tu się zgadzam. Jednak wypowiedź poprzednika zawiera w sobie "ducha" mówiącego, że najlepiej aby inwalidzi siedzieli w domach, bo tak jest taniej.

> Jeżeli uważam za zabranianie wchodzenia do hipermarketów osób z
> psami przewodnikami za szczyt chamstwa. Czy nie przystosowanie do
> potrzeb niepełnosprawnych obiektów użyteczności publicznej (powinny
> być obowiązkowo nowe, a stare w kolejności od tych najczęściej
> odwiedzanych). To już przystosowanie jakiejś zabawy dla osób
> niepełnosprawnych to już tylko miły gest a nie obowiązek.
> Ostatecznie dlaczego niewidoma osoba miała by móc, a dziecko już
> nie? A problem osób chorych na serce - powinni mieć zespół
> reanimacyjny na zapleczu? Ostatecznie człowiek może żyć bez takich
> zajęć tak jak 99% ludzi zyje bez wspinania się po Himalajach (w
> ramach równouprawnienia zarządajmy windy na MT. Everest).

Ostatnio grupa niepełnosprawnych zdobyła Kilimandżaro. Bez windy. Tobie się wydaje, że jak ktoś jest na wózku, to z niego takie prawie warzywo.




Temat: Problem psów bez kagańca i smyczy
Uchwała nr XI/200/2007, Rady Miejskiej w Bielsku-Białej, z dnia 26 czerwca 2007 r, w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Bielska-Białej, paragraf 14, mówi, iż:

"1.Osoby utrzymujące psy i inne zwierzęta domowe ponoszą pełną odpowiedzialność za zachowanie swoich zwierząt i są zobowiązane do zachowania środków ostrożności, zapewniających ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku.
2.W szczególności - w celu zapewnienia otoczeniu porządku i bezpieczeństwa - do obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe należy:
1)zapewnienie stałego dozoru nad psami i innymi zwierzętami domowymi;
2)prowadzenie psów na uwięzi; psy agresywne i niebezpieczne dla otoczenia muszą mieć nałożony kaganiec. Zwolnienie psa ze smyczy jest dozwolone jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi i tylko w przypadku, gdy posiadacz sprawuje właściwą kontrolę nad jego zachowaniem a pies ma założony kaganiec;
3)usuwanie zanieczyszczeń spowodowanych przez psy i inne zwierzęta domowe w miejscach publicznych, w szczególności na klatkach schodowych, w windach lub innych pomieszczeniach wspólnego użytku, jak również chodnikach, ulicach i placach, parkingach, placach zabaw, parkach, zieleńcach itp. (postanowienie to nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z pomocy psów przewodników);
(...);
3.Osobom utrzymującym zwierzęta domowe, zabrania się:
(...);
2)wprowadzania psów i innych zwierząt domowych na teren placów gier i zabaw, piaskownic dla dzieci, kąpielisk oraz na inne tereny objęte zakazem ustalonym przez Radę Miejską w Bielsku-Białej;
(...)".

Uchwała wydaje się zatem dość precyzyjna.
Zastanawiam się w związku z tym, czy Bulwary Straceńskie są takim placem gier i zabaw. Rozsądek podpowiada, że tak...

Pies to dla właściciela na pewno dużo radości, ale przede wszystkim - to obowiązki i bardzo duża odpowiedzialność.



Temat: doradźcie coś!!!
Tylko nie" Pani", ja mam dopiero 33 lata i jakoś się nie czuję dobrze jak mi
paniują :)!Mam na imię Ewa.naprawdę nie wiem...może masz jakichś znajomych z
dzieckiem w wieku Oliwki?Może kontakt z rówieśnikami jej pomoże?Dziadkami się
nie przejmuj , ja ciągle słyszę że Krystian to "biedny kaleka", nie jeden raz
robiłam awantury z tego powodu , nawet zostałam "wyrodną matką" jak przyłożyłam
Krystianowi w tyłek za zabawę zapałkami ( miał wtedy 4 lata).A może to czas aby
udać się do poradni? Nie wiem gdzie konkretnie mieszkasz , ale u mnie we
Wrocławiu jest np. poradnie dla dzieci głuchych i niewidomych gdzie przyjmuje
tyflopedagag, psycholog .Spróbuj ja może czymś zająć , Krystian jak był mały
uwielbiał babrać się w słonym cieście, potem je piekliśmu i malował farbami , a
potem wręczał w prezencie.Robiłam je zamiast plasteliny bo ciągle wkładał
wszystko do buzi.Kiedy miał około pięć lat zaczęłąm go uczyć sprzątać, pomagał
mi odkurzać , ścierać kurze, smarował kanapki a nawet mył "bezpieczne"
naczynia.Musisz sama się uspokoić to że się denerwujesz ona świetnie wyczuwa i
wykożystuje.Jeśli nie chce iść do sklepu powiedz że idziecie na zakupy w
konkretnym celu np. po jajka a potem pomoże ci zrobić pyszne ciasto, spróbuj
może jak będzie miała cel to ją to wciągnie.Pokaż jej że ona też coś może bo
jak sądzę dziadkowie wyręczając ją ,utwierdzili w przekonaniu że to jej trzeba
pomagać.Spróbuje popytać u nas w ośrodku panią psycholog od młodszych dzieci
może ona coś poradzi tylko mi napisz ile ma dokładnie lat i czy kompletnie
niewidzi czy może jednak coś widzi i w jakim stopniu.Ewa



Temat: specyficzny czas....
specyficzny czas....
ten okolowielkanocny....
Byliście może zeszłej wiosny- na pasji?
Recenzje film mial nie-za-dobre.....niepoprawnosc historyczna...no i siła
scen tortur...
myślałam, że obejrzę film o miłości Boga do ludzi....a to był fil o
nienawisci ludzkiej...echhh
Przez głowe przechodziły mi myśli- czy mozna spotkać aż takich ludzi....
czy ja zrobiłam cos TAKIEGO- by KTOS musial az tak cierpiec...
Myślałam....o tym- jak wielka musi byc pasja wiary- by miec sile przeżyć te
okropieństwa...
myślałam...
co mógl On wówczas czuć...
Większe wrazenie robiły cytaty z pisma św- zaczęłam je bardziej rozumiec...
i bardziej zrozumiala obrzadek mszy...
rytuały- które maja swoje znaczenie i moc- tylko wówczas- gdy jest wiara....
Cisza po wyjsciu napisów....

Byłam zła na siebie- ze poszłam na ten film- w ciazy robic sobie takie
emocje...
mówiłam- to tylko komercja...nie emocjonuj sie tak...
to tylko plastikowy film...specjalnie zrobiony tak- by ciekły Ci łzy....

jesli cos wzrusza.......
moze byc sztuką- prawda?
ale ludzie też płaczą na koncertach niewidomego spiewaka....albo wzrusza ich
Michal Wisniewski....
Teraz...mam malutkei dziecko...i Aniol ma tak mało czasu- dawno nie byliśmy w
kościele....
czy wierzący- czy niewierzący- wszystcy wiosna szaleja z porządkami- bi
słońce przyswieci i mamy cheć do działania...do odswieżania...
stroimy dom...
kwiaty.....
tradycyjne jajeczka i kurczaczki.....odnawianie z jajka:)...
mlode zielenie i żólcie....
i zajaczki....czekoladowe.....
Świeta....są dla wierzących i niewierzących swietami.....
czyli jest czas.....ktory nas lączy bardziej:):):):)

Wiec Świąt w dzwonach i hiacyntach Wam życze....wesołej zabawy w dyngusa...
i pysznych bomb kalorycznych w ciastach na swiatecznych obrusach:)



Temat: szkola swiecka czy katolicka?
le lutki ty masz niepelnosprawnego brata wiec kompletnie nie do ciebie bedzie
to co napisze ale troche sie bedzie mialo
słuchaj prrzez cale swoje niedorosle zycie widywalam jedna osobe
niepelnosprawna- dziewczynke na moim osiedlu, teraz wiem ze miala poraznenie
mozgowe, wtedy po prostu dziwnie chodzila, miala okulary i powykrecane rece.
Widywalam- nawet nigdy nasze drogi sie nie przeciely. A czlowiek z ZD byl dla
mnie "downem" bez glebszych refleksji.
Pozniej mialam jeszcze epizod z iewidomym masazysta taty- odprowadzalam go na
autobuc i odbieralam z przystanku.
Ale en masse bylam typowym przedstawicielem mlodego pokolenia socjalizmu
Pozniej wyslalam dzieci do przedszkola ktore okazaqlo sie byc integracyjne. I
teraz ludzi niepelnosprawych widze zupelnie inaczej. Bo ich widze. Spotykam
coraz czesciej nie tylko w przedszkolu, ale tez na placu zabaw, w metrze, w
autobusie. Wyedukowana w przedszkolu integracyjnym nie boje sie podejsc i
zapytac czy nie pomoc. W dodatku wiem jak pomoc, jak trzeba zlapac za wozek
zeby nie wyrzucic zawartosci, wiem ze niewidomego nie wolno napasc z nienacka
obrocic o 180 stopni i chwycic pod reke. Duzo rzeczy wiem. Wiem ze Pamelka musi
powiesic mi sie na szyji, ze jasio zawsze musi mi dac narysowane kolko.
Le lutki zyjesz w spoleczenstwie, gdzie niepelnosprawni byli i sa. U nas
dopiero bywaja. Chwala ze w ogole, ale nadal jak matka wozkowa dostrzegam kupe
barier architektonicznych, a przeciez jestem sprawniejsza od goscia na wozku.
Co wiecej. Uwazam, ze w Polsce spory % katolikow, dokladnie tak jak we Francji
to ludzie ktorzy byli w kosciele ostatni raz na bierzmowaniu (bo do slubu sie
przyda) a nastepny raz pojda do slubiu wlasnie. I to, ze Polacy sa jacy sa moze
oczywiscie wynikac z faktu bycia katolikami ) ale raczej stawialabym na
kiepska w gruncie rzeczy orientacje w swiecie. Francja zawsze miala jakies
kolonie afrykanskie. My co najwyzej mamy bialostoczcyzne gdzie macewa potrafi
stac obokn krzyza. I tam faktycznie nie widzialam zadnych objawow
nietolerancji. Natomiast widzialam to, o czym pisala melka czyli grupy
religijne istniejace obok siebie. Natmiast Polska jest strasznie mono. Mon
rasowa, mono religijna, monokuturowa. Francja nigdy taka mono nie byla. A mimo
to noce Sw Bartlomoeja sie zdarzaly. No niestety le lutki- ja sie przychylam do
idealistycznej wizji melki, bo wydaje mi sie ze zbytnio upraszczasz dowodzac ze
brak ingerencji na linnii kosciol- panstwo jest zrodlem ogolnej toleracji.
Francja jest tak od Polski rozna ze nie wiem nawet od ktorej strony sie za nia
zabrac zeby powykazywac te roznica, a poza tym- co tu ukrywac- w historii
Francji jestem cienias




Temat: Kaganiec dla PSA!
w Krakowie reguluje to uchwała

UCHWAŁA NR C/1011/06
Rady Miasta Krakowa
z dnia 25 stycznia 2006 r.

Rozdział 6
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe
Art. 14.
1. Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do zachowania środków
ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, a także
dołożenia starań, aby zwierzęta te nie były uciążliwe dla otoczenia.

2. Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do sprawowania nad nimi
właściwej opieki, a w szczególności nie pozostawiania ich bez dozoru.
Art. 15.

1. Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do:
1/ prowadzenia psa na uwięzi, a ponadto psu rasy uznawanej za agresywną zgodnie
z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28
kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne /Dz. U. Nr
77, poz. 687/ lub zagrażającemu otoczeniu, do nałożenia kagańca; w miejscach
mało uczęszczanych dopuszcza się prowadzenie psa bez smyczy, pod warunkiem, że
pies ma nałożony kaganiec, a właściciel lub opiekun sprawuje kontrolę nad jego
zachowaniem,

2/ nie wprowadzania zwierząt na teren placów zabaw i piaskownic dla dzieci, a
także na kąpieliska,

3/ nie wprowadzania zwierząt do budynków użyteczności publicznej i obsługi
ludności, w szczególności do urzędów, zakładów opieki zdrowotnej i opieki
społecznej, szkół i placówek wychowawczych, placówek kulturalno-oświatowych o
ile władający tymi budynkami nie postanowią inaczej; zakaz nie dotyczy psów
przewodników,

4/ zabezpieczenia terenu nieruchomości przed wydostaniem się z niej zwierzęcia.

5/ niezwłocznego usuwania zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzęta;
obowiązek nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów przewodników,
osób niepełnosprawnych z tytułu wady wzroku lub narządu ruchu stopnia znacznego.

2. Szczepienia ochronne zwierząt domowych określają odrębne przepisy.

3. Zasady przewożenia zwierząt środkami komunikacji zbiorowej określają
przewoźnicy świadczący te usługi.
- 7 -
Art. 16.
Utrzymujący zwierzęta egzotyczne, w szczególności gady, płazy, ptaki, w
lokalach mieszkalnych lub użytkowych zobowiązani są zabezpieczyć je przed
wydostaniem się z pomieszczenia.

Art. 17.
Ochrona przed bezdomnymi zwierzętami lub pozostawionymi czasowo bez opieki
realizowana jest przez gminę poprzez interwencyjne ich wyłapywanie oraz
zapewnienie opieki i schronienia wyłapanym zwierzętom. Szczegółowe zasady
określa art. 7 ust. 1 pkt 3 i pkt 4 oraz ust. 3 ustawy o utrzymaniu czystości i
porządku w gminach.




Temat: Poznajemy naszą BYDGOSZCZ
4. Zabawa i rekreacja

Wiele a t r a k c j i dla dzieci i młodzieży oferuje myślęciński Park Kultury
i Wypoczynku np:

* stały lunapark czynny cały sezon, który posiada m.in. dmuchany "Pałac", gdzie
każdy może wyskakać się do woli, suchy "Chiński basen" z 50 tysiącami
piłeczek, "Ślizg Gigant", na którym z wysokości 10 metrów można zjechać z
zawrotną prędkością, „Autodrom”, gdzie można jeździć elektrycznymi mini
samochodami, kilka karuzel dla młodszych i starszych m.in. typu „Trabant”,
parasolowa, samolotowa, „Kolejka górska”, place zabaw dla dzieci, ogródek
jordanowski, resturacje.
* kolejka wąskotorowa o długości ok. 4 kilometrów wiodąca w głąb parku
* ogród fauny polskiej – ZOO, 14 ha, specjalizuje się w hodowli zwierząt
krajowych. Ogród posiada w swojej kolekcji około 550 zwierząt, przedstawicieli
105 gatunków ssaków i gadów, z których 62 to gatunki objęte całkowitą ochroną.
Zwierzęta eksponowane są na fosowych wybiegach, w klatkach i wolierach
wkomponowanych w naturalne środowisko. W latach 90-tych udostępniono „mini-zoo”
dla dzieci, gdzie zwięrząt można dotknąć lub się z nimi pobawić. Od 2003 r. w
ogrodzie powstał dział „zwierzęta świata”, gdzie prezentowane są gatunki
zwierząt z całego świata np afrykańskie (zebra), australijskie (struś),
amerykańskie (lama i inne). W ogrodzie znajdują się m.in. niedźwiedzie, łosie,
żubry, jelenie, dziki, kozice, wilki, lisy, rysie, kuny, borsuki, liczne ptaki
m.in. orły, sokoły, sowy, bażanty i wiele innych.
* ogród botaniczny, 80 ha, wśród licznych wzniesień o różnym nachyleniu stoków
i wysokości poprzecinanych jarami, wśród 13 kaskadowych stawów, z siedliskami
różnych roślin
* alpinarium na terenie ogrodu botanicznego, gdzie zbudowano ściany skalne,
piargowiska i granie, dokąd prowadzą ścieżki górskie. Znajduje się tam sztuczny
strumień górski oraz stawy. Ze szczytów wzgórz można obserwować panoramę
Bydgoszczy
* ścieżki edukacyjne i przyrodnicze, m.in. leśna ścieżka
dydaktyczna "Zacisze", "Poznajemy ssaki", "Poznajemy drzewa", botaniczna
ścieżka dydaktyczna dla niewidomych, ścieżka dydaktyczna "Szuwary",
entomologiczna, ornitologiczna „Ptaki Leśnego Parku", agrobotaniczna
* liczne aleje dla młodych rowerzystów i rolkarzy, wiodące wokół 15-hektarowego
stawu parkowego, terenów wystawowych, uroczyska „Zacisze, polany „Różopole”,
ogrodu botanicznego, stadniny koni, lunaparku oraz w jary i wąwozy, gdzie rosną
piękne lasy bukowe, grabowe i dębowe, z możliwością zjazdów ekstremalnych

Oprócz tego na terenie miasta znajduje się wiele innych atrakcji np:
* centra zabaw rodzinnych np Family Park, gdzie w atrakcyjnych zaaranżowanych
halach znajdują się place zabaw dla dzieci z takimi atrakcjami jak: figloraj,
ściany wspinaczkowe, bowling, bumper, laserowe przygody, a obok kawiarnie dla
rodziców
* statki wycieczkowe na Brdzie: „Bydgoszcz”, „Bzura”, „Orlik”
* kąpieliska podbydgoskie nad jeziorami: Jezuickim i Borówno
* place zabaw dla dzieci w większych hipermarketach jak Galeria Pomorska, Tesco
czy Auchan
* place zabaw na wszystkich osiedlach, z tego kilka bardzo rozbudowanych np
integracyjne na Wyżynach, w parku Kaz. Wielkiego i na os. Leśnym, nad kanałem
bydgoskim i inne




Temat: Autyzm - znacie takie dzieci?
Autyzm - znacie takie dzieci?
Co wiemy o coraz częściej spotykanej chorobie, jaką jest autyzm? Często
widzimy na ulicy dzieci upośledzone – na wózkach inwalidzkich, niewidome, z
porażeniem mózgowym, z zespołem Downa. Ile z Was widziało dziecko z autyzmem?
Z najcięższym z możliwych upośledzeń, cztery razy częstszym niż Zespół Downa?
Pewnie żadna, bo dzieci z autyzmem mają „taką normalną, poważną twarz”
Mój syn ma autyzm. Rodzice dzieci z autyzmem są w szczególnie trudnej
sytuacji – kiedy dowiadują się, że ich śliczne, dotychczas wyglądające na
zdrowe dziecko jest chore. Że z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie będzie
mówić ( 70 % dzieci nie używa języka do komunikacji międzyludzkiej ) , że
prawdopodobnie jest upośledzone ( 70 % dzieci ma IQ poniżej 50 ) że może mieć
padaczkę ( 30 % dzieci ). Ze zawsze będzie z boku nie zainteresowane zabawą z
siostrą, przytulaniem się z mamą, wygłupami z tatą. Ze jest inne od reszty
dzieci. Może kręcić się w kółko, godzinami wpatrywać się w sufit, sprawiać
wrażenie głuchego, wpadać w histerię, okaleczać się. Co więcej, tak naprawdę
nie wiadomo, dlaczego tak jest.
Rodzice dzieci autystycznych w przerażającej większości skazani są na brak
pomocy i brak zrozumienia. Nie ma w Polsce ośrodka, który kompleksowo
zajmowałby się naszymi dziećmi. Do Ośrodka Wcześniej Interwencji czeka się
miesiącami. A przecież im mniejsze dziecko, im wcześniej zaczęta
rehabilitacja tym większe prawdopodobieństwo pomocy dziecku. Dziecku, które
najprawdopodobniej nigdy nie będzie samodzielne, mało kto z dorosłych z
autyzmem pracuje ( jeśli już, to ośrodki pracy chronionej ), mieszkają z
rodzicami, są na rencie.
W moim mieście ( dawne wojewódzkie ) lekarze nie mają pojęcia o tej
chorobie. Nie wiedzą, jak leczyć, co leczyć, gdzie kierować. Nie ma
terapeutów, nie ma rehabilitantów. Wszystko robi się prywatnie – miesięczny
koszt ( muzykoterapia, Integracja Sensoryczna, program Weroniki Sherborne,
VIT, ABA – terapia behawioralna) to koszt około 2000 zł. Z dzieckiem
najlepiej ćwiczyć 40 godz. tygodniowo. Ciekawe, kiedy mam pracować. Zresztą
jak pracuję, nie mam czasu na rehabilitację. A cała moja pensja nie pokrywa
wydatków na terapię. Zabawne co? Wiem, że mogę pomóc swojemu dziecku a nie
mam za co.
Dzieci z autyzmem nie chcą w jedynym w tym mieście przedszkolu integracyjnym.
Bo są najczęściej zbyt pobudliwe. Lepiej przyjąć dzieci na wózkach
inwalidzkich. Pani powiała: No tak, to wszystko przez to, ze nie ma u nas
przedszkola specjalnego.
Jest mi ciężko. Szczególnie, jak widzę inne dzieci ufnie wtulone w mamy i
mówiące: mamo, kocham. Być może mój syn nie powie tego nigdy być może nigdy
nie będzie mnie kochał a tylko potrzebował. Być może najbardziej lubi
układał te cholerne puzzle albo klocki w rzędy zupełnie nie zainteresowany
moją obecnością. Być może nie znacie takich dzieci. A jeśli znacie…. To czy
to wstyd mieć takie dziecko?




Temat: Mordercy spuszczeni ze smyczy
A słyszałeś o tym, że wszystkie tzw. "rasy" psów wywodzą się od wilka lub prapsa
jak kto woli ? Tak było pierwotnie w naturze. Wszystko co się potem działo i
spowodowało wyodrębnienie tzw. "ras" było wynikiem ingerencji i manipulacji
człowieka. W ostatnich latach ta manipulacja poszła tak daleko, że zaczęto
wytwarzać odmiany, które mają dać upust najgorszym ludzkim ciągotom - chęci
dominacji, zastraszenia, manifestacji wręcz kultu agresji, eksponowaniu
brzydoty, ohydy i okazaniu pogardy dla drugiego człowieka i całego świata.
Częściowym efektem tej drogi jest wytworzenie tzw. "ras obronnych", których
zastosowanie w praktyce mniej ma wspólnego z obroną, więcej zaś z agresją i
chęcią dominacji.
Wytworzono takie dzwiwolągi, że trudno to nazwać psami, prędzej już pomnikami
ludzkiej złości i głupoty.

Celowo mówię tzw. "rasy", ponieważ jest to w przypadku psów pojęcie poza naukowe
- wszystkie psy to jeden gatunek, tyle tylko, że w wyniku ludzkiej manipulacji
tak się zróżnicował, że niektórzy mówią w pewnym sensie o wyodrębnieniu
podgatunków. Ale w tych kwestiach nawet pomiędzy zawodowymi hodowcami nie ma
zgody i panuje duża dowolność.
Liczba 10% wzięła się stąd, że rzadziej niż raz na dziesięć razy spotykam się z
użyciem psa w roli przyjaciela. Przykładowo - psie kupy muszę omijać kilka razy
dziennie, być czujnym i uważnym na ulicy by mnie agresywny pies nie zaatakował -
przynajmniej raz w tygodniu, idąc z dzieckiem do parku nie mogę się zrelaksować,
wciąż muszę uważać i być gotowym do obrony, przynajmniej 1 noc w tygodniu mam
nie przespaną z powodu psów sąsiadów co odbija się na moim zdrowiu i finansowo
zubaża moją rodzinę, idąc na spacer wieczorem po osiedlu muszą trzymać się z
dala od płotów, bo w każdej chwili może agresywnie doskoczyć jakiś "przyjaciel",
mieszkając w bloku muszę każdorazowo uważać na klatce schodowej, bo pies sąsiada
(którego nawet prowadzi na smyczy) może mieć zły dzień, w centrum miasta
korzystać z trawników nie sposób, raz na miesiąc lub dwa słyszę w mediach o
zagryzieniu lub pogryzieniu psa przez dziecko, wchodząc z odwiedzinami na czyjąś
posesję muszę zachować napięcie i czujność, itp. itd.
Natomiast niewidomego, którego pies prowadzi widzę rzadziej niż raz w roku, to
że psy ratownicze znalazły i uratowały komuś życie w katastrofie budowlanej czy
w lawinie słyszę raz może dwa razy w roku, to że pies kogoś przed kimś obronił
nie słyszę prawie nigdzie (prawda jest taka, że nie żyjemy w dżungli w czasach
jaskiniowców i taka rola obronna psa jest po prostu niepotrzebna, jest fikcją),
że pies złapał nocnego złodzieja też nigdy nie słyszałem.
Stąd te proporcje i liczba 10%, która nie jest precyzyjna tylko daje pewien
obraz. Kto chce ten zrozumie.

Jedyna rola psa to zabawa dla dzieci, towarzystwo, itp. ale tę rolę spełniają
psy małe i normalne nie agresywne, a takie wśród Polaków to dzisiaj mniejszość.
Generalnie psów jest za dużo, są źle trzymane i nie kontrolowane, a wszystko to
wynika z braku szacunku dla drugiego człowieka.



Temat: Indywidualne nauczanie tylko w domu
Najpierw do Łybackiej - zrozumiałym dla niej językiem:
Wicie Łybacka, po co sie pitolić! Dejcie ukaz - do gazu takich.
I jeszcze sie tyn wasz fumfel Kołodka ucieszy. Bedzio miał
więcej kasy na limuzyny dla KRRiTV. I te społeczne i prywatne
szkoły, które uczo na jakichś mundrali, tyż trza z leninowsko
pryncypialnościo, wicie, rozumicie, po bolszewicku, zwrównać.
Najlepij z ziemiom.

A teraz do ludzi normalnych (piszę osobno bo Łybacka przecież
nie zrozumie).

Mam 47 lat. Nowa Huta. Do podstawówki uczęszczałem "za Gomułki".
W klasie (było nas 45 osób) mieliśmy koleżanki i kolegów o
poważnym, w trzech przypadkach, opóźnieniu w rozwoju. Był też
kolega, praktycznie z kikutami zamiast nóg (po chorobie
HM), "chodził" o kulach. My, do których się zaliczałem, tzw.
dobrzy uczniowie, byliśmy wręcz zachęcani przez naszych
nauczycieli, do pomagania tym słabszym (chodzi o ewidentnie
opóźnionych w rozwoju) uczniom. PO LEKCJACH W SZKOLE
(podkreślam: - po lekcjach W SZKOLE)chodziliśmy do nich do
domów, albo oni przychodzili do nas i pomagaliśmy im w nauce.
Z "nadpobudliwymi" też sobie radziliśmy... Wszyscy,
ci "opóźnieni w rozwoju" pokończyli szkoły średnie, zdobyli
zawody. Wiesiek - ten o kulach, który na WF-ie zawsze stał na
bramce - jest prawnikiem. Benek został zegarmistrzem - dziś
elektronika. Jurek został zawodowym strażakiem i na wcześniejszą
u nich emeryturę przeszedł ze stopniem oficerskim. Maniek - od
wielu lat prowadzi w Niemczech własną firmę, warsztat
samochodowy. Ela, po latach "kierownikowania" w sklepach PSS
Społem, teraz ma kilka własnych. Ula, wychowała czworo dzieci,
wszystkie są wykształcone i nie mają problemów z pracą.
Wszystkich nie pamiętam. W liceum, mieliśmy w klasie kolegę
niewidomego. Tak, niewidomego! Pisał brailem. Nauczycielom wcale
nie przeszkadzało, że klasówki sam im odczytywał. Pani od
j.polskiego przepytywała go z ortografii ustnie. Zabawy czy
wycieczki szkolne - zawsze byliśmy razem. Tylko jeden z naszej
klasy umarł kilka lat temu - "z przepicia". Jego przenieśli w 5-
tej klasie do (tak się to wówczas nazywało) szkoły specjalnej.
Może tak "musiało być"... Ale większość pozostałych ?!

Patrzę na moich synów, już dorosłych. Też mieli w swoich
klasach "opóźnionych" czy "nadpobudliwych". Był i jest jeszcze
problem domu, rodziców, z którymi u nich "różnie" bywało.
Szkolna klasa była zawsze. I była pewna. Wszyscy są ludźmi !
Także dzięki temu, że byli w grupie, o pełnej gamie charakterów,
talentów i różnorodności. W swojej klasie. W szkole.

Dziś towarzyszka Łybacka chce wprowadzić to, co się zawsze
nazywa: eksterminacją. To forma holokaustu. Za sam, taki pomysł,
należy się Norymberga !
Mało komunistom Urbanów, Rywinów, Kwiatkowskich, Czarzastych,
Łapińskich ?!
Dzieciństwo i wychowanie człowieka też trzeba zgnoić ?! Zamknąć
do getta ?!
Córka mojej znajomej urodziła sie z zespołem Dauna. Widzę radość
tej dziewczyny jak dwa razy w tygodniu jedzie do swojej szkoły.
Temu dziecku, Łybacka chce nawet tę radość odebrać !

Stara prawda znów jaskrawo się przypomina - komunista nie
istnieje bez zbrodni, gwałtu i zakłamania.




Temat: Psie sprawy Ząbek
Regulamin Czystości i Porządku w Ząbkach
mbpw napisała:

> A co mówi nasz Ząbkowski regulamin?- niestety nie znalazałam
nigdzie
> takich informacji.

Witam

Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Ząbki
został przyjęty Uchwałą Nr XIV/97/2007 Rady Miasta Ząbki
w dniu 13 września 2007 r.
umzabki.bip.org.pl/pliki/umzabki/uch_xiv-097.doc
Rozdział VII mówi o obowiązkach osób utrzymujących zwierzęta domowe

§ 25
Utrzymujący zwierzęta domowe ponoszą pełną odpowiedzialność za
zachowanie utrzymywanych zwierząt.

§ 26
1. Utrzymujący zwierzęta domowe mają obowiązek utrzymywania
stałego i skutecznego dozoru nad nimi.
2. Zwierzęta agresywne lub mogące wzbudzać zagrożenie dla
otoczenia winny być wyprowadzane wyłącznie przez osoby dorosłe.
3. Zwierzęta egzotyczne mogą być wyprowadzane poza lokal
jedynie na uwięzi lub w klatce.
4. Na tereny przeznaczone do wspólnego użytku psy należy
wyprowadzać na smyczy a rasy uznane za agresywne w kagańcach
stosując się do zapisów w ust. 2.
5. Na terenie nieruchomości może przebywać na swobodzie pies, o
ile przebywanie takie nie jest uciążliwe dla sąsiadów i innych osób,
a nieruchomość posiada ogrodzenie uniemożliwiające wydostanie się
psa poza teren nieruchomości. Ponadto w widocznym miejscu umieszcza
się tablicę ostrzegawczą.
6. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się
zwolnienie psa ze smyczy pod warunkiem zachowania przez właściciela
lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa.
7. Psów i innych zwierząt domowych nie wprowadza się na tereny
placów gier i zabaw dla dzieci oraz piaskownic.
8. Przepisu ust. 7 nie stosuje się do psów – przewodników dla
osób niewidomych, posiadających wyraźne oznakowanie, i psów-
opiekunów osób niepełnosprawnych.

§ 27
1. Gołębi nie utrzymuje się w budynkach wielorodzinnych oraz w
rejonach, w których występuje zabudowa mieszkaniowa wielorodzinna.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się w przypadku uzyskania zgody
od osób zamieszkujących bezpośrednio w miejscu utrzymywania gołębi.
3. Przepisu ust. 1 i 2 nie stosuje się do zabudowy
jednorodzinnej, z zastrzeżeniem, iż hodowla ta nie powoduje
zanieczyszczenia terenów przeznaczonych do wspólnego użytku oraz
nieruchomości sąsiednich.
§ 28
Utrzymujący psy, koty i inne zwierzęta domowe zobowiązani są do
posiadania dowodu aktualnych szczepień ochronnych wymaganych, bądź
zarządzanych przez odpowiednie służby weterynaryjne.

§ 29
1. Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do
bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt z terenów
przeznaczonych do wspólnego użytku. Odchody należy umieszczać w
oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na
niesegregowane odpady komunalne.
2. Obowiązek, o którym mowa w ust. 1 nie dotyczy osób
niewidomych, korzystających z psów – przewodników oraz osób
niepełnosprawnych, korzystających z psów opiekunów.

§ 30
1. Psy przebywające na terenie przeznaczonym do wspólnego
użytku winny posiadać identyfikator, trwale przymocowany do obroży,
umożliwiający ustalenie jego właściciela.
2. Zwierzę przebywające na terenie przeznaczonym do wspólnego
użytku bez opieki będzie przewiezione do schroniska dla bezdomnych
zwierząt, a egzotyczne zwierzę oddane do ogrodu zoologicznego.
Wszelkimi związanymi z tym kosztami obciąża się właściciela
zwierzęcia, chyba że nie zostanie on ustalony.
3. Padłe zwierzę należy usuwać niezwłocznie, dostarczając je do
najbliżej położonego grzebowiska zwłok zwierzęcych i ich części lub
najbliżej położonej spalarni zwłok zwierzęcych i ich części.

Pozdrawiam
Tomasz Kalata
Radny Rady Miasta



Temat: Kary za psa bez smyczy....

Uchwała nr LXI/689/06
Rady Miasta Opola
z dnia 16 marca 2006 r.w sprawie regulaminu utrzymania czystości i porządku na
terenie Miasta Opola.

Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 15 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie
gminnym (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591, z 2002 r. Nr 23, poz. 220, Nr 62,
poz. 558, Nr 113, poz. 984, Nr 153, poz. 1271, Nr 214, poz. 1806, z 2003 r. Nr
80, poz. 717, Nr 162, poz. 1568, z 2004 r. Nr 102, poz. 1055, Nr 116, poz.
1203, z 2005 r. Nr 172, poz. 1441, z 2006 r. Nr 17, poz. 128) oraz art. 4
ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach
(Dz. U. z 2005 r. Nr 236, poz. 2008), po uzyskaniu opinii Państwowego
Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Opolu - Rada Miasta Opola uchwala
Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Opola, zwany dalej
Regulaminem, o następującej treści:

Rozdział VII
Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe, mające na celu ochronę
przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem
terenów przeznaczonych do wspólnego użytku

§ 15

Obowiązkiem osób utrzymujących zwierzęta domowe jest takie ich utrzymanie,
które zapewnia ochronę przed wszelkimi zagrożeniami lub uciążliwościami dla
ludzi oraz zapobieganie zanieczyszczaniu terenów wspólnego użytku, a w
szczególności:
zapewnienie zwierzętom takich warunków bytowania, które nie powodują
uciążliwości dla otoczenia,
w szczególności poprzez zanieczyszczanie otoczenia;
dbanie o stan zdrowia zwierząt i zapewnienie im odpowiedniej opieki
weterynaryjnej, zapobiegając
w ten sposób rozprzestrzenianiu się chorób;
niepozostawianie zwierząt bez opieki w miejscach, gdzie istnieje
prawdopodobieństwo spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa lub uciążliwości dla
ludzi;
przestrzeganie środków ostrożności przy przewożeniu ich środkami komunikacji
zbiorowej ustalonych przez przewoźnika;
natychmiastowe usuwanie zanieczyszczeń spowodowanych przez zwierzęta w
pomieszczeniach służących do wspólnego użytku, w pomieszczeniach budynków
służących do użytku publicznego,
a także na terenach użytku publicznego takich jak ? ulice, chodniki, parki,
skwery, place, zieleńce itp. poprzez zebranie zanieczyszczeń do szczelnych, nie
ulegających szybkiemu rozkładowi, worków
i wyrzucenie ich do specjalnego pojemnika lub kosza na odpady;
zachowanie należytych środków ostrożności przez prowadzenie psa wyłącznie na
smyczy, a psa rasy uznawanej za agresywną, zgodnie ze stosownym rozporządzeniem
ministra właściwego do spraw administracji publicznej w sprawie wykazu tych
ras, również w kagańcu. Zwolnienie psa ze smyczy jest dozwolone tylko w
miejscach mało uczęszczanych przez ludzi i pod warunkiem, że pies ma kaganiec,
a właściciel (posiadacz) ma możliwość sprawowania bezpośredniej kontroli nad
jego zachowaniem;
należyte zabezpieczenie psa trzymanego na terenie nieruchomości przed
wydostaniem się na zewnątrz lub stworzeniem jakiegokolwiek zagrożenia oraz
oznaczenie nieruchomości tabliczką ostrzegawczą z napisem ?Uwaga! Zły pies!?
lub tabliczką z rysunkiem psa w widocznym miejscu.
Utrzymujący zwierzęta takie jak gady, płazy, ptaki, owady itp. w lokalach
mieszkalnych lub użytkowych zobowiązani są zabezpieczyć je przed wydostaniem
się z pomieszczenia.
Gmina zapewnia ochronę przed bezdomnymi zwierzętami lub pozostawionymi czasowo
bez opieki poprzez interwencyjne wyłapywanie tych zwierząt oraz zapewnienie im
opieki i schronienia.

§ 16

Zabrania się:
wprowadzania psów i innych zwierząt domowych do piaskownic oraz zwalniania ich
ze smyczy
w miejscach przeznaczonych do zabaw dzieci (place zabaw, wydzielone części
parków, piaskownice, boiska itp.);
wypuszczania psów i innych zwierząt domowych bez dozoru;
pozostawiania psów i innych zwierząt domowych bez dozoru, jeżeli zwierzę nie
jest należycie
uwiązane lub nie znajduje się w pomieszczeniu zamkniętym albo na terenie
ogrodzonym w sposób uniemożliwiający wydostanie się na zewnątrz;
wprowadzania psów i innych zwierząt na tereny (np. cmentarze), do pomieszczeń i
obiektów, których właściciele czy też podmioty zarządzające wprowadziły ten
zakaz;
wprowadzania zwierząt do obiektów użyteczności publicznej, z wyłączeniem
obiektów przeznaczonych dla zwierząt, takich jak lecznice, wystawy itp.,
postanowienie to nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z pomocy psów ?
przewodników.
W budynkach wielorodzinnych zabrania się utrzymywania zwierząt domowych w
mieszkaniach
w ilościach stwarzających uciążliwości dla zamieszkujących w nich ludzi, a w
szczególności prowadzenia hodowli psów lub kotów.
W budynkach wielorodzinnych zabrania się utrzymywania zwierząt w
pomieszczeniach wspólnego użytku, w szczególności prowadzenia hodowli psów lub
kotów, chyba że właściciel nieruchomości postanowił inaczej.





Strona 1 z 2 • Wyszukiwarka znalazła 66 wypowiedzi • 1, 2
Szablon by Sliffka